Basia Janyga podczas przesłuchania wykonała Rehab z repertuaru Amy Winehouse. Swoje fotele odwrócili Tomson i Baron oraz Marek Piekarczyk. Basia postanowiła zasilić drużynę Marka. Przeczytajcie co nam o sobie opowiedziała.
Wywiad
Marta Mrowiec: Kim jest Basia Janyga?
- Basia Janyga: Basia jest kobietą zaciekawioną światem i ludźmi, jest zbiorem przeróżnych cech i doświadczeń, które sama na co dzień odkrywa. Jest tyle ważnych elementów składowych, które sprawiają, że jestem tą właśnie Basią, że chyba nie sposób ich tu wszystkich wymienić. Składają się na to moje zalety, wady, słabości i marzenia – te jawne i zagadkowe. Od niedawna dopiero odkrywam jakie to wszystko skomplikowane!
Marta Mrowiec: Gdyby nie muzyka to…
- Basia Janyga: … byłoby mi pusto. Nie potrafię sobie wyobrazić, że ktoś mi ją zabiera. To bardzo intymne powiązanie, taka moja część składowa. Myślę, że bez niej nie byłabym tą samą osobą.
Marta Mrowiec: Kiedy byłam małą dziewczynką to marzyłam o…?
- Basia Janyga: Marzyłam o tym, żeby być piosenkarką, policjantką, strażaczką, lekarzem, baletnicą i nauczycielką w jednym. Miałam wtedy niepohamowaną potrzebę grania recitali fortepianowych. Ze śpiewem, rzecz jasna. Owijałam się srebrnym celofanem, który stanowił najlepszą kreację sceniczną, ale to chyba jasne;), grałam i śpiewałam dla rodziców, siostry, cioć i wujków. Sprawiało mi to bardzo dużo radości.
Marta Mrowiec: Dokończcie zdanie. Życie bez muzyki…
- Basia Janyga: Życie bez muzyki też jest wartością. Na ten moment jednak nie potrafię sobie tej wartości wyobrazić.
Marta Mrowiec: Skąd muzyka w Twoim życiu?
- Basia Janyga: Wydaje mi się, że to moje życie pojawiło się w muzyce, a nie odwrotnie. Towarzyszyła mi od wczesnego dzieciństwa. Nie potrafię powiedzieć skąd wzięła się ta fascynacja. Mając kilka lat każdy dzień rozpoczynałam od rytualnego odśpiewania na cały dom piosenki „kotek Puszek”, a moi rodzice mnie nie zamordowali. Jestem im za to bardzo wdzięczna! W naszym domu rodzinnym zawsze było muzycznie – mama, tata i babcia śpiewali nam do snu, co wspominam z ogromnym sentymentem. Moja siostra Zosia też zawsze była związana z muzyką. Początkowo śpiewałam w przedszkolnym zespole, potem rozpoczęłam naukę gry na fortepianie. Dzień, w którym do domu przyjechało czarne pianino zapamiętam do końca życia! I choć z ćwiczeniem bywało różnie, to lubiłam siadać do instrumentu, obok którego natychmiast kładł się mój pies. Śpiewałam w kilku zespołach w szkole i poza nią, jeżdżąc na różnego rodzaju festiwale i konkursy zdobywałam swoje pierwsze doświadczenia sceniczne. Zakochałam się w muzyce i bardzo bym chciała żeby to była miłość aż po grób!
Marta Mrowiec: Kto Cię inspiruje?
- Basia Janyga: Być może prozaicznie to brzmi, ale inspiruje mnie świat. Nie tylko wokaliści, czy muzycy, których szczególnie cenię, ale także, a raczej przede wszystkim, ludzie i sytuacje, z którymi stykam się codziennie. Inspirują mnie też moje małe odkrycia, takie dla świata zewnętrznego zupełnie bez znaczenia. Uczucia i emocje, które czasem potrafią być tak duże, że można z nich czerpać dopiero po jakimś czasie. To jest jakiś taki szalenie zadziwiający mechanizm.
Marta Mrowiec: Jeżeli mogłabyś wybrać jednego artystę, z którym mogłabyś stworzyć duet to kto by to był? (obojętnie czy żyjący, czy nie)
- Basia Janyga: Miałam takie marzenie, żeby zaśpiewać w duecie z Kubą Badachem, którego bardzo cenię. To marzenie się zupełnie niespodziewanie spełniło :) I teraz chciałabym jeszcze! W kręgu inspirujących mnie artystów nie ma takiego, z którym nie chciałabym zaśpiewać!
Marta Mrowiec: W jakim repertuarze czujesz się najlepiej?
- Basia Janyga: Uwielbiam nastrojowe utwory, swing i groove :). Lubię też trochę poszaleć. Uważam, że w każdym stylu muzycznym można odnaleźć cząstkę siebie. Mnie najbliższe są soulowe brzmienia, jazz, blues. Każdy rodzaj muzyki, w której jest prawda mnie urzeka. Uwielbiam takich wykonawców jak India Arie, Erykah Badu, Jessie J, Beady Belle, Angie Stone, Ole Borud, Poluzjanci… i bardzo wielu innych. Często sięgam do kompozycji Wasowskiego i Przybory – to są takie perełki, do których mam szczególny sentyment. Jednak muszę przyznać, że najlepiej czuję się we własnych utworach. Doskonale pamiętam moment, w którym pierwszy raz wyeksponowałam swoją twórczość wokalno-tekstową. To był dla mnie milowy krok. A pierwsze publiczne wykonanie własnego utworu obudziło we mnie wcześniej nieznane uczucia. Bardzo swobodnie się w tym czuję. Może dlatego, że nie mam wątpliwości co autor miał na myśli ;)
Marta Mrowiec: Czego oczekujesz po udziale w programie?
- Basia Janyga: Mój udział w programie dla mnie samej jest zaskoczeniem. Zupełnie się otworzyłam na to doświadczenie. Staram się chłonąć każdą chwilę, chcę zobaczyć siebie w zupełnie dla mnie nowych okolicznościach. Chcę zbadać te okoliczności od środka. Pierwszy występ w programie wiązał się dla mnie z ogromnym stresem, z którym musiałam się zmierzyć. Już samo to, że nie umarłam jest dla mnie kojące ;) Chcę zobaczyć jak to jest, co jest we mnie w takich sytuacjach, co mnie cieszy, a co przeraża. Być może kiedy cała przygoda się skończy będę w stanie powiedzieć, czy miałam jakieś oczekiwania i czy się spełniły. Na ten moment, po prostu jestem.
Marta Mrowiec: Jeśli byś wygrała to…?
- Basia Janyga: Wygrana to względne pojęcie. Nawet jeśli przegram, ale będę zadowolona z tego, jak zaśpiewałam i jak poradziłam sobie w konfrontacji z własnymi ograniczeniami na scenie, to i tak wygram. I taka wygrana satysfakcjonuje mnie najbardziej.
Więcej na temat Basi Janygi znajdziecie na jej facebookowym profilu: Basia Janyga.



