Otsochodzi – 2011 (2020), recenzja Dawida Dyrdy

Inne recenzje

Kiedy rzucimy na forum hasło: krótkie formy, bardzo wiele osób skieruje swoje rozmyślania w stronę literatury. Jeśli poruszamy się na płaszczyźnie polskich twórców, padną takie hasła jak: pozytywizm czy nowela, a kilka sekund później zacznie się licytacja polskich autorów tego kierunku. Jednak ta recenzja nie jest zatytułowana – polska nowelistyka końca XIX wieku, tylko jest analizą najnowszego albumu Otsochodzi pt. 2011. A więc, co kryje się pod tą mocno zawoalowaną, dla jednych zabawną; dla drugich bufoniastą, metaforą? Już spieszę z wyjaśnieniem.

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, kiedy przeglądałem tracklistę omawianego albumu, były to rzeczone krótkie formy. Niezbyt rozbudowane czasowo kawałki, z których dosłownie trzy przekraczają 3 minuty na całej 15-utwórowej płycie (nie wliczając Kevina). Takie zabiegi pojawiły się już w Miłości z 2019 roku, gdzie było to zrozumiałe, ponieważ ta płyta miała zapętlona latać po parkietach klubów (patrz: Worldwide czy Euforia). Ktoś w tym miejscu mógłby pomyśleć, że będzie to bardzo negatywna recenzja, tylko ze względu na długość utworów, otóż nie będzie tak.

Krótkie czasowo utwory nie wpływają negatywnie na artystyczną stronę płyty. Raper zdecydowanie rozwinął się pod tym kątem, nie bał się wyjścia ze swojej strefy komfortu. Takim przykładem może być Warsaw Local Boy, który swoim brzmieniem przypomina bardziej brytyjski rock pokroju The Libertines, niż wielkomiejski hip-hop. Otsochodzi nie powtórzył takiego zabiegu, jak ten przytoczony powyżej, natomiast więcej używał techniki, która dla raperów nie jest oczywista. Śpiew, bo o nim mowa, jest obecny w twórczości Miłosza, jednak na tej płycie wyraźnie jest uwypuklony. Można go usłyszeć m.in. w utworach takich jak: 5AM in Greece albo Między nami. Na plus można również zaliczyć rezygnację z autotune’a, który został użyty tylko w dwóch utworach (Oopsy Daisy z Young Igim oraz Mów – pierwszy singiel z tej płyty). Spokojne, klimatyczne kawałki osadzone w duchu rhythm and blues, dodają ciała i wyrazistości w bitach. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że warstwa muzyczna stoi na wiele wyższym poziomie, niż same teksty. Produkcje takich artystów jak AWGS, Sem0r czy Fleczer znakomicie wypełniają nieliczne braki w warstwie lirycznej.

Nie tylko podejście sensu stricto techniczne do utworów zostało przekształcone, również większy nacisk został położony na warstwę tekstową. Teksty są dojrzalsze, do czego nie przyzwyczaiły słuchaczy poprzednie płyty rapera z Tarchomina. Dojrzałość nie przejawia się w przeintelektualizowanych zawiłych formach, które docierają do słuchacza po setnym przesłuchaniu, a bardziej w nostalgicznym, prostym przekazie.  W ten trend wpisują się takie utwory jak: Mówią, Czego?! czy Pada.

Otsochodzi promował swój album słowami: To właśnie ten bezkompromisowy materiał, który jest dla nas swego rodzaju wehikułem czasu. Niestety, takie słowa nie trafiają do mnie. Nie widzę tutaj ani bezkompromisowości, ani wehikułu do podróży w czasie. Album nie przeniósł mnie do roku 2011, a bardziej stał się zlepkiem różnych stanów emocjonalnych twórcy. Wspomniana dojrzałość widoczna w momentach tęsknoty za domem czy miłością; przeplatana jest wersami o hajsie, imprezach i rzeczach materialnych. Nie ukrywam, że trochę się zawiodłem, ponieważ takich zwrotek Otsochodzi nadużywał sporo w swoich poprzednich wydaniach. Na szczęście takich zabiegów jest zdecydowanie mniej. Szkoda, bo można było uniknąć takich wtrętów i spróbować swoich sił w bardziej „bezkompromisowych” tekstach.

Podsumowując wszystkie przytoczone elementy, album zdecydowanie jest na „plus”. Warto wspomnieć o doborze artystów do kawałków, którzy moim zdaniem kapitalnie odnaleźli się w koncepcji albumu. Szczególnie urzekła mnie kompozycja pt. Wszystko co mam stworzona razem z Rosalie. i OKIm. Czwarty album studyjny Młodego Jana wniósł coś nowego do jego CV, natomiast nie obyło się bez monotonii i lania wody.

Na koniec chciałbym przyznać moją autorską nagrodę najbardziej hipnotyzującego tekstu, której zapewne Otsochodzi nie będzie chciał wpisać do swojego CV. A zdobywa ją początek z refrenu Mówią: Bramy ulic u nich, znajdź trochę siebie. Przestań mówić, smucić co było, a nie jest. Gratulujemy, po odbiór nagrody proszę się zgłosić w mailu.

OTSOCHODZI - 2011
  • Data premiery: 26 03 2020
  • Single: Mów, Wszystko co mam, Kevin, Oopsy Daisy, Pada, Warsaw Local Boy, $ Class
Najlepsze utwory: Mówią, Czego?!, Warsaw Local Boy
Najsłabsze utwory: Oopsy Daisy


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Czytaj również

Kiedy rzucimy na forum hasło: krótkie formy, bardzo wiele osób skieruje swoje rozmyślania w stronę literatury. Jeśli poruszamy się na płaszczyźnie polskich twórców, padną takie hasła jak: pozytywizm czy nowela, a kilka sekund później zacznie się licytacja polskich autorów tego kierunku. Jednak ta recenzja...Otsochodzi - 2011 (2020), recenzja Dawida Dyrdy