The Myth of the Happily Ever After to już dziewiąty album studyjny w karierze szkockiego zespołu rockowego Biffy Clyro, aktywnego od 1995 roku. Czy muzykom udało się uchwycić na krążku pasję, którą charakteryzowały się ich wydawnictwa sprzed dziesięciu czy piętnastu lat, kiedy to byli w szczytowej formie?
Album The Myth of the Happily Ever After urodził się jako krążek siostrzany dla wydanego w 2020 roku A Celebration of Endings. Po sesji nagraniowej pozostało aż piętnaście utworów, które na A Celebration of Endings się nie zmieściły. Z powodu pandemii zespół nie miał jednak możliwości ruszyć w trasę, muzycy mieli więc dużo czasu, aby pracować nad nowymi utworami. Ostatecznie na The Myth of the Happily Ever After znalazło się osiem całkiem nowych utworów.

Pierwszym singlem promującym wydawnictwo był Unknown Male 01, i jest to zdecydowanie największy hit tego albumu. Utwór jest wszechogarniający, naładowany gigantyczną dawką rozpaczliwej energii. Buduje się powoli – od prostej, subtelnej instrumentacji przechodzimy do prawdziwego rockowego wybuchu. Od strony lirycznej, kawałek opowiada o stracie bliskiej osoby, beznadziei i ciemności, które nam wówczas towarzyszą.
Kolejny singiel, A Hunger in Your Haunt, dorównuje pierwszemu. To czysty, energetyczny banger – jak mówią muzycy, ma służyć jako motywacyjna mantra zrodzona z czystej frustracji. Jego brzmienie przywołuje wspomnienia o najlepszych albumach Biffy: Puzzle i Only Revolutions. Dzięki płynnym przejściom między gładkimi melodiami a ostrymi riffami zespół ma okazję pokazać wszystkie aspekty swojego zróżnicowanego brzmienia.
Biffy Clyro zdecydowanie mają dobrą rękę do doboru promujących krążki singli. Ostatni z nich, Errors in the History of God, również jest świetnym utworem robiącym na słuchaczu trwałe wrażenie. Kawałek to najlepsza próbka tego, jak brzmi cały album – w części prosty, rockowy, a w części eksperymentalny i wbijający w fotel.
Również wbija w fotel, a może nawet wyrywa z butów, kawałek Haru Urara. Chociaż początek nie obiecuje wiele, utwór pod koniec rozpędza się niczym kolejka w wesołym miasteczku i wali słuchacza po uszach epickim breakdownem. Emocjonalność i stadionowość Haru Urara może być nieco stereotypowa, ale w żaden sposób nie ujmuje to utworowi.
Biffy Clyro jak żaden inny zespół potrafią nagrywać kawałki, które od łagodnej melodii przechodzą do ciężkiej perkusji i rockowych riffów. Są wręcz mistrzami w budowaniu w ten sposób napięcia – w końcu mieli aż dziewięć albumów, aby to wyćwiczyć i uczynić swoim znakiem charakterystycznym. Świetnym przykładem takiego zabiegu jest kawałek Holy Water – prawie w całości akustyczny i spokojny, opowiadający o zagubieniu, z bardzo agresywną, głośną końcówką.
Na The Myth of the Happily Ever After znajdziemy tylko jeden zupełnie wolny utwór, który nie zaskakuje słuchacza nagłym wybuchem dźwięku – Existed. Niestety nie jest on specjalnie wciągający. Dużo ciekawsze są brzmieniowe eksperymenty typu Separate Missions, gdzie zespół flirtuje z drażniącą ucho nowoczesną elektroniką, uzupełnioną solidną dawką perkusji. Kawałek nie wszystkim wpadnie w ucho po pierwszym przesłuchaniu, ale zdecydowanie warto dać mu szansę. Również eksperymentalny, ale mniej udany jest zamykający krążek Slurpy Slurpy Sleep Sleep – trwający ponad 6 minut brzmi jak nietrafiona sklejka trzech różnych, niepasujących do siebie utworów.
Biffy Clyro zawsze mieli rozmach i to się nie zmieniło. Po wydaniu aż dziewięciu krążków zespół nadal jest kreatywny, eksperymentuje i sięga po nowe, ciekawe brzmienia. Można podyskutować, czy muzycy powinni odejść od charakterystycznej formuły, której używają przy tworzeniu większości swoich utworów, ale czy warto zmieniać coś, co świetnie działa? W końcu lepsze jest wrogiem dobrego. The Myth of the Happily Ever After ma w sobie trochę nostalgii, trochę nerwowości, dużo niepokoju i jest emocjonalnym lustrem dla rzeczywistości ostatnich lat. A dodatkowo – to kawałek znakomitego rocka.
- Data premiery: 22 10 2021
- Single: Unknown Male 01, A Hunger in Your Haunt, Errors in the History of God
