W uniwersum Mery Spolsky przeszliśmy już parę er. Była era pana, którego miło było poznać, była era dziesięciu przykazań, czyli „Dekalogu Spolsky” i czarna era Marysi, która chyba się zabije dzisiaj. Teraz jednak nadszedł czas, aby nowa era – Erotik Era ujrzała światło dzienne.
Przedsmak płyty mogliśmy usłyszeć na wakacyjnej trasie „Hot Lato tour”, gdzie Mery zaserwowała nam trzy nowości. Muszę przyznać, że przy wykonach na żywo szczena mi opadła i byłem pełen podziwu i nadziei na nowy materiał, dlatego też mocno się ucieszyłem, gdy pierwszym singlem została „SUKA”, ponieważ jest to jeden z najmocniejszych akcentów na płycie. Drugą nowością było „YOUR ORGASM IS MY RELIGION”, które z choreografią z zespołem jest perfekcyjnie dobre, ale jednak najbardziej wyczekiwana przez fanów (i przeze mnie też) była piosenka „MARIA PRZED OŁTARZEM”, która jest taką kwintesencją Mery. Niedawno wyszedł jeszcze trzeci singiel „POLSKIE CHŁOPAKY”, ale do niego jeszcze wrócę.
Moje myśli i nastawienie przed premierą były skierowane w stronę, że płyta będzie miała bardziej vibe „SUKI’’ i będzie „mocny wxpierdol”, więc na początku się troszeczkę rozczarowałem, że tak naprawdę tylko „SMUTASY I KUTASY” mają takie porządne techno uderzenie, a resztę piosenek idzie bardziej w stronę „MARII PRZED OŁTARZEM”, w stronę techno disco (oczywiście z wyjątkami, perełkami). Jednak po przesłuchaniu płyty i zaczęciu wymieniania piosenek, które mi się podobają wymieniłem prawie całą płytę, więc przesłucham ją jeszcze raz, jeszcze i już totalnie zatraciłem się w świecie erotik ery.
Tak jak już wcześniej mówiłem wybór „SUKI” i „MARII PRZED OŁTARZEM” na single to bardzo dobry pomysł, natomiast nad „CHŁOPAKAMI SPOLSKY” mam dylemat. Z jednej strony na płycie znajdziemy o wiele lepsze piosenki, a z drugiej Mery idealnie uchwyciła potencjał teledyskowy tego utworu, co zresztą wykorzystała, zrealizowała i to jak! I tutaj muszę bardzo docenić teledyski, które promują tę płytę – są one czymś ciekawym, wzbudzającym zainteresowanie, czymś dopracowanym, spójnym, a teledysk do „MARII PRZED OŁTARZEM” to według mnie jeden z najlepszych teledysków tego roku.
Ale teraz trochę o tych niesinglowych perełkach. Po pierwsze piosenka tytułowa to coś, co wyróżnia się na tej płycie, ale jednocześnie idealnie ją definiuje – jakbym miał z zamkniętymi oczami wybrać utwór główny to od razu wybrałbym „EROTIK ERE”. „LATEKS” to piosenka, która chodzi za mną od pierwszego przesłuchania. „Na sex lateks, na łez bezkres” – to coś, przy czym totalnie mógłbym szaleć na parkietach i czego nie mogę przestać nucić (dlatego ma idealny potencjał singlowy). A jak już mówimy o parkietach to „DISCO IN MY PUSSY” totalnie też się tam nadaje. Na wyróżnienie zasługuje też „PLAYBOY” – odniesienie do Lady Gagi jakoś totalnie mnie urzekło. A „SMUTASY I KUTASY” to tak jak podawałem wyżej „wpiexdol”, którego pragnąłem, wiec jest to idealnie zakończenie płyty.
Tak jak wspomniałem miałem wielkie nadzieje odnośnie do tej płyty i po lekkiej chwili zwątpienia, że tak powiem – doszedłem do tego albumu. Mery stworzyła płytę wyzwoloną, gdzie nie boi się zaśpiewać o seksie, o kutasach, o waginie, gdzie nie boi się przeklinać – ale nie tak nienaturalnie, bo te przekleństwa idealnie do tej płyty pasują i bez nich byłoby jakoś pusto. Płyta jest dla Mery i od Mery – porusza tematy cielesności, akceptacji siebie, własnego ciała, odrzuceniem stereotypów w sposób dosłowny, czasami wulgarny, ale mimo wszystko wyważony i przyjemny. Piosenkarka łamie tabu jak Toblerone i bawi się nim w najlepsze. Tekstowo Mery jest totalnym mistrzem i tu nie ma dyskusji w ogóle, a udowadnia to chociażby „YOUR ORGASM IS MY RELIGION” czy „EROTIK ERA”. Bardzo podoba mi się też to, że Mery ciągle eksperymentuje, zmienia się jak kameleon, ale zostaje wierna sobie i swoim pomysłom. Oczywiście wielkie gratulacje tu należą się też No Echoesowi, którego warto wymienić, bo jest ważną częścią tej płyty i jej muzycznej strony, która brzmi genialnie. Jakie jednak miałbym skargi i skowyty do albumu? Jest zdecydowanie za krótki – ledwo sobie go puszczę, a już się kończy, no i tak jak pisałem brak mi tych mocnych techno momentów, więc liczę na to, że koncertowe wersje to nadrobią, ale i tak do płyty na pewno będę często wracał.
- Data premiery: 10 11 2023
- Single: "SUKA", "MARIA PRZED OŁTARZEM", "POLSKIE CHŁOPAKY"

