Side of a Bullet. O śmierci na scenie. Felieton Kuby Koziołkiewicza

Kilka lat temu Chad Kroeger – lider Nickelbacka – powiedział w jednym z wywiadów, że śniło mu się, iż umrze na scenie. Stwierdził, że wizja ta zupełnie mu odpowiada, bo odejście przed kilkunastotysięczną grupą fanów byłoby czymś fajnym. Póki co Chad żyje, ma się dobrze, jest szczęśliwym mężem Avril Lavigne, więc ciężko powiedzieć, czy jego sny się kiedyś ziszczą. Pewne jest natomiast to, że sen Chada Kroegera spełnił się Dimebagowi Darrellowi – gitarzyście heavy metalowej grupy Pantera. W roku 2004 został on zastrzelony na estradzie w czasie swojego koncertu przez chorego na schizofrenię fana. Lecz w tym przypadku, słowo „fan” pasuje tak samo, jak słomiane pantofle do czarnego garnituru od Armaniego, albo Chad Kroeger do Avril Lavigne.

Grupa Pantera już chyba na zawsze odcisnęła piętno na historii muzyki metalowej. Po ogromnym sukcesie trash metalu zapoczątkowanym przez Metallicę, amerykański rynek potrzebował odrobiny świeżości wśród wykonawców grających trochę mocniejsze kawałki niż Whitney Houston. Pantera wypełniła tę lukę. Mimo, że powstała niemalże w tym samym czasie, co autorzy Nothing Else Matters, ich sława zaczęła się rozrastać dopiero w okolicy roku 1990, kiedy wydali album o tytule idealnie odzwierciedlającym ich artystyczną twórczość – Cowboys From Hell.

Trzon kapeli tworzyli dwaj bracia – grający na bębnach  Vinnie Paul oraz Dimebag Darrell – gitarzysta, wydobywający ze swojego instrumentu agresywne jak niewychowane pitbulle dźwięki. Chyba nie popełnię zbyt dużego nadużycia jeżeli napiszę, że byli jednym z najfajniejszych rodzeństw w historii muzyki rozrywkowej. Zawsze robili sobie z czegoś jaja, traktowali swoich fanów tak, jak każdy artysta powinien to robić. Jednak, z całym szacunkiem dla Vinniego, jego podejście do kwestii swoich miłośników chyba nigdy nie przebije tego, jak traktował ich jego młodszy brat.

Dimebag był dla nich jak najlepszy kumpel. Kiedyś szukałem w sieci relacji i krótkich komentarzy osób, które miały przyjemność poznać Darrella osobiście. Wiadomo, że o zmarłych mówi się dobrze albo wcale, ale w przypadku gwiazd rocka, nawet ich śmierć nie wpływa na brak negatywnych komentarzy z nimi związanych. Jednak odszukanie nieprzychylnego wpisu o Dimebagu porównałbym do znalezienia na ulicy miliona dolarów. Każdy wspomina Dime’a jako osobę niesamowicie przyjazną, otwartą i zabawną. Podkreślają, że rozdając autografy ZAWSZE czekał, aż wszyscy oczekujący je zdobędą, co wiązało się nieraz z poświęcaniem na to kilkudziesięciu minut. Zapraszał swoich fanów na backstage po koncertach, gdzie serwując im darmowe piwo rozmawiał z nimi o muzyce i innych ciekawych rzeczach. Tysiące osób zdecydowało się umieścić w formie tatuażu jego podobiznę na swoim ciele. Niektóre z tych prac zrobiły na mnie naprawdę piorunujące wrażenie. Jednak uczucie to ma się nijak do tego, które towarzyszyło mi oglądając nagranie z jednego z amerykańskich klubów z 8 grudnia 2004 roku. Zespół Damageplan, założony przez Vinniego Paula i Dimebaga Darrella po rozpadzie Pantery, dawał wtedy koncert przed publicznością z miasta Columbus w Ohio. Występ ten okazał się ostatnim w historii zespołu.

Mimo, że jakość wspomnianego nagrania nie powala, to w kadrze bezproblemowo możemy dostrzec grupę długowłosych muzyków cieszącą się ze wspólnego grania. Po lewej stronie (kamera umiejscowiona była za chłopakami) stoi Dimebag Darrell. Lekko pochylony odgrywa jeden ze swoich porywających gitarowych riffów. Nagle i niespodziewanie upada na scenę. Wśród widowni nastaje panika. Wszyscy w pośpiechu kierują się do wyjścia małego klubu. Scena jeszcze minutę temu należąca do metalowych muzyków, znajduje się w rękach Nathana Gale’a. Teraz to on rozdaje karty. Ustawił się w tej uprzywilejowanej pozycji nie dzięki muzycznemu talentowi, czy uwielbieniu wśród ludzi – w ręku trzyma pistolet, symbol obecnej władzy nad pozostałymi osobami. Narzędzie, którym kilkanaście sekund temu, oddając pięć strzałów, zabił Dimebaga Darrella. Zaatakował go od tyłu. Dime nie miał możliwości ucieczki. Stojąc tyłem do napastnika nawet nie wiedział, że za ułamek sekundy otrzyma serię metalowych kul, które zakończą jego przygodę z muzyką. Raz na zawsze.

Nathan Gale urodził się w 11 września (przypadek?) 1979 roku. Przez dwa lata był jednym z Marine. Został wyrzucony ze służby, ponieważ wykryto u niego schizofrenię paranoidalną, charakteryzującą się między innymi tym, że chory czuje się przez kogoś prześladowany. Uczucie to jest oczywiście tylko jego urojeniem, lecz Gale niestety nie mógł tego wiedzieć.

Nathan od wielu lat był wielkim fanem Pantery. Zakończenie działalności grupy kompletnie go załamało.

Kiedy zespół rozpadł się, myślę, że (Nathan) poczuł coś w rodzaju związku osobistego pomiędzy nim a muzykami Pantery, czuł się pominięty i zdradzony – wspominał po tych wydarzeniach jeden ze znajomych Gale’a.

Takie uczucia, w połączeniu z chorobą psychiczną Nathana, musiały doprowadzić do tragedii.

Gdy ciało Dimebaga upadło na ziemię, na estradę wbiegł Jeffrey „Mayhem” Thompson – ochroniarz lokalu. Próbował powstrzymać Gale’a, ale to mu się nie udało. Morderca zabił go na miejscu. Po chwili na scenę wskoczył Nathan Bray, fan zespołu, który stał wśród publiczności. Chciał resuscytować postrzelonych mężczyzn – jego też zabił były Marine. Ostatnią ofiarą okazał się Erin Halk – pracownik klubu. W wyniku strzelaniny ranni zostali jeszcze John Brooks – techniczny Damageplan, Chris Paluska – menedżer trasy oraz brat Dime’a – Vinnie Paul.

Całe zdarzenie przerwał James D. Nyggermayer – policjant, który jako pierwszy dotarł na miejsce zdarzenia. Gdy zajechał pod klub, wysiadł z radiowozu, wyjął shotguna, a kiedy po wejściu do lokalu ujrzał mężczyznę z bronią w ręku, strzelił mu prosto w twarz. Nathan Gale zginął na miejscu. Jego głowa dosłownie pękła, niczym balon wypełniony krwią.

Do dziś nie wiadomo, co kierowało tym chorym psychicznie człowiekiem. Wedle zeznań jego znajomych, Nathan – zagorzały fan Pantery – obwiniał Vinniego i Dimebaga za rozpad jego ukochanej kapeli. Zemścił się zabijając tego drugiego. Te wytłumaczenia zgadzałyby się ze słowami jego kolegi, które przytoczyłem kilka akapitów wcześniej. Inna hipoteza mówi o tym, że gdy u Gale’a choroba zaczęła postępować, uznał, że członkowie zespołu czytają mu w myślach i w swoich piosenkach naśmiewali się z niego.

W sprawie tej ciekawa jest jedna kwestia. Nathan Gale zamordował Dimebaga Darrella 8 grudnia. Tego samego dnia, tyle że 24 lata wcześniej, Mark Chapman, na jednej z nowojorskich ulic zastrzelił Johna Lennona. Przed wysłaniem ex Beatlesa na tamten świat, kilka godzin wcześniej rozmawiał z nim, a w czasie konwersacji zdobył autograf na jednej z solowych płyt muzyka. Chwila ta została uwieczniona przez stojącego obok fotografa.

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/7/78/Lennon_and_Chapman.jpg

Czy Nathan Gale przypadkowo wybrał sobie dokładnie ten dzień? Przecież Damageplan w czasie owej trasy rozegrało mnóstwo koncertów, więc teoretycznie Nathan mógł zrobić to w każdym innym dniu występu. Tajemniczości całej sytuacji dodają zeznania świadków. Podobno przed koncertem widzieli Gale’a rozmawiającego ze swoją ofiarą. To samo, ponad dwie dekady wcześniej, zrobił Champan. Sami przyznacie, że za dużo jest tych podobieństw, by mówić o zupełnym przypadku.

Śmierć Dimebaga Darrella odbiła się szerokim echem w świecie muzyki rockowej i metalowej. Artyści związani z tymi gatunkami potępili zachowanie chorego psychicznie Gale’a. Najdosadniej zrobił to grający na bębnach w Metallice Lars Ulrich:

To niewiarygodne. Dziwne wydaje się siedzenie tu i mówienie o Darrellu w czasie przeszłym, tak nieuczciwe, tak niesprawiedliwe, nie wiem nawet, co powiedzieć. Moje serce wyrywa się ku Vinniemu, jego rodzinie, innym członkom zespołu, a także do rodzin i przyjaciół ludzi zabitych lub zranionych w tak popieprzonym, bezsensownym akcie egoizmu i głupoty.

Grupa Nickelback na płycie All the Right Reasons opublikowała kompozycję Side of a Bullet, poruszającą kwestię zabójstwa Dime’a na scenie w Columbus. W kawałku tym wykorzystano również jedną z solówek Darrella, którą odnaleziono na jego komputerze. Były gitarzysta Pantery nigdy wcześniej nie użył jej w żadnym utworze.
Dimebag był jak Manfred z Epoki lodowcowej, Yeti z Potwory i spółka, czy Bestia z Pięknej i bestii – pod powłoką potężnej i powierzchownie przerażającej postaci, krył się niesamowicie przyjazny, ciepły i fantastyczny koleś, którego nie dało się nie lubić.

Wujek Sam nauczył go strzelać
Może trochę za dobrze
Palec na spuście, załadowany pocisk
Dociera do stadium pełnego wściekłości
I daje o tym znać całemu światu
Sześć stóp dalej, słyszeli jak mówi
„O Boże, nie pozwól mu pociągnąć za spust”

Proszę Boże, nie pozwól mu pociągnąć
Jak mogłeś pozwolić nam przez to przechodzić?
Jego brat widział jak to robisz.

Czytaj również