Rasmentalism – Za młodzi na Heroda (2013), recenzja Marty Mrowiec

Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym słyszeliśmy w utworze Perfectu. W przypadku duetu Rasmentalism możemy spokojnie powiedzieć, że trzeba wiedzieć kiedy na scenie się pojawić. Panowie swoim pierwszym legalem zmietli końcówkę 2013 roku, a nawet cały 2014. I jeszcze wiele lat. Wydali album niemalże idealny. Na takie albumy się czeka, takie albumy chce się zapętlić i słuchać, i słuchać, i słuchać.

Za młodzi na Heroda to połączenie klasyki z nowymi trendami, powagi z zabawą, luzu z gorzko-słodką prawdą, niesamowitej techniki i genialnych bitów. To niejako hołd dla przeszłości składany przez teraźniejszość. Ras i Ment XXL to para dobrana idealnie, na każdej linii czuć chemię między raperem i producentem.

Krążek otwiera fajnie bujający bit do numeru Dobra muzyka i zdecydowanie tytuł jest adekwatny do tego, co znajdziemy na tym albumie. W tym numerze  bardzo dobitnie Ras określa sytuację w rapie:

Raperzy jak reprezentacja Polski, wiesz że chu** potrafią i Cię męczy żal (…) W ogóle rap to jakiś nordic walking. Nikt nie wie o co chodzi, ale wszyscy idą w to

Następnie wpadamy w nieco surowszy bit w Niebombabach z gościnnym udziałem Małpy. Panowie dobrze się uzupełniają.  Długie wokalne sample, niejednokrotnie stają się motywem utworu a czasem wręcz konwersują z Rasem. W Gdzie jest M? gościnnie pojawia się Spinache i co ciekawe sam Ment. Pokazuje tym samym, że rap to zabawa i producent też może stanąć za mikrofonem i poradzić sobie całkiem nieźle. W Stu gospodarza wspiera VNM, który ciekawy kontrast dla Rasa. Buty z betonu to kawałek, w którym dograł się Eldo. Chyba jest to najbardziej zaskakujący feat na tym albumie. Pervoll Vanish to z kolei całkowity popis umiejętności producenckich Menta. Generalnie tak lekko bujające podkłady dają pole do popisu i pokazanie wszechstronności, techniki a w tym wszystkim naturalności Rasa.

W wielu kawałkach mamy do czynienia z lekką, funkującą energią, która w jednym momencie nostalgicznie zanurza nas w soulu. Bogactwo dźwięków i zabawa aranżem to kwintesencja albumu i popis umiejętności Ment XXL. Krążek jest bogaty i różnorodny a jednocześnie wszystko, mówiąc nieco kolokwialnie, trzyma się kupy, tworzy spójną całość. Wszystko płynie, kawałek za kawałkiem, słucha się tego z przyjemnością a po zakończeniu automatycznie wciskamy przycisk replay. Na uwagę zasługuje również DJ Tort, który niejednokrotnie podkręca klimat.

Warstwą liryczną Ras zjadł większość albumów 2013 roku. Z niezwykłą lekkością i płynnością strzela celnymi wersami. Są dopracowane a co najważniejsze idzie za nimi konkretna treść. Jest w nich zarówno luz jak i błyskotliwość. Co do techniki Ras pokazuje jaki ma warsztat i na co go stać.

Podobno Herod nigdy nie był młody. My jesteśmy. „Za młodzi na Heroda” to nasza najlepsza płyta. Powstała podczas wielogodzinnych sesji w studiu, w luźnej atmosferze, bez pośpiechu – to Rasmentalism w czystej formie. Życzymy łatwego odsłuchu

I to właśnie słychać. Jest swobodnie i z dużym luzem, a jednocześnie całość jest spójna i dobrze, że sobą współgra. Końcówka roku niewątpliwie należała do duetu Rasmentalism. Album jest bliski ideału. Tak więc jeżeli jeszcze go nie słuchaliście czas nadrobić zaległości. Pozycja obowiązkowa.


rasmentalism-za-mlodzi-na-heroda

Czytaj również