9 czerwca na sklepowe półki trafił nowy krążek zespołu Perfect, który powraca po czterech latach. Album zawiera dwanaście przebojowych kompozycji z tekstami znakomitych autorów jak chociażby Jacek Cygan, Wojciech Waglewski, Bogdan Loebl, Andrzej Mogielnicki czy Robert Gawliński. Dostaliśmy piękne ponadczasowe ballady, a co ważniejsze kawał gitarowego rockowego brzmienia. Fani zespołu na pewno się nie zawiedli.
DaDaDam, jeśli wierzyć słowom Grzegorza Markowskiego, to ostatni album Perfectu. W Niepokonanych słyszeliśmy, że trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym. Czy zatem zespół czuje, że to właśnie ich czas? Moim zdaniem powinni jeszcze długo pozostać na scenie, czego najlepszym przykładem jest ich najnowszy album, który pokazuje, że ich muzyka, podobnie jak wino, im starsza tym lepsza. Dostajemy bardzo dojrzały album, zawierający mnóstwo refleksji i gorzkich spostrzeżeń, jednak zawierający również pozytywne numery.
Powiedziałem do Darka Kozakiewicza, który jest najpłodniejszym kompozytorem w zespole, żebyśmy nagrali to, co chcemy. Rozpiętość pomysłów nieograniczona. Piosenka może trwać minutę, a może trwać dziewięć. Żebyśmy nagrali to, co dyktuje nam serce. Bo wiem, że to są świetni instrumentaliści, którzy często są ściśnięci tymi trzema czy czterema minutami… I tak się stało – tłumaczy w wywiadzie dla pisma „Teraz Rock” wokalista Perfectu Grzegorz Markowski
Właśnie dzięki temu braku skrępowania na albumie są standardowe, trwające po 3 minuty z hakiem, kompozycje, jak i te które przeciągają się powyżej 6 minut. Perfect pokazuje, że nic ich nie ogranicza, i że wszystko mogą.
Płytę otwiera bardzo smutna ballada odnosząca się do śmierci i naszego przemijania – Wszystko ma swój czas. Tekst łapie za serce i sprawia, że mogą nam się pojawić łzy w oczach.
Wszystko ma swój ma czas i przychodzi kres. Gdybym kiedyś odszedł stąd nie obrażaj się na śmierć…
W kompozycji też urzeka wokal Grzegorza Markowskiego, który jest wyrazisty, jednak na tyle subtelny, by wpisać się w nastrój utworu. Z melancholii i zadumy wyrywa nas kolejny numer o tytule przywołującym pozytywne skojarzenia – Znowu plaża. Zabawny jest fakt, że to zapewne o wiele lepszy numer od wszystkich letnich hitów, którymi częstują nas stacje radiowe. To utwór, w którym na szczególną uwagę zasługują partie gitarowe. Podobne mocne, gitarowe brzmienie mamy w Drodze bez łez. Tak więc na brak gitarowych riffów i soczystych uderzeń perkusji nikt raczej narzekać nie może. Takie to przebudzenie jest nieco transowe, pozwala trochę odsapnąć. Po raz pierwszy w historii na płycie zespołu artyści umieścili utwór instrumentalny – Speedy Tune. W tym przypadku tytuł jest nieprzypadkowy, gdyż jest to prawdziwa muzyczna jazda bez trzymanki. Gitarowe popisy w tym szalonym numerze mogą zapierać dech w piersiach. Uwagę należy zwrócić również na zamykający album numer zatytułowany Strażak, który został nagrany razem z orkiestrą dętą. Mnie oczarowała jeszcze jedna ballada – Odnawiam dusze. Bardzo lubię taki spokojny i kojący wokal starego wygi Markowskiego.
Perfect na swojej ósmej płycie zaserwował nam kawał dobrej muzyki. Nie powinniśmy się spodziewać po tych muzycznych dinozaurach rewolucji, stąd też nikt na albumie nie eksperymentuje. Dostaliśmy muzykę Perfectu w bardzo dobry wydaniu i jedynie nieco bezsensowny tytuł może nas zmylić. Jeżeli to faktycznie ostatni krążek zespołu to pożegnali się z nami w pięknym i dobrym stylu. Płytę idealnie mogą podsumować słowa, które słyszymy w przedostatnim kawałku Żyję tak jak chce, w którym Markowski śpiewa: Żyję i się drę. A żyję skoro drzeć się chcę…
