W Polsce, gdzie osoby homoseksualne, inne, kolorowe i świadome mają trudno, jeden z najpopularniejszych raperów w kraju daje popis homofobii i zaściankowości.
W swoim najnowszym singlu, A₵ID, O.S.T.R. (Adam Ostrowski) rapuje:
z reguły dupy lubią różowy kolor
ponoć pedały lubią różowy kolor
heterofoby próbują zgnoić świadomość
jestem z Bałut, pomału, tu noszą się ziomy w moro
Utwór spotkał się za równo z krytyką, jak również pochwałami fanów. Jest cienka granica między krytyką i homofobią, a wolnością słowa. Fani i antyfani rapera prowadzą ostrą dyskusję, czy muzyk ją przekroczył.
Marsze równości muszą być otaczane szczelnymi kordonami policji, żeby mogły we względnym spokoju przejść ulicami miast. Nie tak dawno temu przy okazji jednego z nich zatrzymane zostało małżeństwo, które przyniosło ze sobą ładunek wybuchowy domowej roboty. W takie nastroje społeczne wjechał właśnie O.S.T.R., wyzywając homoseksualistów od „pedałów” (just like that), w kolejnych wersach tłumacząc, że wychował się na Bałutach, a tu ziomy noszą się w moro. Mamy więc zarysowany sztywny podział – „pedały” w różu i dobre ziomy w ciuchach w kolorze wojskowego kamuflażu. Wolność słowa daje Ostremu prawo do tworzenia takich podziałów, a my dzięki wolności słowa możemy przeciwko nim zaprotestować
komentuje Maciej Wernio z portalu NOIZZ.pl
ZWYKŁA, MENTALNA WIEŚ.
dodaje Piotr Grabarczyk

Czy Waszym zdaniem artyści powinni być rozliczani za to, o czym śpiewają, czy jednak wpisuje się to w wolność artystyczną?

