MENU

    Praskie lato z Karaś/Rogucki. Relacja Sylwii Krzywonos i zdjęcia Asi Babiel

    Seria koncertów Lato na Pradze trwa. W warszawskim klubie Praga Centrum zawitali już tacy artyści jak Krzysztof Zalewski, Kwiat Jabłoni, Ralph Kaminski czy Rosalie. Tym razem praską sceną zawładnęli Karaś/Rogucki, prezentując materiał z debiutanckiego albumu. Miałam przyjemność być częścią tego 1,5 godzinnego wydarzenia, które pozwoliło przenieść się choć na chwilę do innego, lepszego świata.

    Na wstępie, chcę zaznaczyć jak świetnym pomysłem było stworzenie miejsca jak Praga Centrum. Jako mieszkance tej części Warszawy brakowało mi tego typu klubu, nie tylko z muzyką na żywo. Miejsce kompletne, z barami i food truckami, bardzo ładnie zaprojektowane i przyjemne dla oka. Wielkie brawa dla organizatorów! Osobiście był to mój drugi raz w Praga Centrum – pierwszym wydarzeniem było otwarcie sezonu wraz z koncertem grupy Kamp! i bawiłam się równie wyśmienicie.

    Koncert duetu Karaś/Rogucki rozpoczął się z małym poślizgiem czasowym, jednocześnie gromadząc pod sceną naprawdę imponującą grupę widzów. Na scenie pojawił się zespół w składzie: Piotr Rogucki, Kuba Karaś, Kamil Kryszak i Wiktoria Jakubowska, witając fanów utworem „Taka ilość słońca”. Chciałabym podkreślić jak wspaniała energia i aura biła od całej grupy, miałam wrażenie że uśmiechałam się przez cały koncert po prostu patrząc na postacie na scenie i chłonąc ich pozytywny przekaz. Do tego wspaniały kontakt z publicznością i relacja Kuby i Piotra – c u d o.

    Na koncercie usłyszeliśmy cały materiał z albumu Ostatni Bastion Romantyzmu – debiutanckiego krążka grupy. Moim zdaniem, ale całej redakcji zapewne też, to jedna z najlepszych płyt wydanych w tym roku. To taki typ płyty, w której nie pomija się żadnego utworu, a całość stanowi piękną produkcję. Karaś/Rogucki zagrali dla nas, między innymi, Witaminy, Na zakręcie, Katrinę – aż dwa razy, czy Ciociosan czyli osobiście jeden z moich ulubieńców. Wybrzmiał także pierwszy singiel duetu Bolesne strzały w serce, a także cover 1996 zespołu T.Love, który był pierwszą zapowiedzią powstania projektu Karaś/Rogucki.

    Pomimo bardzo ciężkich czasów w cieniu pandemii, trudnych dla branży rozrywkowej, organizowanie mniejszych koncertów z uwzględnieniem wszystkich norm bezpieczeństwa staje się naszą nową normalnością. Rogucki i Karaś pozwolili wszystkim zgromadzonym choć na moment oderwać się od tej smutnej rzeczywistości, dając fantastyczny koncert. Myślę, że nie jeden fan obudził się dziś ze zdartym gardłem. Ja z niecierpliwością czekam na przeniesiony grudniowy koncert w Stodole.

    Zdjęcia Asi Babel

    Ostatnio opublikowane