Oxford Drama – Songs (2018), recenzja Martyny Adamowskiej

W tym roku mamy bardzo muzyczną jesień i już pojawiają się pierwsze jej oznaki. Każdy weekend owocuje niezwykle dorodnymi dźwiękami, co więcej głównie płynącymi z naszej polskiej sceny. Dobrze, że jesienne wieczory są tak długie to przynajmniej wystarczy czasu, by posłuchać jak najwięcej muzycznych niespodzianek. Ostatnie kilka dni spędziłam przy najnowszym krążku Oxford Drama i muszę przyznać, że zauroczyli mnie bardzo mocno.

Znalezione obrazy dla zapytania Oxford Drama - Songs (2018)

Ostatnimi czasy na polskiej scenie pojawia się coraz więcej duetów, głównie reprezentujących elektronikę. Schemat zwykle jest podobny  – wokalistka o pięknym, intrygującym głosie i chłopak tworzący niebanalne dźwięki. Do tego grona zaliczają się m.in. The Dumplings, Linia Nocna, Coals i ci, o których dzisiaj mowa, czyli Oxford Drama.

Absolutnie nie chcę porównywać tych duetów, gdyż każdy cenię za coś innego. Wszystkie lubię i wspieram z całych sił. Oxford Drama w piątek 21 września zasilili swoją dyskografię o drugi album studyjny o minimalistycznym, lecz chwytliwym tytule – Songs. Warto dodać, że przy produkcji współpracowali z nieco bardziej artystycznie doświadczoną wokalistką –  Julią Marcell.

W skład duetu wchodzą Małgosia Dryjańska i Marcin Mrówka z Wrocławia. Co ciekawe, oboje mają zaledwie 25 lat. Aż ciężko w to uwierzyć, gdyż bije od nich dojrzałość artystyczna, której pozazdrościć może wielu. Sami określają swój styl jako eksperymentalny pop lub po prostu elektronika, która obecnie zdecydowanie przeżywa swój rozkwit. Coraz więcej młodych twórców podąża w tym kierunku i zwykle przyciąga tym niemałe grono fanów. Wszystko więc wskazuje na to, że mają spory potencjał do wykorzystania, jeśli nadal będą podążać obraną przez siebie drogą.

Wydali długo wyczekiwany album, po trzech latach od premiery debiutu. W międzyczasie zdążyli zawiesić działalność na blisko rok. Na szczęście po upływie czasu zdecydowali się na reaktywację i ponowne podążanie muzycznymi ścieżkami jako duet znany pod szyldem Oxford Drama. Dzięki temu nabrali dystansu i powrócili z głowami pełnymi pomysłów, które świetnie prezentują się na najnowszym wydawnictwie.

Songs składa się z 10 bardzo przemyślanych i wyważonych kompozycji. Całość tworzy nastrojowy klimat. Słychać, że wyznają zasadę „mniej czasem znaczy więcej” i zdecydowanie wychodzi im to na zdrowie. Nic nie jest przesadzone – stawiają na minimalizm i prostotę. Nic nie pojawia się przypadkiem, a wszystko tworzy niezwykle spójną całość – melodia, tekst i cała oprawa, z okładką włącznie.

Mam swój typ, który moim okiem i uchem świetnie sprawdziłby się w roli kolejnego singla. Jest to mój ulubiony kawałek z całego albumu – Party Song. Piosenka, która najlepiej charakteryzuje całą twórczość Gosi i Marcina. Moje serce skradł też niezwykle chwytliwy 110. Każdy odsłuch płyty przynosi nowe wrażenia i emocje, jednak dwa wspomniane utwory są absolutnymi faworytami. Wiem jedno – będzie co słuchać w długie jesienne wieczory.

Jestem pewna, ze najnowsze pieśni duetu idealnie sprawdzą się podczas długich jesiennych wieczorów – pod milutkim kocem i przy dużej dawce ciepłej herbaty. Mimo melancholii, bije od nich młodzieńcza energia, świeżość oraz pełna głowa pomysłów i dźwięków. Powiem tyle, ta płyta (jak i kilka innych, wydanych w ostatnim czasie) jest kolejnym dowodem na to, że obecnie polska muzyka jest na światowym poziomie.

oceny

autor recenzji

Sprawdź nasze inne

Recenzje

W tym roku mamy bardzo muzyczną jesień i już pojawiają się pierwsze jej oznaki. Każdy weekend owocuje niezwykle dorodnymi dźwiękami, co więcej głównie płynącymi z naszej polskiej sceny. Dobrze, że jesienne wieczory są tak długie to przynajmniej wystarczy czasu, by posłuchać jak najwięcej muzycznych...Oxford Drama - Songs (2018), recenzja Martyny Adamowskiej