Olga Jankowska ma za sobą przesłuchania w ciemno, bitwę oraz nokaut. Już w przyszłą sobotę zobaczymy ją podczas odcinków na żywo. Przeczytajcie co nam o sobie opowiedziała w krótkim wywiadzie.
Marta Mrowiec: Kim jest Olga Jankowska?
Olga Jankowska: Przede wszystkim człowiekiem. Ze wszystkimi wadami, zaletami, emocjami, wątpliwościami, przemyśleniami, którymi bardzo chce się dzielić ze światem. Została obdarzona pewną „nadwrażliwością” i jak to nazywa „syndromem nadmyślenia”, dlatego analizuje, analizuje i… jeszcze raz analizuje wszystko wokół. Może dzięki temu widzi trochę więcej? I chciałaby o tym opowiadać. Może ktoś utożsami się z tymi emocjami? Znalazła na to sposób: muzyka – dzięki której czuje się sobą i która pozwala jej wyrażać siebie i dzielić doświadczeniami.
Marta Mrowiec: Kiedy byłam małą dziewczynką marzyłam o…
Olga Jankowska: Byciu piosenkarką. Naprawdę, byłam przekonana o tym, że tak właśnie będzie wyglądać moja przyszłość. Nie wiedziałam, na jaką skalę, ale właściwie nie wyobrażałam sobie robić niczego innego. Muzyka wchodziła mi do głowy z niezwykłą łatwością i nie chciała z niej wyjść. Zupełnie nie mogłam się uwolnić od otaczających mnie dźwięków. Miałam bardzo wyczulony słuch i pamięć muzyczną, co pozwalało mi niemal po jednym odsłuchaniu, zapamiętywać utwór.
Marta Mrowiec: Gdyby nie muzyka to…
Olga Jankowska: Matko! Nawet nie chcę sobie tego wyobrażać, że jej nie ma. Nie chodzi tu już nawet o jej tworzenie, tylko o fakt, że towarzyszy mi ona właściwie w każdym momencie mojego życia. Jest moim nieustannych towarzyszem. Z racji mojego melancholijnego nastroju uwielbiam się nią, krótko mówiąc „dobijać”. Czasem pomaga mi wyjść z dołka, innym razem sprawia, że moja euforia sięga zenitu. Po prostu bez niej, mój świat byłby niezwykle smutny, a ja nie byłabym tym, kim jestem. Poniekąd bardzo mnie ona ukształtowała.
Marta Mrowiec: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z muzyką?
Olga Jankowska: Pamiętam, jak w dzieciństwie śpiewałam właściwie bez przerwy. Mój tata stawał pod drzwiami mojego pokoju, myśląc, że nie słyszę i podsłuchiwał moje poczynania. Nie jestem w stanie określić dokładnie, kiedy to się zaczęło.
Tak na poważnie zaczęłam o niej myśleć dopiero niedawno. Wcześniej nie wierzyłam zupełnie w siebie i swoje możliwości. Marzyłam, żeby to robić, ale nie miałam odwagi wyjść z tym do ludzi. Odpychałam ją od siebie, szukając innych zajęć, a ona wracała do mnie, jak bumerang. Aż do momentu, kiedy podczas przerwy w audycji radiowej „Okiem Błazna”, którą ówcześnie prowadziłam razem z moim dobrym kolegą Krzysiem, jedna z moich koleżanek – Mysza – usłyszała, jak podśpiewuję pod nosem. Zamknęła się razem ze mną w studio i zmusiła mnie, żebym zrobiła to jeszcze raz, tylko pełnym głosem. Następnie wystawiła mnie na ocenę wszystkich obecnych tam osób, a Ci zachęcili mnie do wzięcia udziału w Jam Session, które było przełomowym wydarzeniem w moim życiu. Reakcje ludzi dodały mi skrzydeł do dalszych działań, a ja sama zrozumiałam, że nigdy wcześniej nie czułam się tak bardzo sobą i na odpowiednim miejscu, jak na scenie. Potem nie chciałam robić już nic innego.
Marta Mrowiec: Gdybyś miała wymienić 3 swoich idoli muzycznych, kto by to był?
Olga Jankowska: Było i jest wielu artystów, którzy czymś mi imponują. To byłabym wielka dyskryminacja wymienić tylko trzech ;)
Marta Mrowiec: Na chwilę obecną jesteś postrzegana głównie przez pryzmat roli Klary w serialu Barwy Szczęścia. Nie przeszkadza Ci to?
Olga Jankowska: Niestety, ciężko od tego uciec. To oczywiste, że chciałabym być postrzegana, jak Olga, a nie Klara, ale z tym się wiąże praca w takim serialu, choć wydaje mi się, że jeszcze mogę uciec od zaszufladkowania. Muszę też przyznać, że VOP dał mi ogromną szansę na pokazanie siebie, z czego bardzo się cieszę.
Marta Mrowiec: W Barwach Szczęścia to Hubert, Twój chłopak, jest wokalistą. Czy zatem możemy się w przyszłości doczekać Waszego serialowego duetu? ;)
Olga Jankowska: Bardzo cenimy siebie nawzajem z Markiem oraz wspieramy w naszych poczynaniach muzycznych, ale wydaje mi się, że mamy tak różne gusta i pomysły na siebie, że mogłoby to graniczyć z cudem, by osiągnąć jakiś konsensus we współpracy, ale kto wie…?
Marta Mrowiec: Jesteś związana z filmem i muzyką, która z tych dziedzin jest Ci bliższa?
Olga Jankowska: Jak już wspomniałam wcześniej, mój stosunek do muzyki jest bardzo emocjonalny i praca nad własnymi kompozycjami daje mi szansę na pewną ekspresję i wyrzucenie z siebie wielu przemyśleń. Aktorstwo jest pracą bardziej odtwórczą, co nie zmienia faktu, że przynosi mi ona wiele satysfakcji i szansę na przełamywanie własnych barier.
Obie te dziedziny są dla mnie niezwykle ważne, obie są moimi pasjami i w obu chciałabym się rozwijać, ale muszę przyznać, że muzyka zawsze będzie w moim sercu grała pierwsze skrzypce, bo tu mogę stworzyć „własne dziecko”. No, chyba, że kiedyś postanowię zostać reżyserem… ;)
Marta Mrowiec: Masz na swoim koncie jakieś sukcesy muzyczne?
Olga Jankowska: Moja droga muzyczna dopiero się zaczyna, więc dorobek jest niezwykle ubogi. Ale mam nadzieję, że to zmieni się w przyszłości. Moglibyśmy też polemizować nad definicją słowa „sukces” – pewnie dla każdego z nas jest ona inna. Na pewno wzięcie udziału w VOP jest dla mnie dużym osiągnięciem. Mimo wszystko, trzymajcie za mnie kciuki, aby ilość dokonań na moim koncie wzrosła.
Marta Mrowiec: Myślisz o wydaniu własnej płyty? Jaki materiał chciałabyś na niej zamieścić?
Olga Jankowska: Pewnie, że myślę o wydaniu własnej płyty! I to bardzo poważnie. Na pewno materiał będzie autorski. A jak będzie brzmiał – sami zobaczycie ;)
Marta Mrowiec: Piszesz i komponujesz sama, czy raczej wolisz, aby zajęli się tym specjaliści?
Olga Jankowska: Jedną z najpiękniejszych rzeczy w muzyce jest to, że każdy z nas może skomponować jakiś utwór oraz tekst, w którym wyrazi swoje emocje. To czasami bardzo pomaga oczyścić się z jakichś wspomnień, które sprawiają, że gdzieś wewnętrznie cierpimy. Poza tym, to wspaniałe opowiadać o swoich doświadczeniach, obserwacjach, przemyśleniach światu. Dla mnie jest to szansa na pokazanie, jak ja go widzę. Chyba najbardziej autentyczne są utwory, które artysta sam stworzył, z potrzeby serca.
Marta Mrowiec: Dlaczego w ogóle zdecydowałaś się na udział w programie The Voice of Poland?
Olga Jankowska: To był impuls. Chciałam się sprawdzić. Zobaczyć, czy warto faktycznie iść w tym kierunku. Chciałam też powalczyć o szansę dotarcia ze swoją twórczością w przyszłości, do jak największego grona odbiorców.
Marta Mrowiec: Załóżmy, że wygrasz The Voice of Poland, co zmieni się w Twoim życiu?
Olga Jankowska: Dość abstrakcyjna wizja dla mnie, ale jeśli mam już się jej przyjrzeć, to wydaje mi się, że otworzyło by mi to furtkę do spełnienia marzeń. Na pewno byłaby to ogromna motywacja do pracy. Prawda jest taka, że osiągnęłam już swój cel: marzyłam o tym, aby dojść do odcinków na żywo. Udało się. Teraz już myślę o pracy nad materiałem i to jest dla mnie najważniejsze. Ja już czuję się wygrana.
Więcej na temat Olgi przeczytacie na jej Facebookowym profilu: Olga Jankowska
