Nazywany nową nadzieją post-punku belgijski zespół Whispering Sons wreszcie zawitał do Polski, aby wystąpić w warszawskim klubie Hydrozagadka. Tego, co wydarzyło się tego wieczoru na scenie, nie dało się przewidzieć.

Debiutancki album zespołu, Image, ukazał się w październiku 2018 roku i zdobył wiele przychylnych recenzji. Dźwięki Whispering Sons określane są jako mroczne, przeszywające i wyjątkowe, inspirujące się takimi klasykami jak Joy Division czy The Cure, noszące również echa wczesnej twórczości Editors lub Interpol. Nic dziwnego więc, że wielu fanów ascetycznego, post-punkowego klimatu z niecierpliwością czekało na czwartkowy wieczór.
Jako suport wystąpił zespół baṣnia, na czele z wokalistką Baśnią Lipińską. Melancholijne dźwięki grupy inspirowane są post-punkiem, alternatywnym popem i ethereal wave, muzyka ta idealnie wpasowała się więc w nastrój panujący w klubie. Support wyszedł jednak na scenę z prawie 20-minutowym opóźnieniem, co poskutkowało podobnym przesunięciem w występie gwiazdy wieczoru.
Siłą pchającą Whispering Sons do przodu jest wokalistka Fenne Kuppens, obdarzona jednym z najbardziej niesamowitych wokali, które miałam okazję w życiu usłyszeć. Absolutnie pozbawiony ozdobników, głęboki, chropowaty głos artystki przyprawia o ciarki na całym ciele za każdym razem, kiedy otwiera usta. Chociaż towarzyszący jej na scenie panowie radzili sobie znakomicie, grając ciężkie, minimalistyczne dźwięki (mi osobiście najbardziej kojarzące się z chłodnym, mrocznym Joy Division), każdy moment bez śpiewu Fenne był momentem, kiedy się za tym śpiewem tęskniło. Zespół wykonał kilkanaście utworów, w tym jeden na bis, zabierając widownię w podróż po samotnych, przemoczonych, miejskich krajobrazach. Ubrana w luźną, białą koszulę i białe spodnie wokalistka ze swoim oryginalnym sposobem poruszania się była na scenie niczym duch.
Nie sposób nie wspomnieć w tym miejscu o minusach wydarzenia, tym razem kwestiach czysto technicznych. Hydrozagadkę prześladują w ostatnim czasie problemy z dźwiękiem – zarówno w przypadku występu supportu, jak i samych Whispering Sons, ściana hałasu zdawała się nieco tłamsić wokale. Czwartkowy koncert był również bardzo ubogo oświetlony, utrudniając jakiekolwiek nagrywanie oraz wymagając od oczu publiki wielkiego wysiłku.
Poniżej mała próbka brzmienia Whispering Sons w postaci najbardziej znanego utworu zespołu, Alone. Słuchajcie i nie wahajcie się zakupić biletów na ich kolejny koncert.

