Rekontakt, czyli drugi album Pokahontaz powstał po siedmioletniej przerwie. Tym razem Fokus i Rahim nie kazali nam długo czekać na kolejny album. Reversal ukazał się w niespełna dwa lata po Rekontakcie i jest trzecim krążkiem w dyskografii zespołu. Do Rekontaktu wracam do dzisiaj, bardzo lubię ten album. Z Reversalem mam pewien problem. Chyba nie do końca tego oczekiwałam.
Można powiedzieć, że to ciąg dalszy Rekontaktu, a z drugiej strony to coś całkiem nowego. Materiał jest dużo bardziej zróżnicowany, na krążku znajdziecie wiele naszych muzycznych inspiracji – tak opisują swoje wydawnictwo Rahim i Fokus. Zapewniają, że nie tylko fani hip-hopu znajdą tam coś dla siebie.
Jak przystało na Pokahontaz panowie tradycyjnie zatytułowali swój album słowem rozpoczynającym się na RE. Mieliśmy Recepturę potem Rekontakt teraz przyszedł czas na Reversal. Reversal to słowo powinno nam się kojarzyć z pewnego rodzaju odwróceniem, zwrotem. I o ile tak brzmi tytuł trzeciego albumu grupy, zwrotu tutaj nie ma żadnego. Trzeci album spokojnie mógł mieć tytuł Rekontakt 2, gdyż jest to kontynuacja drogi obranej na poprzednim albumie: zarówno w warstwie muzycznej, tekstowej, jak i wokalnie.
Album miał premierę 20 sierpnia tego roku. Znajduje się na nim 14 (13 i jeden remix) zróżnicowanych muzycznie utworów, a to wszystko dzięki współpracy z kilkoma producentami. Zespół wsparli: DiNO, Zetena, Snobe Beatz, Adam L, BRK i Dryskull. Z kolei na Rekontakcie za produkcję prawie całego krążka (z wyjątkiem dwóch numerów) odpowiadał DiNO, czyli jeden z najbardziej kreatywnych producentów na polskiej scenie hip-hopowej (jak czytamy na facebookowym profilu Pokahontaz). Skorzystanie z bitów różnych producentów sprawiło, że album jest bardzo różnorodny, jednak spójny i nie wygląda to na zbieraninę różnych numerów. Całość podkładów utrzymana jest w podobnym stylu i różni się od siebie smaczkami, które mamy przyjemność odkrywać podczas słuchania. I tak na przykład perkusja dobrze brzmiąca w kawałku Desperado2, proste syntezatory w Passe czy Przeciwwadze, ale również mamy bębny, smyczki czy sekcję dętą. Tak więc jeżeli chodzi o klimat to jest on zbliżony do poprzedniego albumu. O ile dwa lata temu była to swego rodzaju innowacja (mowa o dubstepowych podkładach, za które nieźle oberwał Pezet) o tyle teraz jest to już norma. Tak więc na Reversalu nie ma żadnego odwrócenia, jest to droga jaką obaj panowie obrali na Rekontakcie. Droga ciekawa i przyciągająca, jednak na chwilę obecną nieco nudna. Brakuje mi świeżości i zaskoczenia. Na Rekontakcie w tytułowym kawałku padały słowa: tam gdzie progres determinuje postęp – tutaj niestety progresu nie ma. Owszem poziom jest ten sam, nie ma uwstecznienia, jeżeli patrzyć na poprzedni album, niemniej jednak czegoś brakuje co przyciągnęłoby moją uwagę. Nie uważam, że trzeba cały czas eksperymentować i i na siłę szukać innowacji, Fokus i Rahim mają swój unikatowy styl, jednak najnowszy album pozostawia niedosyt. Oczekiwałam więcej. Mniej więcej do połowy płyty wszystko wydaje się być w porządku. Potem zaczynają nas zabijać bity a forma panów nieco słabnie (wyjątek to mistrzowski kawałek W ruch). Zupełnie zabił mnie bit w Serum, który jest typowym mózgotrzepem, który świdruje w mózgu i jedyne na co mamy ochotę to go wyłączyć i przerwać tę mękę. Kawałka nie uratował nawet gościnny udział Wuzeta. Koszmar. Co do gości to każda dograna zwrotka trzyma przyzwoity poziom. Na album dograli się Bu, Buka, Kleszcz, Bezczel, Wuzet, z kolei chórki dołożyli Este oraz BRK. W pamięci zapada zwrotka Bezczela w Mówisz i masz oraz Buki i Kleszcza w Desperado2.
Jeżeli chodzi o formę Fokusa i Rahima to generalnie nie mamy się do czego przyczepić. Fokus sprawnie operuje wersami z zawrotną prędkością a Rah zgrabnie moduluje głos i nadaje klimatu kawałkom. Co prawda Fokus gorzej prezentuje się w drugiej części płyt, tak jakby mu się nie chciało (?). Niemniej jednak techniki nie możemy im odmówić. Niestety tekstowo płyta jest trochę bezbarwna. Po pierwszym przesłuchaniu w głowie pozostaje nam niewiele. Ciekawym zabiegiem jest mistrzowska zabawa słowem w kawałku W ruch. Czapki z głów. Numer przypomina mi trochę Misz Masz z poprzedniego albumu, gdzie panowie również pozamiatali. Wyłapanie całej tej lirycznej zabawy przynosi nam sporo frajdy.
dla trudnego nic chcącego
hulaj piekło duszy nie ma
czyje gruzy legły w życiach
dywieczny odlemat
dziuraj kopę pod płotem
bo murem głowy nie przebijesz
odwróć ogona kotem
bo każdy koniec ma dwa kije
Habitat to najbardziej klasyczny numer i jeden z lepszych tracków na albumie. Mówi on o drodze jaką przeszli artyści, by znaleźć się w miejscu, w którym obecnie są. Desperados2 to z kolei ciekawy i oryginalny refren. Passe z gościnnym udziałem Bu z kolei odnosi się do wartości w życiu, które niestety coraz bardziej są passe, a także porusza temat nieświadomych słuchaczy, którzy kierują się opinią społeczeństwa i pozostają bez własnego zdania:
Nie wiecie o świecie nic, nic nie czytacie,
A raczej okładki płyt, komentarze i gównoburzę na czacie.
Mam problem z ogólną oceną tego albumu. Dostaliśmy 14 tracków, z których większość utrzymana jest na dobrym poziomie, jednak pozostawiają niedosyt. Kilka z nich w ogóle usunęłabym z tego albumu. Na pewno materiał ten sprawdzi się na koncertach, gdyż podkłady fajnie bujają. Cóż wydaje mi się, że Panowie powinni zastanowić się nad wydaniem swoich solowych projektów, zrobić sobie przerwę, a później powrócić z mocnym albumem. Czwarty album grupy na pewno się nie przyjmie, jeżeli będzie utrzymany w tej samej konwencji.

