Oh Wonder – Oh Wonder (2015), recenzja Doroty Kutnik

0
218

Oh Wonder to młody duet tworzony przez Josephine Vander Gucht oraz Anthony’ego Westa, który w ubiegłym roku wydał swój debiutancki imienny krążek. Obecnie, trudno jest zyskać dużą popularność i osiągnąć sukces takim skromnym i wrażliwym formacjom jak Oh Wonder, jednak im się to udało. Mimo, że od premiery pierwszego longplaya grupy minęło już ponad pół roku, to dzisiejszą recenzję chciałabym poświęcić właśnie ich debiutanckiej płycie.

Josephine i Anthony od małego zajmowali się muzyką, nic więc dziwnego, że zaczęli ją wspólnie tworzyć. A ich przygoda z wydawaniem piosenek rozpoczęła się od nagrania zatytułowanego Body Gold, które chcieli wrzucić pewnego dnia do sieci. Ich wybór padł na serwis Soundcloud, gdzie nowa muzyka szybko się rozprzestrzenia. Duet postawił sobie wtedy cel – wydawanie jednego utworu co miesiąc. Jako, że produkcja nie jest taka prosta, było to dla nich wyzwaniem. Musieli zająć się zarówno tekstem, jak i muzyką oraz kwestiami technicznymi. Ten zabieg sprawił tylko, że ich kawałki są w pełni autorskie, co czyni je wyjątkowymi kompozycjami. Oczywiście, Oh Wonder cel osiągnęli i zdobyli serca fanów na całym świecie, czego na początku w ogóle się nie spodziewali. Imienny krążek londyńskiego duetu ma wiele zalet, wystarczy zasłuchać się w te piękne, stonowane, przyjemne melodie i docenić, że taka muzyka też powstaje. Od czasu do czasu każdy potrzebuje posłuchać czegoś mniej krzykliwego, wyciszyć się i zrelaksować. A muzyka OW jest idealna, gdy chcemy mentalnie odpocząć i mamy czas zatonąć w uroczych dźwiękach stworzonych przez Josephine oraz Anthony’ego.

Album zatytułowany po prostu Oh Wonder otwiera utwór Livewire. Płyta zaczyna się więc spokojnie, a artyści cicho wyśpiewują początkowe wersy kompozycji, by płynnie przejść do chwytliwego refrenu, w którym możemy podziwiać piękną barwę Josephine. Piosenka stanowi miły początek przygody z tym krążkiem i zachęca do przesłuchania kolejnego utworu. A jest nim wspomniana wyżej kompozycja o tytule Body Gold będąca miłosnym wyznaniem w uroczej oprawie. Tutaj, jak zresztą w większości piosenek OW, wszystko się zgadza: mamy tekst, który nie jest o niczym, słodki głos wokalistki, męski akcent w postaci głosu Anthony’ego w tle oraz melodię, która wszystko łączy. Warto zwrócić uwagę na to, że linia melodyczna jest nabita elektroniką, ale jest to subtelne i w tym przypadku idealnie pasuje do całości. Podobnie jest w kawałku Technicolour Beat, który należy do moich ulubionych.

Piosenka Drive zauroczyła mnie łącznie z teledyskiem nakręconym w filmowym stylu, mającym opowiadać pewną historię. Duet śpiewa o miłości będącej uzależnieniem, od którego nie można uciec mimo wcześniejszych ran. W klipie widzimy twarz Josephine, na której maluje się na przemian strach i radość – obserwujemy tu paradoksalną historię o miłości. Następnie czas na Lose It i tu kolejny raz muszę poruszyć temat wideoklipu, ponieważ jest to najnowszy teledysk Oh Wonder. Jako, że jest to piosenka o wolności, a artyści zadają pytanie: czy nie zatańczysz ze mną?, to oczywiście wideo również jest taneczne. Duet zaprosił do niego tancerzy, którzy nie wiedzieli co się zaraz stanie, dzięki czemu reżyser uzyskał bardzo naturalny efekt. Warto dodać, że klip jest utrzymany w stałej kolorystyce, widzimy barwy niebieskiego i różu. Przy teledyskach OW często można zauważyć właśnie jedną dominującą gamę kolorów.

Chciałabym zwrócić uwagę również na kompozycję zatytułowaną Landslide. W wywiadzie dla All About Music muzycy wspomnieli, że ich album jest o byciu dla siebie nawzajem. Ta piosenka to idealny przykład na potwierdzenie tej tezy.

So when you’re caught in a landslide
I’ll be there for you, I’ll be there for you
And in the rain, give you sunshine
I’ll be there for you, I’ll be there for you

And every time that you’re lonely
Every time that you’re feeling low, you should know
I’ll be there for you, I’ll be there for you
I’ll be there for you, you know

Czy można piękniej wyznać, że po prostu, bez względu na wszystko, będę tu dla Ciebie?

A teraz dla odmiany: jak to jest być bez Ciebie i piosenka Without You z kolorowo-miejskim klipem idealnie trafiającym w moją estetykę. Dla podkreślenia tematu, Josephine i Anthony są od siebie odwróceni i starają się na siebie nie patrzeć, gdy wyśpiewują, że:

I’m a little bit lost without you

Tymi prostymi słowami duet wyraża myśl dotyczącą całej ludzkości, bo przecież każdy potrzebuje kogoś obok i nikt nie lubi być całkiem samotny. Powyższe przykłady potwierdzają, że Josephine oraz Anthony to naprawdę dobrzy tekściarze – polecam zagłębić się w teksty ich utworów.

A do moich ulubionych piosenek z płyty Oh Wonder należą jeszcze Dazzle, All We Do i Midnight Moon. W pierwszej jest nowość w postaci zwielokrotnionego głosu Josephine, co tworzy ciekawy efekt. Z kolei druga kompozycja z wymienionych jest bardzo spokojna i skłania do refleksji, choć nie musi. Muzyka OW właśnie taka jest – nienachalna, bez zbytniego patosu, ale z przekazem, który dociera do ich wielu fanów. Midnight Moon o dziwo jest trochę żywszym utworem, którego rytm łatwo jest zapamiętać i samodzielnie wyklaskać. W refrenie jest już tylko lepiej, przetestowałam śpiewanie w domu – piosenka się do tego nadaje; to nietrudna i przyjemna kompozycja. Spośród trzynastu utworów wybrałam te, które według mnie są najlepsze, jednak zachęcam wszystkich do zapoznania się z całym krążkiem, bo to naprawdę całkiem miłe muzyczne doświadczenie.

Niecierpliwie oczekuję kolejnego wydawnictwa od Oh Wonder, a duet wchodzi do studia już pod koniec roku! Wiem, że na kolejnej płycie również się nie zawiodę, bo Josephine i Anthony są naprawdę szczerzy w tym, co robią – to pasjonaci, którzy kochają muzykę. Oh Wonder zauroczyli mnie swoją skromnością i wyjątkowym podejściem do tworzenia muzyki niepodporządkowanej komercyjnemu sukcesowi. Ci artyści uciekają od tego daleko, szukają inspiracji wśród ludzi i przelewają własne uczucia na pamięć, a to w muzyce jest naprawdę piękne.