Na ten album przyszło mi czekać długich pięć lat. Kimbra, czyli jedna z najsłynniejszych nowozelandzkich artystek, wreszcie podzieliła się z fanami swoim czwartym studyjnym krążkiem. A Reckoning stanowi rachunek sumienia jej dotychczasowej kariery, gdzie zarówno kończy pewien etap swojego życia, jak i zaczyna zupełnie nową podróż ku poznaniu swojej kobiecości.

Myślę, że niewielu było takich, którzy po premierze piosenki Somebody That I Used To Know postawili na sukces Kimbry, a jednak! To właśnie piosenka Gotye popchnęła ją ku międzynarodowej karierze, która trwa do dziś, w przeciwieństwie do jej autora. Mnie potrzebnych było jeszcze parę lat, aby w pełni docenić jej twórczość, co zaowocowało w roku 2018 recenzją Primal Heart. Od tamtej pory twórczość Kimbry zagościła na moich playlistach na dobre, więc naturalnym było, że z niecierpliwością wypatrywałem jej kolejnego dzieła. Czekałem rok, czekałem dwa i minęło lat pięć, powoli wątpiąc, że się doczekam, ale doczekałem się, co mnie bardzo ucieszyło. Nie byłem jednak gotowy na to, co miałem wraz z jego premierą usłyszeć w żadnym stopniu.
A Reckoning to zbiór dziesięciu emocjonalnych wyznań, które doprowadziły Kimbre do tego konkretnego momentu w swoim życiu. Tym sposobem możemy posłuchać o tym jak opowiada o miłości oraz związanych z nią relacjach, zarówno tych już zakończonych, jak i tych, które dopiero staną się rzeczywistością. Wiadomym jest, że to uczucie wiąże się z wieloma innymi emocjami – tęsknotą, poczuciem porażki, niepewnością, ale i radością oraz ekscytacją. Jak przyznała sama artystka, część tych utworów powstało już jakiś czas temu, co tylko podkreśla główną tezę tego albumu. Dla Kimbry jest to spowiedź, gdzie otwarcie mówi o swoich dotychczasowych doświadczeniach, natomiast słuchacz może utożsamić się tymi piosenki, ponieważ to A Reckoning, a nie „the reckoning”.
A Reckoning twórczo łączy nowe ze starym. Nowe to przede wszystkim wyjście Kimbry poza dobrze sobie znany styl, stawiając na eksperymenty z muzyką elektroniczną. Zabieg ten pozwala wyeksponować swoją dojrzałość, nie bojąc się stracić charakteru, bo ten już jest dla niej pewnego rodzaju rutyną. Stare natomiast łączy się właśnie z rutynowością muzycznych upodobań Kimbry, które czynią ją wyjątkową. Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby nie jest podejście do artystycznego rozwoju, czepiąc inspiracji ze swojej codzienności i dokonując rewaluacji tego, kim aktualnie jest.
Gdybym miał wpisać A Reckoning w jakiś konkretny gatunek muzyczny, byłoby to dla mnie dość problematyczne. Kimbra naprawdę stworzyła swój unikatowy styl – nikt nie napisze piosenki Kimbry jak właśnie ona. Niemniej, najbliżej jej numerom do mieszanki popu, R&B i hyper popu, naprawdę! A to wszystko maczane jest w tym kimbrowym w stylu czerpiącym z funku, którym z angielska określiłbym jako „whimsy”. Piosenki są rzecz jasna na serio, ale muzycznie wprawiają w urokliwie zabawny nastrój. Produkcyjnie A Reckoning stoi na najwyższym poziomie, zaś liryczne Kimbra kimbruje absolutnie i nikt nie jest wstanie jej powstrzymać.
Co by tu rzecz – na tym albumie nie ma słabych numerów. Każda piosenka ma znaczenie, ma swoje miejsce i swoją chwilę na zabłyśniecie. Choć mam zastrzeżenia do pewnych rozwiązań, nie da się ukryć ze te 40 minut dało mi absolutnie pełną radość. save me pięknie otwiera ten krążek, cudowna ballada jakiej dawno nie słyszałem. replay! – ZAJEBISTY! gun również nie pozostawia wątpliwości, że Kimbra ma dużo do powiedzenia. the way we were świetnie bawi się swoją nieoczywistą melodią. new habit totalnie oddaje hołd stylowi Kimbry, podobnie jak GLT i la type. foolish thinking choć trwa sześć (!) minut, zupełnie nie daje tego odczuć. personal space oraz i don’t want to fight niesamowicie opowiadają o tych trudnych chwilach w każdej miłosnej relacji.
A Reckoning to przepięknie emocjonalny album, który zasługuje na wszelaką sławę. Kimbra przeszła samą siebie, poświęcając te parę lat na stworzenie dzieła kompletnego i niezwykle szczerego. Życzę Wam i sobie, żeby to było jeden z wielu tak fantastycznych albumów tego roku, a zapowiada się, że będzie ich naprawdę sporo.
- Data premiery: 27 01 2023
- Single: save me, replay!, foolish thinking
