Kartagina do tej pory mogła nam się kojarzyć ze starożytnym miastem-państwem położonym w północnej Afryce na wybrzeżu Morza Śródziemnego w pobliżu dzisiejszego Tunisu, które zostało założone w IX w. p.n.e. przez Fenicjan. Szczyt potęgi Kartagina osiągnęła w III w. p.n.e. W tym samym stuleciu wdała się w serię wojen z Rzymem, które zakończyły się zagładą miasta w 146 p.n.e. Po kilkudziesięciu latach Kartagina odrodziła się jako rzymska kolonia, jednak z czasem opustoszała. Tak było do tej pory. Z dniem 4 marca 2014 roku Kartagina nabrała nowego znaczenia. Od tej pory będzie się nam kojarzyć z kolejnym świetnym krążkiem Ostrego wydanego wraz z Marco Polo.
W zeszłym roku O.S.T.R wydał wspólną płytę wraz z Hadesem zatytułowaną HAOS. Była to produkcja bardzo dopracowana i utrzymana na wysokim poziomie. W tym roku na sklepowe półki trafił kolejny krążek łódzkiego mc. Tym razem nagrany wspólnie z kanadyjskim producentem Marco Polo.
Nagranie całej płyty z Marco Polo było jednym z moich największych muzycznych marzeń, ale myślałem, że jest to marzenie ściętej głowy. Nie ukrywam, że współpraca z Marco jest dla mnie zaszczytem, starałem się sprostać jego bitom, dlatego płyta powstawała 3 lata. Selekcja tematów, tekstów i bitów była okrutna. Od początku mieliśmy wizję na ten album – coś najlepszego, określającego szczyt naszych możliwości na dzisiaj. Nie wiem czym sobie na to zasłużyłem, ale Marco wysłał mi ponad 80 bitów do wyboru. Praca nad płytą była bardzo intensywna. Nagrywki trwały non-stop, tydzień w tydzień od 2011 roku. Razem włożyliśmy w tę płytę całe serce, siłę i umiejętności, które mamy. Zarwaliśmy niejedną noc. Wciąż nie mogę uwierzyć w to co się dzieje
Efekt tej współpracy? To 15 kawałków (nie licząc otwierającego Intro i zamykającego krążek Outra), z których żaden nie odstaje poziomem a całość słucha się jednym tchem ciągle chcąc więcej. Ma się ochotę zapętlić ten album i słuchać go raz za razem. Ostatnimi czasy wielu mogło powiedzieć, że Ostry lepiej wypada jako producent, jednak ten album pokazuje na co go stać, jeżeli chodzi o składanie wersów a także pokazuje to, że należy od ciągle do czołówki polskich raperów.
Album otwiera kawałek Żywy i martwy z bardzo delikatnym bitem i kliku mocnymi wersami. Z tak wolnego numeru Marco Polo w następnym wpuszcza Ostrego na zdecydowanie szybszy bit. Side Effect to popis szybkości rapera, który w porównaniu ze spokojniejszym refrenem Caddilaca Dale tworzy ciekawy kawałek. Skupiając się na gościach to w tytułowym kawałku gościnnie Lil Fame, numer udowadnia, że w rapie nie ma podziałów i spokojnie można rapować na jednym bicie w różnych językach. Podobnie jak w kolejnym kawałku Hip Hop Hooligans, w którym tym razem udzielił się Hades i Torea&Main Flow. Kochan & First Division w Dead Man Fuck a Green Zorak & Kas w Garri Gasparow. Generalnie stanowią oni dobre uzupełnienie i trzymają poziom. Jeśli ktoś miałby zarzuty do tematyki zawarte na tym albumie to adekwatnym i niezwykle trafnym stwierdzeniem wydaje mi się komentarz, na który natrafiłam na kanale Youtube:
– Tylko mnie martwi, że kolejna płyta o tym samym ;/
– bo ziomeczku świat się dalej kur**, nic się nie zmieniło.
Siła Marco Polo jako producenta niewątpliwie tkwi w szczegółach i wysmakowanych wstawkach, na które zwrócimy uwagę tylko wtedy kiedy dobrze się wsłuchamy. I tak we wspomnianym Hip Hop Hooligans są to bębny a w Miejmy to za sobą gitara. Na tym krążku czuć chemię pomiędzy producentem i raperem. Marco Polo nie raz wrzuca Ostrego na bardzo szybki bit by za chwilę mocno przystopować. A co robi łódzki raper? Odpowiednio przyspiesza i zwalnia a w każdym wydaniu wypada bardzo dobrze.
Płyta z O.S.T.R. to na długo ostatni w pełni wyprodukowany przeze mnie album. Zawiera jedne z najgrubszych bitów jakie kiedykolwiek zrobiłem. To dla mnie zaszczyt, że mogę mieć fanów także w Polsce. Zawsze mi się tu podobało na koncertach i nie mogę się doczekać marcowej trasy. Przygotowaliśmy coś naprawdę specjalnego dla naszej publiczności, nikt nie będzie rozczarowany. Dziękuję Ostremu za tę możliwość. To człowiek legenda. Do zobaczenia!
Płyty O.S.T.R. wydawane są w taki sposób że nie wiedzę sensu kupować w mp3 czy pobierać je nielegalnie. Każda wydana płyta wraz z muzyką tworzy jedną całość i trzeba mieć to w ręku, by poczuć jej magię. Kartagina wydana w formie książkowej jest niesamowita i robi podobne wrażenie jak trójwymiarowe wydanie HAOSU. A dokładniej krążek wydany jest w formie przypominającej księgę/album w twardej oprawie. Ponadto już sama cena stawia album w mocnej kontrze do płyt sprzedawanych w podobnej cenie a wydawanych o wiele bardziej ubogo jeśli chodzi o wykonanie opakowania.

