Nosowska.zip w Krakowie – relacja z koncertu Magdy Sieprawskiej

Każdy koncert Katarzyny Nosowskiej, czy to z zespołem Hey czy solowy to niesamowite wydarzenie. Katarzyna za każdym razem tak samo uroczo przerażona, skromna i wbrew pozorom gadatliwa. Piątkowy wieczór spędziłam właśnie w towarzystwie jej muzyki w krakowskim klubie Studio. Zobaczcie jak było.

Zanim na scenę weszła główna gwiazda wieczoru, swoje 5 minut dostał Krzysztof Zalewski. Mimo, że jego występ miał się rozpocząć o 20.00 to zobaczyliśmy go dopiero 30 minut później – samego wraz z gitarą akustyczną. Jak się okazało z powodu wielkich korków reszta zespołu nie dojechała na miejsce, stąd też to jego opóźnienie. Byliśmy zatem świadkiem niesamowitego wydarzenia, sam Krzysztof oraz jego akustyk. Wszystkie kompozycje diametralnie zmieniły swój wygląd – samotny, ostry, rockowy głos, który skakał po przeróżnych dźwiękach stworzył atmosferę, która przyprawiała o gęsią skórkę. Zalewski w związku z tym, że przed kilkoma dniami wydał swój nowy album Zelig zaprezentował krakowskiej publiczności właśnie utwory z niego pochodzące. Usłyszeliśmy zatem kawałki Spaść, Folyn, Zboża czy już na sam koniec singlowy Jaśniej. Przy tym ostatnim kawałku publiczność została poproszona o klaskanie, co zostało nagrane na potrzeby teledysku. Efekty tego powinniśmy zobaczyć już niedługo!

Kilkadziesiąt minut później, po małych porządkach, na scenę wkroczył już cały zespół i nie był to zespół Krzysztofa, a Katarzyny Nosowskiej. Swój wysęp rozpoczęli od dynamicznej Mileny. Niemal cały czas skakali po wszystkich pozycjach w swojej dyskografii, na przemian grając utwory z właśnie Mileny, puk.puk, Sushi, najnowszej 8, a także i z Osieckiej. W następnej kolejności usłyszeliśmy Tfu oraz Panią Pasztetową, którą skomentowała Kasia, że w zasadzie to jest to cała prawda, bo od ’97 z nikim się jedzeniem nie podzieliła. Mimo chwil spokoju i wzruszeń nie zabrakło także dynamicznych momentów tego wieczoru. Katarzyna niemal krzyczała przy O tobie?, Zoil czy Przebijśnieg. Mieliśmy także przyjemność usłyszeć trzy covery. Dwa ze wspominanego już albumu OsieckaNa całych jeziorach ty oraz Kto tam u ciebie jest? i Let’s Dance Davida Bowiego, co było moim osobistym marzeniem, by w końcu być świadkiem tego, jak wykonuje go ona na żywo. Tutaj także Nosowska pokusiła się o kilka słów. Stwierdziła, że po tak świetnej płycie Bowiego z tego roku (The Next Day) musi on wyruszyć w trasę, bo ona koniecznie chce go zobaczyć, w innym wypadku umrze uboższa o to doświadczenie. Podstawowy set zakończyły prawdziwe perełki – Era Retuszera oraz UniSexBlues. Emocje jakie towarzyszyły im wykonywaniom, oraz wszystkim innym były nie do opisania. Publiczność wpatrzona tylko w jedną postać, a ta postać choć stoi na scenie po raz setny, nadal jest skrępowana, nieśmiała i drżącymi rękoma ściskająca sukienkę. Dodatkowo znane wszystkim doskonale  – no dziękujemy bardzo – wypowiadane za każdym razem z takim samym urokiem przyprawiało o wzruszenie. Warto wspomnieć też o przemiłym incydencie podczas utworu Weejte Wel Vogel „takim techno trochę” Nosowska pokusiła się o dzikie ruchy, co w jej wypadku nie jest codziennością. Nie można by nie powiedzieć także o genialnej trąbce, która przewijała się przez kompozycje dodając im niesamowitego klimatu.

‘Bisowisko’ do wyboru zawierało sześć utworów. Katarzyna to bardzo niezdecydowana istota! Na zdobytej setliście widnieją zatem tytuły: Nerwy i Wiktoriańscy lekarze, Polska, Jeśli wiesz co chcę powiedzieć, Makro, Karatetyka oraz Poli D.N.O. Wybór padł na Polskę, następnie chyba najbardziej żywiołowy kawałek tego koncertu – Nerwy i wiktoriańscy lekarze, a już na sam koniec Jeśli wiesz co chcę powiedzieć. To właśnie stanowiło koniec tego przepięknego listopadowego wieczoru, a jako dowód wdzięczności na scenę powędrował mały bukiecik kwiatów dla Kasi!

Każdy kto choć raz widział Nosowską na żywo wie co ona potrafi zrobić z człowiekiem. Jej koncerty nie zdarzają się codziennie, a w szczególności nie takie podczas których możemy usłyszeć materiał z wszystkich jej płyt. Pamiętam taką trasę HeyaReedycje, gdzie usłyszeliśmy kawałki, których normalnie nie ma na setlistach. Niesamowite przeżycie! Dla Was to jeszcze nic straconego bo przed Nosowską jeszcze koncerty w Wodzisławiu Śląskim i Katowicach, więc podejmujcie szybko decyzję, która jest chyba i tak jasna – IDĘ!

Czytaj również