„Przynajmniej 38 powodów, żeby zespół Coma nie kończył działalności”. Pożegnalna trasa zawitała do Torunia. Relacja Łukasza Jaćkiewicza

Do tej relacji siadam dopiero po kilku dniach od wspomnianego koncertu w Toruniu. Brak czasu, ale i wiele przemyśleń spowodowały, że możecie ją przeczytać dopiero teraz. Późno nie zawsze znaczy za późno.

Koncert w Toruniu to jeden w przystanków pożegnalnej trasy Game Over, po której zespół Coma kończy swoją działalność. Pożegnalnej, choć już teraz wiemy, że ze względu na duże zainteresowanie, postanowiono na kwiecień ogłosić kilka kolejnych koncertów w ramach drugiej części trasy. Jak sam zaznaczył Rogucki – „potem się zobaczy”. Wszystko wskazuje więc, że będzie to intenstywny czas dla wokalisty, który na początku przyszłego roku wydaje również wspólny album z Kubą Karasiem.

Rogucki z ekipą postanowili na setlistę koncertu wprowadzić bardzo dużą różnorodność jak na pożegnalną trase przystało. Usłyszeliśmy więc i utwory z początków ich działalności jak i te wydane jakiś czas temu, nawiązujące do bajek i programów dla najmłodszych. Zabrzmiały takie klasyki jak Leszek Żukowski, Spadam czy Pierwsze wyjście z mroku. Z nowszych kompozycji dane nam było uszłyszeć Przybyszów z Matplanety czy Wędrówkę. To za sprawą tych utworów, jak zaznaczył Rogucki, zespół zyskał całkiem duże nowe grono sympatyków. Nic więc dziwnego, że pod sceną bawiły się także dzieci i młodzież.

Odejście Comy to przykra wiadomość przede wszystkim dla fanów zespołu, których przez 21 lat istnienia zebrały się setki tysiące. W tym miejscu mógłbym wymienić przynajmniej 38 powodów, żeby zespół Coma nie kończył działalności. Myślę jednak, że to bez sensu, bo każdy z nas powinien sobie w spokoju przypomnieć własne ulubione momenty w ich karierze i zapamiętać je w sercu. Kto wie, może jeszcze powrócą?

Rogucki z ekipą wciąż są mocną pozycją w polskiej kulturze rockowej. I choć ich działalność w różnych odstępach czasowych spotykała się z krytyką i niezrozumieniem, to stojąc na toruńskiej scenie pokazali moc i niesamowitą energię. Życzę więc zarówno Roguckiemu jak i muzykom zespołu dalszych sukcesów i wielu niezapomnianych koncertów!

Czytaj również