W minionym tygodniu w trasę koncertową (w końcu!) wyruszyła Ofelia. Przed Wami nasze relacje z pierwszych trzech koncertów.

Toruń, Lizard King – 24 listopada (Łukasz Jaćkiewicz)
Ofelię poznałem kilka lat temu, gdy dała bodajże jeden ze swoich pierwszych koncertów na festiwalu Spring Break. Od tamtego czasu jednak dużo się zmieniło. Wokalistka ma za sobą wydanie debiutanckiego albumu, który ze względu na pandemię jest promowany koncertowo dopiero teraz. Trasę rozpoczęła w Toruniu i była to doskonała okazja do poznania Ofelii jako bardzo charyzmatycznej, uśmiechniętej i zdolnej wokalistki. Już od pierwszej piosenki widać było, że czuje się jak ryba w wodzie, a scena to jej miejsce. Nieco stremowana, siedząca publiczność, już po kilku utworach wstała i zaczęła się bawić w rytmie kolejnych piosenek. Poznaliśmy Ofelię, Lisę, Mirandę, była też Britney Spears. Wszystkie te kreacje budują ją jako artystkę kompletną. Z niecierpliwością czekam na jej nową płytę, która ukaże się w przyszłym roku.
Łódź, Scenografia – 25 listopada (Zuzanna Gawrońska)
Koncert w Scenografii w Łodzi był drugim w kolejności na Słonej Trasie. Pomimo tego, że pomiędzy koncertami nie było ani dnia przerwy to Ofelia nie wyglądała na zmęczoną. Biła od niej przeogromna radość, że udało się wreszcie zaplanować trasę koncertową i naprawdę w nią pojechać. W dzisiejszych czasach nie jest to takie oczywiste. Zresztą też wcale po niej nie było widać, że gra utwory z debiutanckiego albumu. Poruszała się po scenie jak ryba w wodzie, jak gdyby zjeździła już ze swoim repertuarem cały świat. Z całego serca życzę jej tego i myślę, że podobne życzenie podzielają jej łódzcy fani. Jej entuzjazm, charyzma i determinacja w spełnianiu marzeń są godne podziwu. I świetnie da się je wyczuć w jej utworach.
Gdańsk, Klub Parlament – 27 listopada (Łukasz Mantiuk)
Idąc na koncert nie spodziewałem się wiele, ot po prostu kolejny koncert. Uwielbiam debiut Ofelii więc myślałem, że spędzę godzinkę na słuchaniu pięknego wokalu siedzącej Ofelii i cudownych ballad z pierwszej płyty autorki. Nic bardziej mylnego, ballad było tu nie wiele (RIP Paczuli), natomiast na scenie pojawił się ogień, demon charyzmy i nowa gwiazda muzyki pop.
To niesamowite jak wiele potencjału jest w karierze Ofelii, halo Warner, halo wytwórnio dlaczego tak słabo ją promujecie? Zakochana w bicie i Słony kiss powinny być już dawno numerami jeden w polski airplayu.
To co sie dzieje na scenie podczas tych kawałków przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Przed Wami jeszcze kilka koncertów, jak nie pójdziecie, to będziecie żałować.
Drobny przedsmak koncertu znajdziecie poniżej, więcej filmów opublikujemy po warszawskim koncercie. :)


