PAULA ROMA to jedna z ciekawszych postaci młodej polskiej sceny muzycznej. Artystka w czerwcu 2021 roku wydała EP-kę Cześć, tu PAULA ROMA, która została bardzo dobrze przyjęta przez rynek muzyczny. Teraz ukazała się nowa płyta, która jest swojego rodzaju rozwinięciem wydanego w tamtym roku minialbumu. Paulinę Romaniuk, bo tak właśnie nazywa się artystka, możecie kojarzyć na przykład z czwartej edycji programu The Voice of Poland albo Kayaxowego labelu My Name Is New. A jeżeli jeszcze jej nie znacie, to najwyższy czas, aby ją poznać! I mam nadzieję, że ta recenzja Wam w tym pomoże.
7 października 2022 roku swoją premierę miało nowe wydawnictwo PAULI ROMY. Mimo tego, że artystka już wcześniej wydała wspomnianą wyżej EP-kę, to dopiero album Cholerne pragnienie określany jest jako pełnoprawny debiut.
Od czego najlepiej zacząć? Zazwyczaj od początku, a w przypadku tego albumu to nawet koniecznie należy zacząć od pozycji numer jeden. Intro jest po prostu NIE-SA-MO-WI-TE. W niespełna minucie PAULI ROMIE udało się przekazać główną ideę albumu oraz zawrzeć nawiązania prawie do wszystkich utworów z płyty – Wy też pewnie je słyszycie, ale jeżeli nie zwróciliście na to uwagi, wsłuchajcie się! Amouse-Bouche, czyli Intro, tłumacząc oznacza niewielkie danie o wielkim znaczeniu. Zdecydowanie tak jest w przypadku tego mini utworu – jest krótki, ale niezwykle istotny. Ja się zakochałam w tym Intro od pierwszego odsłuchu! Myślę, że stanowi idealne wprowadzenie do całej płyty. Świetny pomysł na zaproszenie słuchaczy do świata artystki!

W utworze Miłość to początek idealnie słychać, że główna teza zawarta w Intro, czyli ta mówiąca o tym, że to płyta „tylko o mnie” się spełnia. Fajnie, że na samym początku wydawnictwa został umieszczony utwór, który nie został wcześniej singlem. Od pierwszego odsłuchu ten numer zdecydowanie przypadł mi do gustu. Idąc dalej według tracklisty mamy hipnotyzujący duet z Rosalie. w utworze Przez przypadki, który mogliśmy poznać już sporo przed premierą płyty. Głosy artystek, mimo że są różne, brzmią w tym utworze wręcz idealnie, dopełniają się wzajemnie i przeciwważą. To utwór, w którym miłość odmieniana jest przez wszystkie przypadki, również przez siebie. Wzloty i upadki towarzyszą każdej relacji opartej na miłości – takie główne przesłanie niesie ta piosenka.
Singiel Cześć, tu Złość to liryczna kontynuacja utworu Cześć, tu Miłość z EP-ki artystki. Jednak tym razem PAULA ROMA wzięła na warsztat złość. Fajnie, że utwory te w pewien sposób się przeplatają, bo to również przekłada się na to, że te dwa wydawnictwa są połączone i że faktycznie Cholerne pragnienie to kontynuacja EP-ki. I przyszedł czas na utwór Z wanilią. Wszyscy Ci, którzy znają EP-kę Cześć, tu PAULA ROMA wiedzą, że znalazło się na niej Intro zatytułowane właśnie Z wanilią. Zatem na płycie Cholerne pragnienie mamy rozwinięcie właśnie tego wstępu. I bardzo się z tego cieszę, gdyż to Intro, od momentu usłyszenia, ciekawiło mnie bardzo i żałowałam, że jest tak krótkie! Świetnie, że teraz w końcu mogę posłuchać jego kontynuacji. Jednocześnie jest to kolejny dowód na to, że album Cholerne pragnienie nawiązuje do EP-ki, robiąc to w niezwykle ciekawy sposób.
Kiedy ukazał się numer Różowe niebo nad Warszawą, a właściwie wtedy, kiedy został zapowiedziany, miałam skojarzenia z Kaśką Sochacką i jej utworem Niebo było różowe. Pewnie jak większość osób. Ale było to totalnie skojarzenie tylko tytułowe, absolutnie nie porównuję tych dwóch piosenek, gdyż są zupełnie inne. Takie różowe niebo można faktycznie często ujrzeć, więc nic dziwnego, że stanowi inspirację dla wielu artystów. Sam tytuł utworu może na to nie wskazuje, ale artystka dedykuje tę piosenkę wszystkim skrzywdzonym fizycznie i psychicznie kobietom, które doznały krzywdy i traumy. I to tytułowe „różowe niebo” ma być tym ratunkiem, niezależnie od tego czy miałoby być nim jakieś miejsce czy konkretna osoba.
Uziemienie to pierwszy singiel z płyty, który ukazał się jeszcze w 2021 roku. I w sumie od tego utworu zaczęła się moja przygoda z PAULĄ ROMĄ. Dopiero wtedy nadrobiłam EP-kę i zaczęłam oczekiwać na kolejne single i wydawnictwo artystki. Ten utwór totalnie mnie pochłonął, zakochałam się w głosie PAULI ROMY i wiedziałam, że warto śledzić jej kolejne muzyczne poczynania. Chwilę po premierze albumowej wersji utworu ukazała się również jego akustyczna odsłona, którą też polecam sprawdzić, jednak dla mnie, mimo wszystko, wygrywa wersja płytowa tej piosenki.
Bonjour Madame to nostalgiczna podróż do Francji – ten utwór naprawdę, na chwilę, nas tam zabiera. Zresztą PAULA ROMA mieszkała we Francji przez jakiś czas, także nie jest to opis tylko jakiejś wakacyjnej podróży czy weekendowego wypadu, a faktycznie pewnego okresu życia. Cholerne pragnienie, czyli tytułowy singiel ukazał się dosłownie dzień przed premierą całego wydawnictwa. Myślę, że zarówno sama piosenka, jak i powstały klip bardzo dobrze prezentują tytuł płyty. Zresztą nie tylko tytuł, ale po prostu cały album. To ostatnia pozycja na wydawnictwie i myślę, że to słuszne miejsce dla tego kawałka. Album otworzyło wspaniałe Intro, a zamknął tytułowy numer – wszystko fajnie się zgrywa i pokazuje, jak bardzo spójnym wydawnictwem jest Cholerne pragnienie.

Ale żeby nie było tak kolorowo, to zaznaczę, że widzę dwa minusy tego albumu. Pierwszy jest taki, że przed premierą płyty, moim zdaniem, ukazało się zbyt wiele singli – w sumie 6 na 9 utworów (gdzie jeden z nich, Intro, trwa niespełna minutę). Tęsknię za czasami, kiedy artyści wydawali dwa single przed premierą albumu – wtedy faktycznie było na co czekać, bo wielu nowości jeszcze nie znaliśmy. Choć tak w sumie… czy to zależy od czasów? Czy może jednak od artysty/wytwórni/idei na promocję albumu? W końcu wciąż możemy znaleźć takie przypadki, kiedy przed premierą płyty poznajemy faktycznie dwie piosenki. I szukać wcale nie trzeba tak daleko. Przechodząc do drugiego minusa, Cholerne pragnienie to teoretycznie album długogrający, a składa się z 9 utworów, 8 bez Intro. A to troszkę mało mając na uwadze, że już wcześniej dostaliśmy EP-kę od artystki, która składała się z 6 utworów. Dlatego dla mnie, oba wydawnictwa artystki, to jednak wciąż takie trochę minialbumy. Mam nadzieję, że kolejna płyta PAULI ROMY będzie się składała już z co najmniej 10 kawałków!
Omawiając to wydawnictwo należy wspomnieć o Jurku Zagórskim, producencie krążka, który moim zdaniem wykonał świetną robotę! Jurek jest również współkompozytorem utworów, które znalazły się na tym albumie. PAULA ROMA już przy EP-ce Cześć, tu PAULA ROMA pracowała z Jurkiem, więc płyta jest kontynuacją ich wspólnej artystycznej drogi. Muszę przyznać, że też trochę przez Jurka Zagórskiego natrafiłam na PAULĘ ROMĘ. Jurka znam z roli producenta płyt i gitarzysty w zespole Natalii Przybysz. Obserwując go w social mediach natrafiałam właśnie na wzmianki na temat PAULI ROMY, prac nad płytą, zdjęć ze studia itd. Stwierdziłam wtedy, że jeżeli Jurek macza w czymś palce, to nie może być to złe i że warto się tym zainteresować. I oczywiście nie zawiodłam się! To też zbiegło się w czasie z premierą utworu Uziemienie, o którym pisałam wyżej.
Inną kwestią, o której warto wspomnieć są klipy, które powstawały do utworów z tej płyty. W sumie do wszystkich singli ukazały się teledyski i to jest jakiś plus tak dużej ilości singli. Bo teledyski są naprawdę ładne, nawiązujące do utworów, podkreślające ich znaczenie. Nie wszystkie klipy są mocno rozbudowane, zdecydowanie nie na wszystkie potrzebny był nie wiadomo, jak duży budżet, ale to pokazuje, że zbierając w jednym miejscu utalentowanych ludzi, mających fajne pomysły oraz duże chęci do pracy można stworzyć coś naprawdę pięknego i efektownego!
Ciężko jest mi wybrać ulubione pozycje z tego albumu, gdyż naprawdę KAŻDA piosenka mi się podoba. Przed premierą płyty poznaliśmy wiele singli (które też są świetne), ale cieszę się, że te niewydane wcześniej utwory okazały się takim złotem – Z wanilią, Miłość to początek oraz Amouse-Bouche (Intro) to jedne z lepszych pozycji na tym wydawnictwie. I cieszę się, że mogę je odkrywać, gdyż one dopiero co się ukazały, a single znam już doskonale. Oczywiście samo Intro traktuję na trochę innych zasadach, nie jest pełnym utworem, ale tak mnie zachwyciło, że mam ochotę słuchać tych 55 sekund na zapętleniu! Ogromnym plusem tej płyty jest również fakt, że PAULA ROMA jest autorką tekstów do wszystkich piosenek. Warto pamiętać również o tym, że jest współkompozytorką muzyki. Ta płyta naprawdę jest JEJ – i takich artystów cenię bardzo!
Podsumowując, Cholerne pragnienie to naprawdę bardzo dobry polski album popowo-alternatywny. Oczywiście doszukać można się na nim nie tylko popu, ale również na przykład soulu. Utwory są osobiste, a teksty przepełnione emocjami. Świetna produkcja, interesujące wersy i refreny, przyciągający wokal PAULI ROMY, magiczne chórki robione przez samą artystkę. Czego chcieć więcej? Ja niczego więcej nie oczekuję! Mnie w pełni satysfakcjonują te piosenki, można rzec, że idealnie wpasowują się w moje muzyczne gusta. Czekam na moment usłyszenia tych utworów na żywo. Liczę na to, że chwycą mnie za serce co najmniej tak samo mocno (a może bardziej!), jak w wersji studyjnej. Trzymam kciuki za PAULĘ ROMĘ i gratuluję tak świetnego debiutu, choć dla mnie zadebiutowała już EP-ką! Liczę na to, że artystka zgodnie z tym, co wyśpiewała w Intro, naprawdę w pragnieniu ma kolejny krążek i nie będzie kazała nam na niego zbyt długo czekać!
- Data premiery: 07 10 2022
- Single: PAULA ROMA - Uziemienie, PAULA ROMA - Przez przypadki, PAULA ROMA - Cześć, tu Złość, PAULA ROMA - Bonjour Madame, PAULA ROMA - Różowe niebo nad Warszawą, PAULA ROMA - Cholerne pragnienie
