MENU

    Nadwiślański mrok nie taki straszny, jak mogło się wydawać. Relacja Julii Maciąg z koncertu Michała Szpaka w Krakowie

    Nadwiślański mrok zawitał do Krakowa. Choć przez miasto królów przepływa rzeka Wisła, to swoją obecnością Michał Szpak sprawił, że zrobiło się trochę mroczniej na krakowskich ulicach. Jego najnowszy album Nadwiślański mrok promuje trasa Love is Love, na której Michał zaprezentował w krakowskim Klubie Kwadrat swój najnowszy materiał. Był to też pierwszy klubowy koncert wokalisty, więc można było się spodziewać niespodziewanego. Tak też było, ponieważ Michał zaskakiwał na scenie i zdecydowanie odnalazł się w klubowych klimatach.

    O dziwo był to mój pierwszy koncert, na którym miałam okazję siedzieć na krześle i to na płycie. Nie spotkałam się jeszcze z takim zjawiskiem na polskim koncercie, ale jest to zdecydowanie na plus. Poczułam się momentami, jakbym była w sali kinowej i oglądała zapis z koncertu. Zawsze była też chwila na odpoczynek po intensywnej zabawie, jaką zafundował publice Szpak. 

    Koncert rozpoczęły oczywiście dwa intra z najnowszego albumu Nadwiślański mrok zapowiadające całe widowisko. Co ważne praktycznie podczas całego występu Michał stał na fortepianie, do którego była doczepiona także rura, na której Michał wielokrotnie tańczył. To była jedna z kilku rzeczy, która mnie zaskoczyła i z zapartym tchem podziwiałam swojego idola. On na fali i nie przejmował się niczym i przedstawił wszystkim zgromadzonym, że po prostu był sobą i ukazał to w stu procentach.

    Wszyscy wiemy, jakie zdolności wokalne ma Michał Szpak. Dalej jestem pełna podziwu jego wysokich rejestrów, które zaprezentował, chociażby w singlu We Need a Coco. Dalej one dźwięczą w mojej głowie, a sam singiel nabrał wtedy dla mnie nowego znaczenia i zapisze się w mojej pamięci na długo. 

    Co mnie usatysfakcjonowało na koncercie to uwzględnieniu w setliście utworów Halo Wodospad oraz mojego faworyta 24na7. Są to pozycje, których nie ma na najnowszym krążku Szpaka, ale idealnie mówią: Love is love. Gdyby nie te utwory, to ta trasa nabrałaby zupełnie innego znaczenia.

    Wzruszającym momentem było zagranie ballady Smutek (a może mniej). Jest to najsmutniejsza pozycja w całym dorobku artysty, a zarazem bardzo sensualna. Przyznam, że wtedy polały się łzy na mojej twarzy, ponieważ poczułam wszystkie emocje, które Michał chciał przekazać w tym utworze. Sam podczas wykonywania ballady leżał na ziemi pośród otaczających go muzyków i wizualizacji z teledysku do wspomnianej piosenki.

    Podczas koncertu wystąpiła także zmiana stroju wokalisty. Na początku koncertu miał na sobie koronkową sukienkę z błyszczącą bluzą z kapturem. Przed utworem JowiszJa zrzucił z siebie na scenie ubrania i zaprezentował się publiczności w czerwonym, lateksowym kombinezonie. Poczułam się w tym momencie, jakbym oglądała drag show i to była sytuacja, której totalnie się nie spodziewałam, ale byłam w pozytywnym szoku.

    Na bis wybrzmiały Hiob oraz ponownie Warszawianka (mrok). Choć Hiob jest także balladą, to wokalista na koncercie poza oryginalną wersją zaprezentował ją w rockowej aranżacji, którą kiedyś chciałabym usłyszeć w streamingach, bo była fenomenalna! A Warszawianka (mrok) została wykonana, w jak to określił Michał, w rytmach techno cza-cza, która na sam koniec porwała publikę do tańca.

    Jak sam tytuł tej relacji mówi, nadwiślański mrok nie jest taki straszny, jak mogło się wydawać. Był to również test dla Michała Szpaka, ponieważ to był jego pierwszy klubowy koncert. Sprostał on moim oczekiwaniom i wyszłam z klubu uradowana, pełna miłości, którą chciał także dostarczyć piosenkarz widzom. Z niecierpliwością czekam na więcej koncertów, ponieważ to było naprawdę cudowne widowisko, na które warto się wybrać zawsze i wszędzie. 

    Julia Maciąg
    Julia Maciąg
    Działa głównie w Krakowie. Relacjonowanie koncertów, czy pisanie amatorskich recenzji to (zaraz po śpiewaniu) jej pasja. Kocha rozmawiać o muzyce i odkrywać nowe, muzyczne talenty. Tik Tok to jej zajawka i to właśnie ją widujecie najczęściej na naszym Tik Tokowym profilu. Otwarta na każdy gatunek muzyczny — od popu aż do rapu.

    Ostatnio opublikowane