Girls on Fire to drugi zespół po The Voices w drużynie Tatiany. dziewczyny już za tydzień wystąpią w odcinkach na żywo. Jak sobie poradzą? Wszystko okaże się już w przyszłą sobotę. Tymczasem przeczytajcie co nam o sobie opowiedziały.
Wywiad
Marta Mrowiec: Kim są dziewczyny z Girls On Fire?
- Girls On Fire: Poznałyśmy się 10 lat temu , kiedy to dla każdej z nas zaczęła się przygoda z Teatrem Muzycznym Capitol we Wrocławiu. Wszystkie śpiewamy od dziecka, mamy na swoich kontach wiele sukcesów. Wspólnie brałyśmy udział w różnych projektach muzyczno- aktorskich oraz w spektaklach takich jak :„Gorączka”, „Ścigając zło” „West Side Story”, „Kaj i Gerda”, „Scat” „Mała księżniczka”, „Smierdź w górach”, „Hair” a także w realizacjach koncertów telewizyjnych m.in. w koncercie pt. „Zegar” poświęconym twórczości Jacka Kaczmarskiego. Mamy także doświadczenie w pracy studyjnej oraz w pracy z wrocławskimi zespołami. Wspólna praca i pasje doprowadziły do powstania zespołu „Girls on Fire” czyli… Dziewczyny w permanentnych opałach! Nasza nazwa doskonale odzwierciedla wszystkie nietypowe sytuacje, którym niejednokrotnie trzeba było nam stawić czoła. Zarówno w życiu zawodowym jak i prywatnym
Marta Mrowiec: Gdyby nie muzyka to… ?
- Girls On Fire: Jak słusznie powiedziała Tatiana w domach jurorskich „Girls on Fire to pedagog, filolog, zootechnik…”
- Marta – z wykształcenia filolog . Współpracuje z Przeglądem Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu i to nie tylko jako aktorka, ale także jako producent koncertów oraz spektakli. Miłośniczka dalekich wypraw, szczególnie tam, gdzie jest ciepło. Regularnie ćwiczy jogę, czasem… skoki spadochronowe!
- Joanna – Swoje muzyczne pasje z przyjemnością łączy z pracą pedagogiczną. Jest pomysłodawczynią i właścicielką „Małego Artysty”, firmy prowadzącej zajęcia artystyczne dla dzieci. Uwielbia podróżowanie oraz poznawanie innych kultur. Szczęśliwa mężatka. Wspólnie z mężem uwielbiają jeździć na koncerty ulubionych artystów po całym świecie!
- Aga – z wykształcenia zootechnik oraz absolwentka Szkoły Muzycznej. Wraz z mężem Łukaszem (pianista, aranżer, kompozytor) regularnie uczestniczy w projektach wrocławskiego środowiska muzycznego. Oprócz śpiewania jej pasją są synowie i to z nimi oraz z mężem uwielbia spędzać każdą wolną chwilę. Najchętniej aktywnie i jeśli istnieje tylko taka możliwość – w górach.
Marta Mrowiec: Dokończcie zdanie. Życie bez muzyki…
- Girls On Fire: Byłoby znacznie uboższe.
Marta Mrowiec: Skąd muzyka w Waszym życiu?
- Girls On Fire: Śpiewanie towarzyszy nam od zawsze, od dziecka! To taka wręcz naturalna czynność. Tym ciekawiej pracuje nam się ze sobą, bo w tej materii rozumiemy się praktycznie bez słów. Śpiewać to jakby zatrzymać na chwilę cały świat!
Marta Mrowiec: Jeżeli mogłybyście wybrać jednego artystę, z którym mogłybyście stworzyć duet to kto by to był? (obojętnie czy żyjący, czy nie)
- Girls On Fire: Trudno byłoby się zdecydować, bo istnieje mnóstwo fantastycznych artystów ;) Może napiszemy po prostu o naszych inspiracjach muzycznych: Beady Belle, Anthony And The Johnsons, Incognito, Kayah, Chaka Khan, Little Dragon, Moloko, Michael Jackson, Sade, Erykah Badu, Kimbra, Angie Stone,
Marta Mrowiec: W jakim repertuarze czujecie się najlepiej?
- Girls On Fire: W repertuarze, w którym oprócz dźwięków i harmonii pozostaje duży margines na interpretacje i emocje.
Marta Mrowiec: Czego oczekujecie po udziale w programie?
- Girls On Fire: Chciałybyśmy, aby wspólna przygoda z muzyką dała nam możliwość koncertowania i doprowadziła w przyszłości do nagrania płyty, nad czym od pewnego czasu pracujemy. Udział w programie może to ułatwić, ale nie musi. Tak naprawdę nie oczekujemy niczego. Bardziej może „mamy nadzieję”, „życzyłybyśmy samym sobie”.
Łukasz Mantiuk: Pierwsza Wasza myśl po tym, jak zobaczyłyście, że Waszym trenerem będzie Tatiana?
- Girls On Fire: Każdy z jurorów jest bardzo kompetentny i na pewno od każdego nauczyłybyśmy się sporo! Kuba- mistrz ciętej riposty i trafnych spostrzeżeń w kwestiach marketingowych, Czesław- jak wiadomo- śpiewa! Jest jedyny w swoim rodzaju. Ale kobieta- wokalistka, mająca duże doświadczenie w pracy na scenie- to dla nas ogromne wsparcie i już nie możemy doczekać się pracy przy pierwszym koncercie.
Łukasz Mantiuk: Czy macie jakieś podobne osiągnięcia na swoim koncie jak właśnie awans w takim programie?
- Girls On Fire: Nie, w programie talent- show tak naprawdę to nasz pierwszy raz. Decyzja o udziale w tego typu przedsięwzięciu wymaga pewnego kompromisu, „puszczenia oka” do samego siebie. Chyba dopiero teraz dojrzałyśmy do tego, by się z tym zmierzyć ;)
Łukasz Mantiuk: Jak wiecie, w dwóch poprzednich edycjach zespoły dobrze sobie nie radziły – za wyjątkiem The Chance – jak do tego podchodzicie? Czy Girls On Fire to zmienią?
- Girls On Fire: Nie oceniamy uczestników poprzednich edycji, bo doskonale wiemy, że to co widzowie oglądają przed telewizorem jest niewymierne do realnych emocji, stresu i wielu innych czynników – także akustycznych- które mają ogólny wpływa na występ. Wielu telewidzów o tym nie wie, lub nie myśli, ale zgodnie z zasadami programu, na przesłuchaniach i na bootcampie uczestnicy nie mają możliwości zrobienia próby dźwięku. W przypadku solistów nie jest to tak dużym utrudnieniem jak w przypadku zespołów. To jest po prostu technicznie trudne w tego typu warunkach. Dlatego nie byłybyśmy tak pochopne w jakichkolwiek opiniach na temat zespołów. A jeśli chodzi o nasze dalsze losy w programie- zrobimy wszystko co w naszej mocy. Na pewno zaskoczymy repertuarowo na pierwszym koncercie, ale więcej szczegółów nie zdradzimy ;)
Łukasz Mantiuk: Jak Wam do tej pory układa się współpraca z Tatianą?
- Girls On Fire: Oczywiście świetnie! Tatiana łączy w sobie dwie ważne cechy- profesjonalizm muzyka oraz wrażliwość, emocjonalność. Może dzięki temu od początku poczułyśmy się przy niej bezpiecznie i po prostu .. dobrze!
Marta Mrowiec: Jeśli byście wygrały to…?
- Girls On Fire: To zdobyłybyśmy główną nagrodę ;)
Więcej na temat zespołu Girls on Fire znajdziecie na ich facebookowym profilu: Girls on Fire.




