Kaja Tyzenhauz podczas przesłuchania w ciemno zaśpiewała Walking to Memphis. Przeczytajcie krótki wywiad z Kają i poznajcie ją lepiej.Kaja w muzyce najbardziej ceni szczerość i emocje. Obecnie występuje z gitarzystą Łukaszem Chylińskim, z którym pracuje nad autorskim materiałem, tworząc muzykę i teksty
Kaja w muzyce najbardziej ceni szczerość i emocje. Obecnie występuje z gitarzystą Łukaszem Chylińskim, z którym pracuje nad autorskim materiałem, tworząc muzykę i teksty.
Marta Mrowiec: Kim jest Kaja Tyzenhauz?
Kaja Tyzenhauz: Osobą zakochaną w życiu. I obserwatorką świata. Jedno plus drugie daje mi inspirację do wszystkiego, co robię.
Marta Mrowiec: Kiedy byłam małą dziewczynką marzyłam o…
Kaja Tyzenhauz: tym, żeby być artystką, wtedy było mi wszystko jedno w jakiej dziedzinie, po prostu wydawało mi się to bardzo dorosłe i pociągające ;)
Marta Mrowiec: Gdyby nie muzyka to…
Kaja Tyzenhauz: nawet nie chcę o tym myśleć!
Marta Mrowiec: Jakie były Twoje muzyczne początki?
Kaja Tyzenhauz: Śpiewanie do suszarki – standard ;) Jak miałam z 8 lat mama stwierdziła, że skoro drę się najgłośniej w autobusie śpiewając wszystkie piosenki jakie tylko usłyszę, to trzeba coś z tym zrobić. Zaprowadziła mnie do mojej cioci, multiinstrumentalistki i wokalistki na naukę gry na fortepianie. Szybko się jednak okazało, że na lekcjach wolę grać piosenki, które usłyszałam w radio, a nie Bacha. Potem była szkoła muzyczna, skąd uciekłam po roku. W końcu jak miałam 12 lat zaczęłam śpiewać w chórze dziecięcym i to był strzał w dziesiątkę. Jak stałam z innymi dziećmi i słyszałam współbrzmienie tych wszystkich głosów, to przeżywałam euforię porównywalną chyba tylko z lataniem W liceum założyłam z moim ówczesnym chłopakiem zespół i graliśmy covery głównie Led Zeppelin i Deep Purple, bo to były jego ukochane zespoły. Zaczęłam wygrywać lokalne konkursy wokalne, ale nadal bardziej wiedziałam, że dzwoni, ale nie wiedziałam za bardzo w jakim kościele. Pewnego dnia moja ukochana Babcia znalazła w gazecie informację, że uniwersytet w Lublinie organizuje konkurs, którym można wygrać indeks i naukę za darmo na nowopowstałym kierunku Jazz i Muzyka Estradowa. Tak strasznie chciałam go wygrać, że go wygrałam ;) To było wydarzenie, które zadecydowało o moim dalszym życiu.
Marta Mrowiec: Kształciłaś głos pod okiem Pani Krystyny Prońko, jak wspominasz te lekcje? Czego się dzięki nim, oprócz warsztatu rzecz jasna, nauczyłaś?
Kaja Tyzenhauz: Pokory ;) choć nadal cały czas jej się uczę. Pani Krystyna mimochodem, wynikało to bardziej z jej temperamentu niż z programu studiów, przekazywała mi wiedzę nie tyle o śpiewaniu ile o życiu muzyka. Nauka u jednej z najlepszych wokalistek w Polsce to było duże przeżycie. Na początku byłam tym bardzo onieśmielona. Pani Krystyna jest jedną z najbardziej konkretnych i mocno stojących osób na ziemi, jakie spotkałam. To mi było bardzo potrzebne, taki drugi biegun, bo ja przede wszystkim myślałam o emocjach w muzyce, przeżyciach, wzruszeniu, jak się ładnie te chmury na niebie układają….:) i nadal o tym myślę, ale wiem, że trzeba czasem zejść na ziemię. Mimo, że na zajęciach często się buntowałam, to te trzy lata wspominam wspaniale. Pani Krystyna chyba naprawdę mnie rozumiała, potrafiła ochrzanić, ale też przytulić jak trzeba.
Marta Mrowiec: Gdybyś miała wymienić 3 swoich idoli muzycznych, kto by to był?
Kaja Tyzenhauz:Erykah Badu – kobieta ma niesamowitą „władzę” nad widownią, co mi nieustannie imponuje, cenię też jej wielką wyobraźnię, nie tylko muzyczną, ale też plastyczną czy w tekstach. Ma wielki głos, ale się nim nie popisuje, co moim zdaniem świadczy o wielkiej świadomości muzycznej. Jej koncert, który zobaczyłam w Warszawie kilka lat temu był jednym z największych przeżyć artystycznych w moim życiu.
Billie Holiday – tak jak Erykah stawia na przekazanie opowieści i zawartych w nich emocji. Dla mnie to jest w muzyce najważniejsze. Poza tym jako pierwsza zaczęła śpiewać frazując i prowadząc linię melodii w podobny sposób, co instrumenty, to była wtedy nowość. Jej biografię powinni przeczytać wszyscy, którzy uważają, że istnieją na świecie rzeczy niemożliwe do zrobienia ;)
Areta Franklin – moja Mama jest jej fanką, więc jak byłam nastolatką, dostałam od niej płytę z piosenkami Arethy. To była pierwsza wokalistka, której słuchałam świadomie, no i miłość od pierwszego usłyszenia. Mimo, że jest królową muzyki soul to mnóstwo osób ją krytykowało i krytykuje, za „manierę”, za to, że śpiewa tak intensywnie. Dla mnie Ona jest wielka i to mi tylko pokazało jak bardzo trzeba olać ludzi, którzy Ci mówią, żebyś śpiewała trochę bardziej tak jak inni ;)
Marta Mrowiec: Śpiewasz w eksperymentalnym chórze Gre Badanie – z czego wynika jego eksperymentalność, czy to wyłącznie różnorodność osób, które wchodzą w jego skład?
Kaja Tyzenhauz: Nazwa wynika stąd, że zaczęło się właśnie od wspólnego eksperymentu. Sean Palmer, twórca chóru, wokalista i aktor, zaproponował, żebyśmy spróbowali „zaśpiewać” architekturę, która nas otacza. Poszliśmy więc pod Pomnik Kopernika w Warszawie i zaśpiewaliśmy o tym, co widzimy dookoła ;)
Marta Mrowiec: Czy zatem Wasza muzyka również jest eksperymentalna?
Kaja Tyzenhauz: Pierwsze rzeczy, na których oparliśmy poszukiwania w świecie dźwięków to była klasyka, np. Czajkowski. Zaśpiewaliśmy jedną z jego kompozycji naśladując dźwięki żab, telefonu, samolotów, kosmitów… Zrobiliśmy też spektakl muzyczny na podstawie bajki….dla dorosłych. To dla mnie niesamowite muzyczne doświadczenie, takie z gatunku „Think outside the box” ;)
Marta Mrowiec: Pracujecie nad materiałem na własny album? Czy bardziej skupiasz się nad swoim autorskim materiałem?
Kaja Tyzenhauz: Niestety mam coraz mniej czasu dla chóru, ale nadal czasem wpadam na próby. Teraz bardziej skupiam się na swoich piosenkach, ale zawsze mogę liczyć na wsparcie ludzi z chóru no i Seana, który jest nie tylko świetnym wokalistą, ale również fantastycznym człowiekiem.
Marta Mrowiec: Tworzysz muzykę i teksty. Są one w języku polskim czy raczej w angielskim?
Kaja Tyzenhauz: Przeważnie w angielskim, który traktuję jako mój drugi język, na równi z polskim. Po angielsku lepiej się śpiewa, bo ma więcej samogłosek, na których ładniej układają się dźwięki.
Marta Mrowiec: W muzyce cenisz szczerość i emocje. Jakie emocje chciałabyś przekazywać własną twórczością?
Kaja Tyzenhauz: Wszystkie, które akurat są we mnie albo wokół mnie. Sporo inspiracji czerpię tez z życia innych ludzi. Czasem obserwujemy takie sytuacje, albo słyszymy o wydarzeniach, których może sami nigdy nie przeżyjemy, bo nie mamy wystarczająco dużo siły. I wtedy przychodzi myśl, a co ja bym zrobiła? Czy stać by mnie było na taką a nie inną reakcję? Myślę, że gdybym nie śpiewała, chciałabym grać albo pisać książki. Bo w obydwu sytuacjach badasz i opisujesz świat oraz ludzkie emocje. Uważam, że to wspaniałe.
Marta Mrowiec: Dlaczego zdecydowałaś się na udział w programie The Voice of Poland?
Kaja Tyzenhauz: Pewnie z podobnych powodów, co reszta uczestników – mam w każdym razie taką nadzieję! – czyli żeby promować swoją muzykę.
Marta Mrowiec: Dlaczego wybrałaś drużynę Marka Piekarczyka?
Kaja Tyzenhauz: Pan Marek to taki wesoły wariat, podobny do mnie, chyba dlatego. No i legenda polskiej muzyki rockowej, taki człowiek na pewno ma coś do powiedzenia.
Marta Mrowiec: Załóżmy, że wygrasz The Voice of Poland, co zmieni się w Twoim życiu?
Kaja Tyzenhauz: Jeśli nadal będę głównie śpiewać i nagrywać to chyba niewiele? Jak wygram to Wam powiem ;)
Więcej na temat Kai przeczytacie na jej Facebookowym profilu: Kaja Tyzenhauz.

