Iga Krefft zdobyła ogromną popularność dzięki roli w jednym z najpopularniejszych polskich seriali. Pochodząca z Kaszub dziewczyna ma jednak też drugą, zupełnie inną twarz. Kiedy nie gra w telewizji, przechodzi metamorfozę w swoje muzyczne alter ego o niezwykle intrygującym pseudonimie. Poznajcie Ofelię, która od najmłodszych lat marzyła o wydaniu debiutanckiej płyty. Ten moment w końcu nadszedł, a na naszej scenie pojawiła się tajemnicza persona. Czy warta uwagi?
Polska muzyka potrzebuje intrygujących debiutantów. To dzięki nim na naszym rynku pojawiają się świeży powiew, chwila oddechu, zdrowa ciekawość i chęć poznania czegoś nieodkrytego. Każdego roku możemy podziwiać zupełnie nowych artystów, którzy debiutanckimi piosenkami próbują przekonać słuchaczy do siebie. Jednym to się udaje, innym niestety nie.
Przyszła pora na Ofelię, która nie jest jednak typową debiutantką. Tworzy muzykę od dawna, a kilka jej autorskich utworów mieliśmy już okazję posłuchać na przestrzeni ostatnich lat. Do wydania pierwszej płyty przygotowywała się jednak naprawdę długo. Brak pośpiechu był właściwą strategią. Ofelia to dzieło dopracowane od początku do końca, które od pierwszych dźwięków zaskakuje niezwykłą dojrzałością.
Ten album to niezwykła podróż pełna przeróżnych dźwięków, a jednocześnie tak bardzo spójna brzmieniowo. Ofelia zachwyca alternatywną stylistyką. Dostajemy indie pop, którego nie powstydziłby się żaden zachodni artysta. Gitarowe granie przenika się tu z przyjemnie pulsującą elektroniką. Znalazło się miejsce zarówno na dobrze sprawdzoną klasykę, ale także dodające nieco nowoczesności syntezatory. Album wzbogacają zaskakujące elementy muzyki ludowej, które nadają dziełu niesamowitej szlachetności. To piękne, że młody artysta czerpie tak świadomie inspiracje z etnicznego brzmienia, sięga do swoich korzeni i nie boi się flirtu z muzyczną tradycją.
Mglisty klimat, baśniowa estetyka, mistyczna aura, sen przeplatający się z jawą. Debiutanckiej płycie Igi towarzyszy melancholijny i magiczny klimat, w który momentalnie wsiąkasz. Niesamowicie duchowe Intro, eteryczne i tajemnicze Paczuli, intymne, romantyczne i niemal nagie Dwa Słowa, flirtująca z muzyką ludową Ćma, świetne Tu z mieszanką indie i elektroniki czy jeden z najlepszych tegorocznych polskich utworów – Meteoryt z niesamowitym, wyśpiewanym wręcz gospelowo finałem.
Płyta jest kapitalnie wyprodukowana. Nie ma w tym jednak nic dziwnego, bo za jej produkcję odpowiadają Mikołaj Dobber i Jurek Zagórski, który współpracował chociażby z Krzysztofem Zalewskim czy Natalią Przybysz. Wszystkie utwory na Ofelii są zbudowane z wielkim pomysłem, umiejętnie kreują napięcie i mają niesamowite finały. Słychać to znakomicie w utworach z szybszym tempem. Zadziornym i wpadającym w ucho Zaraz, zaskakującej klimatem punk rocka Ofelii czy mocno gitarowym Pejotl, który zgrabnie flirtuje z klimatami rocka lat siedemdziesiątych.
W tym przypadku nie mamy do czynienia z kolejną aktorką, której zamarzyło się nagle zostać również muzyczną gwiazdą. 24-letnia Krefft to pełnoprawna artystka z wielkim charakterem. Jest szczera w tym, co robi, a jej pierwszy album to prawdziwy pamiętnik. Nie zasługuje na jakiekolwiek szufladkowanie. Widać, że ma pomysł na siebie. Nie tylko muzycznie, ale i wizualnie. Artystka zgrabnie łączy estetykę swojego brzmienia z własnym wizerunkiem. Nic nie jest tu przypadkowe, a Ofelia to postać pragnąca przekazać coś ważnego. Tworzy muzykę, świetnie operuje wokalem i pisze teksty. Często bardzo poetyckie oraz pełne wyjątkowych momentów, w których opowiada o niełatwych emocjach, miłości i otaczającej ją rzeczywistości.
Aż trudno uwierzyć, że Ofelia dopiero debiutuje. Jej pierwsza płyta to prawdziwe muzyczne zjawisko i jedno z najciekawszych polskich dzieł tego roku. Idealne na jesienny wieczór. Świadomy i odważny debiut, który intryguje, hipnotyzuje, ujmuje wrażliwością, nie pozostawia obojętnym. Wystarczył jeden album, aby Iga Krefft stworzyła unikalne brzmienie. Polska scena alternatywna zyskała kolejną ważną postać. Magia Ofelii dopiero się zaczyna.
- Data premiery: 15 11 2019
- Single: Zaraz, Tu
Paczuli
Intro
Tu
Ćma
Dwa Słowa
Ofelia
