Są artyści, których pamięta się przez kilka lat, są i tacy, którzy w naszej pamięci zostają na dekady, a ich muzyka wciąż pozostaje żywa. Są i tacy jak Nina Simone, którzy zostali trochę zapomniani, choć ich wkład w tworzenie muzycznej historii był ogromny. Świat ponownie sobie o niej przypomniał za sprawą filmu, teraz dostajemy kompilację z jej niezapomnianymi przebojami w zaskakujących wersjach.
Nina Simone to wokalistka niezwykła. Nie zdobywała pierwszych miejsc list przebojów, była często niedoceniana. W świadomości ludzi zapisała się jako wierna obrończyni praw obywatelskich, którym poświęciła mnóstwo swoich utworów. Przez kilka lat nie płaciła podatków w ramach protestu przeciw wojnie w Wietnamie, często emigrowała. Uchodziła za osobę niełatwą we współpracy, a na scenie była bardzo dumna i wyniosła. Świat ją jednak kochał, a po jej śmierci zostały nam po niej piosenki.
Nina Revisited: A Tribute to Nina Simone powstało w nawiązaniu do filmu dokumentalnego What, Happened, Miss Simone? Choć na płycie udzielają się różni artyści, mogłaby ona z całą pewnością nazywać się Ms. Lauryn Hill: A Tribute Simone. Amerykanka na swój warsztat wzięła aż sześć kompozycji. Każda jednak została nagrana w innej stylistyce, co można usłyszeć już po pierwszym przesłuchaniu. Singlowe Feeling Good to jedna z najlepszych kompozycji na płycie, wokalny majstersztyk. Wokalistka płynie po dźwiękach w zaskakujących tempach: raz spowalnia brzmienie swoim głosem, a następnym razem przyspiesza. Wszystko jednak brzmi magicznie, jest w swoim własnym tempie, a koloratura wokalu brzmi do tego stopnia wyśmienicie, że można ją uznać za jedną z najlepszych barw głosowych wokalistek ostatnich kilku dekad. Wild Is The Wild, nagrane w akompaniamencie fortepianu, brzmi nieco aktorsko, zaś Black Is the Color of My True Love’s Hair to piękna, namalowana wokalnie ballada soulowa. Słychać tu charakterystyczne płynące vibrato Lauryn Hill, a niejednoznaczny aranż tylko podkreśla jej świetne atuty. Zaskakująco brzmi także francuska kompozycja Ne Me Quitte Pas, w której śpiewa bardzo emocjonalnie. Choć nie znam tego języka, od samego początku bardzo mnie poruszyła. Od reszty nie odskakuje również I’ve Got Life, w którym wokalistka rapuje, a za refren uchodzi tu archiwalny głos Simone. Piękne, nieco nowatorskie połączenie, któremu nic nie można odmówić. Przygodę Lauryn z Simone kończy mało zaskakujący instrumental do African Mailman. Mało zaskakujący jednak tylko w obliczu poprzednich kompozycji i tych o których zaraz odpowiem.
Na Pani Hill jednak płyta się nie kończy. Całkiem przyjemny w odbiorze cover nagrał Usher. My Baby Just Cares For Me brzmi bardzo łagodnie, przypomina mi dawne „pościelówki” tego wokalisty w dobrym tego słowa znaczeniu. Don’t Let Me Be Misunderstood w wykonaniu Mary J. Blige niczym szczególnym się nie wyróżnia, brzmi poprawnie, zaś osadzone w klimacie reggae Baltimore Jazmine Sullivan to miła dla ucha odmiana. Do składu dochodzi Sinnerman, nagrane przez Gregory’ego Portera małe jazzowe arcydzieło, oraz duet Commona i Lalah Hathaway w utworze We Are Young Gifted & Black w całkiem udanym wykonaniu.
Na specjalną wzmiankę zasługują natomiast trzy utwory. Alice Smith śpiewając I Put A Spell On You przeszła chyba samą siebie. Nierówny, triphopowy podkład doskonale łączy się z jej wokalem. Jest majestatycznie, a jednak bardzo minimalistycznie i intymnie. To jeden z najlepszych coverów tego utworu w historii. Miłym akcentem jest też I Want A Little Sugar In My Bowl, zaśpiewane przez obdarzoną miękkim głosem córkę Niny, Lisę. To ona zaczyna yakże płytę specjalnym intro My Mama Could Sing. Całość zamyka jednak archiwalne wykonanie samej Niny w utworze I Wish I Knew How It Would Feel to Be Free, jakby sama zainteresowana czuwała nad tym krążkiem.
Nina Revisited: A Tribute to Nina Simone to wydawnictwo wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. To jedna z najlepszych płyt typu tribute wydana w ostatnich latach. To także próba zmierzenia się z jej trudnymi utworami przez osoby, które świetnie im sprostały. Jeżeli ktoś nie zna Niny Simone, powinien z całą pewnością najpierw zapoznać się z jej solowymi utworami, a później sięgnąć po to wydawnictwo. Poruszający hołd dla wybitnej artystki.


