Artystki pokroju Madonny, Lady Gagi, Katy Perry, czy Miley Cyrus narzuciły pewien trend w muzyce, gdzie z każdą kolejną erą trzeba się zmieniać – brzmieniowo i wizerunkowo. Stworzyło to pewne przekonanie, że artysta jak się nie zmienia, to się nie rozwija. W Polsce te zmiany też są dosyć widoczne patrząć między innymi na karierę Dody, Sanah, czy Justyny Steczkowskiej, które raczej nie powielają brzmienia, a eksplorują i odkrywają siebie na nowo z każdym kolejnym wydawnictwem.
Przyszło mi jednak zmierzyć się z artystką naszej rodzimej branży muzycznej, która wydaje się, że nie ewoluowała i siedziała przez lata z bezpiecznej strefie bojąc się eskperymentować ze swoją muzyką. Mowa oczywiście o hibernującej Patrycji Markowskiej, która właśnie wydała swój najnowszy, dziewiąty w dorobku album Wilczy Pęd. Jak sobie poradziła? Czy słuchając tego wydawnictwa opada kopara, czy wręcz przeciwnie, znowu mamy do czynienia z tą typową, bez polotu, nastawioną na radiową szmirę Patrycją?
Cały album otwiera utwór Niepoprawna, który był też pierwszym singlem zapowiadającym wydawnictwo. Piosenka jest lekka, wesoła, radiowa i nie wnosi nic odkrywczego. Ewidentnie można odnieść wrażenie, że zamierzeniem tej piosenki było dostać się do rozgłośni radiowych i stać się kolejnym mdłym hitem w dorobku Patrycji. Utwór ten został wydany ponad 2 lata temu, co może tylko dawać nadzieję, że podczas tych 2 lat Patrycja obrała inny kierunek muzyczny i reszta będzie lepsza. Miejmy jedynie nadzieję, że otwierając płytę, ten kawałek nie zwiastuje co będzie dalej, a raczej jest kompletnie wyjętym z kontekstu utworem, który lepiej by się sprawdził jako utwór bonusowy na wersji deluxe.
Kolejną piosenką jest/są Wodospady. Jest dobrze. Utwór jest KOMPLETNIE inny od poprzedniczki. Nie widzę, by radia grały go na okrągło, co jest wielkim plusem, ponieważ Patrycja w końcu nie zrobiła czegoś pod publikę. Akustyczne brzmienie, ciekawy tekst, riffy gitarowe i przyjemny wokal Patrycji sprawiają, że piosenka jest czymś zupełnie innym, czego Patrycja raczej wcześniej nie robiła w swojej karierze, a co jej bardzo dobrze wychodzi. Może artystka czerpała inspirację z muzyki swojego ojca, dzięki czemu piosenka ma taki rockowy smaczek. Jest ona bardzo na plus.
Na zakończenie dnia to kontynuacja rockowego brzmienia. Możemy tutaj usłyszeć także Dawida Karpiuka, który trochę przyćmił Patrycję swoim wykonem. Piosenka i brzmienie świetnie pasują do jego wokalu. Ich głosy bardzo dobrze komponują się w refrenie. Chciałbym usłyszeć kiedyś wersję solo Dawida. Bardzo dobry utwór, wręcz zaskakujący.
Wilczy Pęd to trzeci singiel z płyty. Chociaż początek był ciekawy i bardzo dobrze się zapowiadał, gdy wjechał wokal Markowskiej, znowu zrobiła sie radiowa szmira. Refren brzmi dokłądnie jak 9999999 innych utworów katowanych przez radia. Trzeba jednak przyznać, że Patrycja pisze dobre teksty. Może mogłaby zdobyć numer Justyny Steczkowskiej i napisać dla niej kilka tekstów.
Nadszedł czas na Bezczas i tym samym na kolejne pozytywne zaskoczenie. Można tutaj usłyszeć inspirację rockiem i bluesem. Mały potencjał na radiowy hit, ale czy napewno o to chodzi w tworzeniu? Jak dla mnie bomba.
Smycz odstaje od wszystkiego co mogliśmy usłyszeć do tej pory. Trochę tutaj rock&rolla w zwrotkach i popowa szmira w refrenie. Utwór dobrze by się przyjął w 2002 roku, ale dzisiaj brzmi trochę przestarzało.
Bo tej katastrofie, płytę nagle ratuje kolejny duet, tym razem z Robertem Gawlińskim. Piosenka Aż do rana to taka chwila odetchnienia po lepszych i gorszych utworach. Myślę, że jeszcze wrócę do tej piosenki kiedyś. Gawliński i Markowska to przyjemne połączenie. Świetnie byłoby usłyszeć ten utwór kiedyś w radiu lub w muzycznych stacjach telewizyjnych. Jak najbardziej jest to dobry utwór na singiel promocyjny, ponieważ jest jednym z lepszych na płycie.
Gdy zobaczyłem tytuł Jestem tu by krzyczeć, to pomyślałem, że będzie to kolejna „typowa Markowska” i niestety nie pomyliłem się. Nie wiem co ten utwór miał wnieść do tego projektu. Patrycja chciała chyba pokazać jaką zwariowaną hipiską jest. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić Patrycję ganiającą z wilkami w lesie w rytm tego utworu, a nawet jeśli, to Markowska by ganiała ZA nimi, bo wilki pewnie by od niej uciekały słysząc tą piosenkę. Nie popieramy znęcania się nad zwierzętami. Ten utwór aż TRZESZCZY kiczem. Na pewno spodoba sie fanom artystki i tylko im…
Kolejny kawałek to Jestem, ale już nie by krzyczeć. Chociaż utwór jest bardzo dobry, to jednak Markowska już w tym momencie albumu irytuje mnie tym, że dobre utwory przeplata z koszmarnymi i człowiek jest już trochę zmęczony tym misz-maszem. Pochwalić można tutaj ciekawy tekst i harmonie Patrycji. Piosenka ma potencjał i na pewno będzie dobrze brzmieć na żywo.

Słuchając Kieszeni można pomyśleć, że to piosenka z czołówki jakiegoś kiczowatego rodzinnego serialu Polsatu, bo do niczego innego się nie nadaje. Nawet Markowski nie ratuje tej kakofonii, która nijak nie pasuje do albumu. Wielki niewypał i nic więcej.
Pod Wiatr był drugim singlem z płyty wydanym jeszcze w 2020 roku, więc prawdopodobnie cały krążek miał inny zamysł jeszcze wtedy i Patrycja chciała wtedy znowu nagrać nudny i nic nie wnoszący album. Już w tym momencie słuchania całego albumu skręt kiszek gwarantowany.
Nareszcie doszliśmy do ostatniego utworu – Więcej. Zastanawiam się, czemu ta piosenka nie pojawiła się na albumie L.U.C’a, tylko na tym. W ogóle tutaj nie pasuje i koszmarnie zamyka album. Markowski jest tutaj totalnie zbyteczny, chyba że jego rolą było zagłuszyć córkę. Niestety nie dotrwałem do końca tej piosenki. Poprzednie utwory kompletnie nie przygotowały mnie mentalnie na takie zakończenie.
Podsumowując, dziewiąty album Patrycji Markowskiej to mieszanina dobrych dźwięków z koszmarnymi szmirami. Jest pełny niespodzianek, niestety także tych mało pozytywnych. Na plus jest to, że słychać, że w pewnym momencie powstawania krążka Patrycja zaczęła eksperymentować ze swoim dżwiękiem i powstały wtedy lepsze utwory. Niestety artystka ewoluuje strasznie wolno, więc może doczekamy sie dobrego albumu przy jej 20stym wydawnictwie.
Odnoszę wrażenie, że Markowska desperacko próbuję dodać do swojego dorobku kolejny hit biorąc pod uwagę jakie utwory zostały wybrane na single promocyjne. Artystka chce chyba też na siłę udowodnić jaka jest młodzieżowa i crazy i robi to w strasznie dziwny i irytujący sposób powodując w słuchaczu chęć rzygania tęczą.
Poza „gnojeniem” trzeba jednak wspomnieć tych kilka utworów, które są dobre lub bardzo dobre i gdyby płyta w całości brzmiała jak one, to byłby świetny krążek. Są to Wodospady, Za zakończenie dnia, czy Aż do rana. Bardzo żałuję, że Patrycja nie poszła w tą stronę i nie stworzyła, możliwe, że najlepszego albumu w swojej dyskografii. Mam wielką nadzieję, że z następnym projektem, artystka odejdzie od chęci zdobycia hitu radiowego i przestanie udawadniać jaka zwariowana jest, a nagra w końcu piękny dojrzały album, w którym pokaże jedynie swoje atuty i zniknie wrażenie jakby od 2001 roku nagrywała ciągle jeden album.

- Data premiery: 20 05 2022
- Single: Niepoprawna, Pod Wiatr, Wilczy Pęd
