Oni mogą być gwiazdami, Volume 2. Wywiad z Olą Pieczarą, uczestniczką The Voice of Poland 3

Ola Pieczara zdecydowała się po raz drugi na udział w programie Th Voice of Poland. W pierwszej edycji trafiła do drużyny Ani Dąbrowskiej, jednak odpadła tuz przed odcinkmi na żywo. Tym razem jej trenerką będzie Edyta Górniak. Dlaczego Ola zdecydowała się na ponowny udział? Co sprawiło, że wybrała Edytę Górniak? Tego między innymi dowiecie się z wywiadu, jaki przeprowadziliśmy z Olą.

Ponad wszystko nie znosi rutyny. Uwielbia adrenalinę i nowe wyzwania – zwłaszcza te związane z muzyką.

Marta Mrowiec: Kim jest Ola Pieczara?

Ola Pieczara: Codziennie szukam odpowiedzi na to pytanie… Na dzień dzisiejszy Ola Pieczara to szczęśliwa singielka przed trzydziestką. Być może czasami zbyt naiwna. Bardzo też możliwe, ze zbyt idealistycznie patrząca na świat, który nas otacza. Ale.. Pieczara kocha życie, zaczęła cenić czas, który został jej dany i wierzy w swoje marzenia :) Ma syndrom szwędacza, uwielbia jeździć na rowerze, filozofować… Nie znosi kłamstwa, agresji, głupoty i rutyny. Lubi ludzi, ale chętnie ucieka w samotność, którą dość często uprawia. Nie znosi zatłoczonych miejsc, supermarketów i zakupów. Lubi gotować.

Marta Mrowiec: Kiedy byłam małą dziewczynką marzyłam o…

Ola Pieczara: Haha :) pierwsze moje marzenia nie do końca były związane z muzyką, chociaż scena była w nich obecna. Wstyd się przyznać, ale na pytanie „kim chciałabym zostać jak dorosnę” podobno odpowiadałam wszystkim, że „miską” (…) Jak tak teraz patrzę z perspektywy czasu na to marzenie o zostaniu miss i przypadkiem zerknę w lustro… to mnie śmiech ogarnia i cieszę się, że dość wcześnie się z niego wyleczyłam :) Odkąd pamiętam chciałam śpiewać. Biegałam nawet z dezodorantem po domu i udawałam, że śpiewam na wielkiej sali dla szerokiej publiczności.

Marta Mrowiec: Gdyby nie muzyka to…

Ola Pieczara: Może zostałabym rzeźbiarką, podróżniczką z krwi i kości, fotografką, couchem, marketingowcem, montażystką, a może kucharką? Pewnie gdyby nie muzyka, to byłabym zupełnie innym człowiekiem. Ale nie lubię gdybać -wolę po cichutku realizować sobie też te odległe od muzyki marzenia… Najważniejsze, żeby robić to co się kocha, a na pewno przynajmniej próbować.

Marta Mrowiec: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z muzyką?

Ola Pieczara: Rodzice mają bardzo dobry słuch muzyczny, a mój Ś.P. Dziadek grał na trąbie i śpiewał w chórze. Tata ma świetny słuch i w ogóle artystyczną duszę – w młodości fotografował, malował, śpiewał, więc moje zamiłowania do artystycznych dziedzin dostałam pewnie gratis w DNA, a mama dołożyła swoje trzy grosze wysyłając mnie i moje rodzeństwo do państwowej szkoły muzycznej.

Fortepian, gitara, chór, fagot… I tak 15 lat, całą podstawówkę i liceum prowadziłam podwójne życie biegając z jednej szkoły do drugiej. Ale i tak najbardziej ciągle chciałam śpiewać, wiec śpiewałam 8 lat w Chórze Młodej Filharmonii Krakowskiej. Później były przygody z kilkoma zespołami, trafiłam do studia, nagrałam swoje pierwsze komercyjne chórki, reklamy, piosenki do bajek i teatrów dziecięcych… Obecnie śpiewam także w chórkach w solowym projekcie Olka Klepacza z FNS. Od zawsze lubiłam śpiewać na głosy.

Marta Mrowiec: Gdybyś miała wymienić 3 swoich idoli muzycznych, kto by to był?

Ola Pieczara: Od wielu lat niezmiennie jest to Bobby Mc Ferrin, Fredie Mercury i Whitney Houston. To Mistrzowie najwięksi dla mnie. Z bardziej współczesnych twórców bardzo cenię Sigur Ros. 1,2,3,4.

Marta Mrowiec: Obecnie występujesz w „zwariowanym i energetycznym” trio The Freaks – wokal, DJ i saksofonista. Macie na swoim koncie jakieś sukcesy?

Ola Pieczara: The Freaks to jeszcze dziecko, ale trzeba przyznać, że ostatnio szybko rośnie. Jestem szczęśliwa, bo moje Freaksy to wariaci i kolorowe osobowości. Skład tworzy młody, ale bardzo zdolny DJ Borek – Grzegorz Bartoszek, jedyny w swoim rodzaju znakomity saksofonista Marek Krupa i ja. Natomiast największym sukcesem jest fakt, że ludzie lubią nasze imprezy, dobrze się na nich bawią o czym świadczy fakt, że jesteśmy zapraszani na kameralne i duże imprezy, eventy i imprezy firmowe, a klienci wracają. Z muzycznej strony The Freaks to wciąż skład coverowy, ale jak dorośnie to… „Mamusia” już nad nim pracuje.

Oprócz imprez z The Freaks mam przyjemność występować także bardziej akustycznie w duecie z bardzo zdolnym i ambitnym gitarzystą Karolem Gołuchem, który po nocach ćwiczy kostkowanie, triole i pentatonik

Marta Mrowiec: Dużo podróżujesz. Gdzie dotarłaś najdalej?

Ola Pieczara: Dużo podróżowałam. Od dwóch lat postawiłam na muzykę, wiec musiałam odpuścić sobie dalsze wypady z racji na czas i finanse… Nie mam sponsorów, ani bogatego „zaplecza”, a sprzęt muzyczny, który musiałam skompletować zjadł mi budżet na podróżowanie i inne rzeczy. Wszystko jest kwestią wyborów… Na szczęście trochę już świata zobaczyłam. Najdalej dotarłam na Filipiny, gdzie spędziłam jedne z najlepszych i najdłuższych wakacji. Uwielbiam Azję.

Marta Mrowiec: Czy podczas tych podróży szukasz inspiracji do tworzenia muzyki?

Inspiracje są wszędzie. To nie ma chyba znaczenia czy są to Filipiny, czy Laos, czy Polska. Bo i w mojej Nowej Hucie patrząc na szare bloki, latające chmary ptaków przed odlotem na zimę i na zachody słońca pomiędzy antenami na dachach można znaleźć natchnienie. Podróże są bardziej pretekstem, żeby znaleźć się na tyle daleko, żeby spojrzeć na swoje życie z boku i na chwilę uciec z tego szybkiego świata. Poza tym w podróżach najlepsze jest obcowanie z ludźmi i ich kulturą. Marzy mi się Islandia, bo wydaje się być idealną do tworzenia.. Cisza, spokój i natura. Może kiedyś się spakuje i pojadę tam na miesiąc, rok, dwa.. Wiem już, że żeby coś stworzyć muszę zostać sama ze sobą, ewentualnie z jakimś bratnim muzykiem. Inaczej nie idzie :).

Podróżowanie dało mi możliwość muzykowania z ludźmi w rożnych miejscach na świecie: na ulicy w Honkongu, w barach karaoke i knajpkach na Filipinach, na plażach w Tajlandii, na Malekonie na Kubie… Ale to bardziej budowało moją świadomość niż inspirowało mnie do tworzenia. Moje wewnętrzne łobuzy: krytyk i leń bardzo mnie zdominowały i pozamykały na wiele lat… Przestępcy zostali jednak już złapani, przechodzą resocjalizację i mam nadzieję, że już więcej nie będą mi rzucać kamieni pod nogi i przeszkadzać w robieniu muzyki.

Marta Mrowiec: Brałaś udział w 1. Edycji The Voice of Poland. Jak wspominasz tamten okres?

Ola Pieczara: To była super przygoda i dobra terapia dla mnie. Uwierzyłam w siebie i zrozumiałam, że to najwyższa pora, żeby się zabrać za kilka aspektów mojego życia…

Marta Mrowiec: Co zmieniło się w Twoim życiu po tamtym programie?

Ola Pieczara: Schudłam, z czego się bardzo cieszę, wyprostowałam życie prywatne i postawiłam sobie nowe cele. Voice przyłożył do tego swoją dłoń ;) No i oczywiście trochę pogonił tych łobuzów o których pisałam wyżej.

Marta Mrowiec: Czy rozważałaś pójście tym razem do innego programu typu talent show?

Ola Pieczara: Voice ma podobno najwyższy poziom, wiec jak się bawić – to na całego! :)

Marta Mrowiec: Dlaczego w ogóle zdecydowałaś się na ponowny udział w programie The Voice of Poland?

Ola Pieczara: Szczerze, to pojechałam na przesłuchania do Voice przez przypadek. Wpadłam w internecie na informację, że następnego dnia odbędzie się ostatni casting. Miałam wolny dzień, kupiłam więc bilet do stolicy i zrobiłam sobie wycieczkę :) O tym, ze wsiadłam do pociągu zadecydował głównie mój projekt – The Freaks. Pomyślałam: dziecko, robię to dla Ciebie :). Jeśli się uda – super. W przeciwnym razie – próbowałam, więc nie ma czego żałować. Poza tym to przygoda i daje niezłego kopa do działania, a jeśli człowiekowi przestaje się udawać samego siebie motywować to musi szukać alternatywnych rozwiązań. Więc pojechałam.

Marta Mrowiec: Dlaczego wybrałaś Edytę Górniak na swoją trenerkę?

Ola Pieczara: To był trudny wybór, bo szanuje i lubię Marka Piekarczyka… Ale chciałam poznać Edytę, bo byłam po prostu ciekawa jakim jest człowiekiem. To miłe i budujące uczucie kiedy fotele się odwracają i okazuje się, że tak wybitnej wokalistce jaką jest Edyta podoba się mój głos.

Marta Mrowiec: Załóżmy, że wygrasz The Voice of Poland, co zmieni się w Twoim życiu?

Ola Pieczara: A kto to wie? Jakbym wygrała VOP to pewnie uszczypnęłabym się i … Obudziła :) Jedno jest pewne i niezależne od wyniku – od mikrofonu mnie nikt nie odklei.

Więcej o Oli Pieczara dowiecie się z jej Facebookoweg profilu: olapieczara oraz ze strony www.thefreaks.pl

All About Music dziękuje za rozmowę i życzy samych sukcesów.

Przepytywana: Ola Pieczara

Przepytująca: Marta Mrowiec

oni-moga-byc-gwiazdami-volume-2

Czytaj również