Relacja z koncertu Tommy’iego Casha w gdańskim B90

Pomimo że koncert odbył się w poniedziałek (20.10.2025), Tommy Cash zdołał wypełnić większość znajdującego się na terenie byłej Stoczni Gdańskiej klubu B90. Na pięć minut przed startem koncertu na scenie pojawił się stoper odliczający czas do wejścia gwiazdy wieczoru a następnie DJ Tommy’iego rozgrzał publiczność kompletnie losowym A Thousand Miles Vanessy Carlton. Prawdziwa euforia udzieliła się jednak tłumowi wraz z pierwszymi dźwiękami Espresso Macchiato, przy którym Tommy odwzorował swój performance znany z tegorocznej Eurowizji.

Tommy krzyknął „Good evening Gdańsk” i salę wypełnił hardcorowy X-RAY. Nie zabrakło też miejsca na piosenki z innymi eurowizyjnymi artystami – United By Music nagrany z holenderskim artystą Joostem i It’s Crazy It’s Party w oryginale z fińską zwrotką rapera o pseudonimie Käärijä.

Jeden z najbardziej oczekiwanych przebojów tego wieczoru pojawił się po elektryzujących Siri i Ferrari. „Poland, you have to sing this shit fucking loud” krzyknął Tommy i z głośników poleciał Benz Dealer, kolaboracja Casha z ikoną polskiej sceny rapowej – Quebonafide. To nie był jednak jedyny polski akcent tego wieczoru. Tommy wspomniał że podczas pracy nad numerem z Kubą Grabowskim nauczył się wielu polskich słów, jednak nie chce ich powtarzać ze zwględu na ich niecenzuralność. Estończyk na niniejszej trasie ma również segment gdzie gra piosenki które reprezentują w jego głowie konkretne państwo. Nic dziwnego że trafiło na utwór znany poza granicami naszego kraju pod tytułem dancing polish cow, czyli Gdzie Jest Biały Węgorz (Zejście) Cypisa. Wtedy też na ledowym ekranie pojawiła się polska flaga podczas gdy Tomas Tammemets bujał się na stole didżejskim do dumnie odśpiewanego przez tłum nieoficjalnego hymnu Polski. Podczas koncertu stało się również jasne że ochroniarzem Tommiego jest popularyzator waakingu w Polsce – Kajtek Januszkiewicz, który wcześniej występował z Tommym podczas tegorocznej Eurowizji.

fot. Rafał Mroziński/Trojmiasto.pl

Po didżejskim popisie i po zmianie outfitu na luźniejszy Estończyk zapytał się czy są jacyś fani, którzy są z nim od początku. Zgłosiło się kilka osób z tłumu. Tommy z przekąsem powiedział sprawdzimy to i poleciało mocno zremiksowane Winaloto oraz Pussy Money Weed. Jako losową piosenkę, która zwykle jest poza setem został wylosowany VOLKSWAGEN PASSAT, co nie ukrywając brzmi jak ponowny ukłon w stronę polskiej rzeszy fanów.

Tommy Cash podczas gdańskiego koncertu wielokrotnie zachęcał do robienia pogo jednak największe miało miejsce podczas kompozycji Little Molly oraz Unitz Unitz kiedy Kajtek zszedł ze sceny i zorganizował tłum w jeden wielki moshpit. Artysta miał rewelacyjny kontakt z publicznością przez cały występ, a jego ukoronowaniem było zaproszenie fanów przebranych za eurowizyjną wersję Tommiego na scenę by ponownie wykonać Espresso Macchiato. To był ostatni utwór tego wieczoru. Na zakończenie estoński raper przy akompaniamencie I Will Always Love You Whitney Houston wyświetlił wspomnienia z jego przygody na Konkursie Piosenki Eurowizji w Bazylei. ”Thank you Gdańsk” krzyknął Tommy kończąc wspaniałe, ponad godzinne show pełne hardcore’owych bitów, wizualizacji łączących w sobie surrealizm, post-sowiecki klimat, czy postaci znanych z memów. Osobiście zabrakło mi utworów artysty które nagrał z Charli XCX czy Little Big, co nie zmienia faktu że wyszedłem z B90 pozytywnie zaskoczony energią Tommiego Casha, który w Gdańsku udowodnił swoją niepowtarzalność i charyzmę, która porywa rzesze fanów do wspólnej celebracji.

Czytaj również