Pani Patty, czyli o wpływie tandety na polski rynek muzyczny, felieton Łukasza Jaćkiewicza

W sieciowy eter wypuszczony został najnowszy teledysk Patty, który od samego początku wzbudza mieszane uczucia internautów. Kolejna usiłowanie „zabłyśnięcia”,  próba obudzenia swojej „kariery” czy może zwykły trik marketingowy? Przy okazji pytanie ciśnie się na usta: dokąd zmierza polska muzyka?

Patty, a raczej Pani Patty jak sama nazwa utworu wskazuje i jak „każe” nam do siebie mówić, próbuje po raz kolejny zawojować polski rynek. Od samego początku wzbudza wiele kontrowersji. Jak sama mówi jest pomijana przez polskie stacje radiowe i telewizyjne, producenci nie zapraszają jej na festiwale, a ją samą pomija w wielu mediach. Czy nowy teledysk coś w tym zmieni? Nie sądzę. A na pewno nie w tym kierunku jakim by sobie tego sama zainteresowana życzyła.

Zarówno warstwa tekstowa jak i sam teledysk pokazują w jakim kierunku zmierza często nasz rodzimy muzyczny shołbiznes. Tak. Poświęciłem się i obejrzałem cały teledysk od początku, aż do końca. I to dwukrotnie, niestety… Zwróciłem uwagę na wszystkie nawiązania w tekstach i całe ponad trzyminutowe „show” mógłbym przemilczeć, ale tego nie zrobię. Śpiewa , że nie przejmuje się hejterami i polskim rynkiem muzycznym. Dlaczego więc próbuje „demaskować” zasady rządzące naszą polską branżą muzyczną? Tego chyba nie wie nawet sama zainteresowana. Zwykła prowokacja. Wokalistka postanowiła o sobie po prostu przypomnieć , a jak wiadomo każda reklama jest dobra. Nie ważne jak się mówi, oby mówiono. Patty śpiewa o Grzywce i Sosnowskim, choć i tak wiadomo, że są to nawiązania do Sylwii Grzeszczak i Rafała Brzozowskiego. Wspomina także lizanie umywalki w Rolowaniu Nataszy Urbańskiej i jak sama mówi woli „wylizać muszlę klozetową”, co zresztą robi sama w teledysku. Czy naprawdę czuje się od nich lepsza i za taką się uważa?

Ba! Próbuje nawet wskrzesić swoją „gitarzystkę” Angelikę Fajcht, którą chyba znamy wszyscy z pewnego TVN-owskiego programu, gdzie raczyła nas swoim talentem instrumentalnym. Tak, wiemy. Patty mówiła nam, że na tym miał polegać ten występ. Bo to przecież my się uczepiliśmy jej osoby, a hejterzy nie mieli podstaw, aby ją krytykować. W teledysku próbuje po raz kolejny obrócić wszystko w żart. Dzięki temu otrzymujemy oprócz świetnej gitarzystki, również i bujającą się flecistkę i dziwnie zamyśloną a później gibającą się akordeonistkę. Jest także nawiązanie do Margaret i jej „nagiego” teledysku. Sparodiowanie czarnego mężczyzny z wielkim przyrodzeniem, to kolejne karty polskiego rynku muzycznego.

Liczą się układziki i góra pieniędzy
Jeśli nie pokażesz piersi, będziesz żyła w nędzy

To przez wielu może być odebrane jako kolejny akt desperacji. Sama przecież w kilku teledyskach (tym także) pokazuje się skąpo ubrana. Jaki jest sens tego zjawiska? Prowokacja i jeszcze raz prowokacja. Patty nie byłaby sobą, gdyby na końcu nie przekształciła się w kobietę z brodą…. Ale to już zostawię waszej dyskusji.

I tu rodzi się pytanie dokąd zmierza nasz rodzimy rynek muzyczny? Otrzymujemy „zjawisko internetowe” jakim jest Patty (przepraszam, Pani Patty!) i można by powiedzieć, że zmierzamy do nikąd. Miałkie, pozbawione charyzmy teksty, często pisane na kolanie i mówiące o niczym. Linia melodyczna i sama muzyka, jakby nagrana w nienajlepszej jakości programie komputerowym. I w końcu głos, a raczej jego brak. Puste brzmienie, przeplatane dziwnym frazowaniem, sztucznym i bezbarwnym „śpiewaniem”. I nie, nie znęcam się nad tą wokalistką. Mógłbym podać tu kilkanaście nazwisk, które idealnie wpasowałyby się w kilka z wyżej wymienionych przymiotów. Czy tak naprawdę trudno napisać dobry tekst mówiący o czymś? Może lepiej napisać jedną piosenkę, zamiast dziesięciu pioseneczek. Może lepiej wydać jedną płytę na 5 lat i wykazać się wyższą wartością. Bierzcie przykład z Artura Rojka, Karoliny Kozak, Meli Koteluk, Ani Dąbrowskiej, Brodki czy Kasi Nosowskiej. Oni nikogo nigdy nie obrażają i nie porównują. Tworzą za to muzykę wartościową opartą na inteligentnych tekstach i przyjemnej dla ucha muzyki. Jest w nich pierwiastek tajemniczości, sami dozują nam swoje osoby w mediach. Panie i panowie – tak się tworzy polski, wartościowy rynek muzyczny!

Czytaj również