Trzydzieści pięć lat na karku, osiemnaście lat w rap grze, trzynaście solowych albumów studyjnych oraz liczne kooperacje. Oto bilans jednego z najpracowitszych polskich muzyków, mianowicie OS.T.R. Po dobrych albumach, acz nierzucających na kolana – HAOS i Kartagina, członek Killing Skills publikuje swój najlepszy album od pięciu lat. Dwa tygodnie od premiery Podróży zwanej życiem, krążek pokrył się platyną. Niewątpliwie sukces komercyjny najnowszego dzieła łódzkiego rapera idzie w parze z artystycznym.
O.S.T.R. podkreśla, iż jest to jego najważniejszy album w życiu. Tytuł projektu jest parafrazą nazwy legendarnej nowojorskiej grupy A Tribe Called Quest tudzież podsumowaniem dotychczasowego życia. Adam jest geniuszem muzycznym. Przykładu nie trzeba szukać daleko. Niedawno udowodnił to, tworząc pełnokrwisty utwór za pomocą dźwięków zabawek dla dzieci. Jeszcze wcześniej puścił w eter rewelacyjne Hot16Challange, gdzie w tle można zauważyć dziecko łódzkiego rapera. Te dwa momenty są symboliczne i ukazują, co jest najważniejsze w życiu twórcy O.C.B. Istota jego egzystencji to rodzina i muzyka, co uwydatnia się na Podróży zwanej życiem.
Nowy longplay O.S.T.R. to wysoce osobista, szczera i podsumowująca produkcja. W tytułowym numerze raper dokonuje rozliczenia ze swoją twórczością, używając nazw utworów i albumów. Gdzieś w tle jest oczywiście matczyna Łódź. Podróż zwana życiem to także kilka przekazów do słuchacza. Otwierający Prolog mobilizuje odbiorców do tego, by wzięli swój los we własne ręce, nie poddawali się i nie marnowali cennych chwil, gdyż przyjdzie dzień rozliczenia się z własnych poczynań. Lekcje, aby nie krytykować innych na podstawie powierzchownych sygnałów, otrzymujemy w kolejnym godnym uwagi utworze – Hybryd, przypominającym nieco twórczość Łony. Ten kawałek to ewidentny przytyk skierowany wobec tych, którzy zbesztali O.S.T.R. za to, że klął przy dziecku w Hot16Challange.
Ilość tematów podejmowanych przez twórcę Tylko dla dorosłych jest okazała. Pokorę, dojrzałość i szczerość czuć w Pistolecie do skroni. Łódzki raper nie stroni od trudnych pytań. Takich jest mnoga zawartość w Post Sciptum, a dotyczą one siły miłości w obliczu trudnych chwil. Przestrogę przed narkotykami śle za to w Nie do rozwiązania. W Krainie karłów w szarych barwach przedstawia polską rzeczywistość. Na płycie mamy także kosmiczne odjazdy w stylu Hadesa (Fizyka umysłu) i osobliwy Lubię być sam. Utwory te wciągają tekstami, za które brawa dla O.S.T.R.
W innym bardziej pozytywnym klimacie są utwory takie, jak: słoneczny i funkowy Rise of the Sun, braggowy Gdybym tylko chciał, Wampiry budzą się po 12 czy też Kilka zdań o…, w cloudowym, ciepłym klimacie. Jedyny utwór, który zasługuje na delikatną krytykę to Keep Stabbing. Zbyt bryłowaty, wręcz dubstepowy bit.
Na słowa uznania zasługuje robota całego kolektywu Killing Skills (O.S.T.R., Jaap Wiewem, Chris van Rootselaar), który odpowiedzialny jest za warstwę muzyczną. Na najnowszym krążku Adam zrealizował wszystkie swoje marzenia muzyczne. Otrzymujemy różnorakie, dopracowane brzmienia, wypełnione klimatycznymi syntezatorami, samplami i wielogłosami. Pomysłów jest wiele. Mamy fragmenty jazzujące, funkowe, chilloutowe, a nawet nawiązania do muzyki poważnej (Kraina karłów). Muzyka jest plastyczna, głęboka i przestrzenna. Świetna robota. Dodatkowo partie Sachy Vee wzbogacają większość utworów.
O.S.T.R. po raz kolejny udowodnił klasę. Uciszył krytyków, pisząc wnikliwe, refleksyjne teksty, bez zbędnych dygresji. Podróż zwana życiem z jednej strony oscyluje wokół problemów rzeczywistości, rodziny, z drugiej wysyła w kosmos, w medytacyjne rejony. Płyta nie stroni także od pozytywnych klimatów. Wszystko jest jednakże koherentne, okraszone pełną paletą dźwięków i eterycznych refrenów.


