MENU

    Night Lovell wystąpił w Proximie. Był ogień! Relacja Piotra Sadowskiego

    Znalezione obrazy dla zapytania night lovell 2018

    Ostatni wtorek w Warszawie był pełen ciekawych koncertów. Bas, RY X, Maribou State – a mimo to Lovellowi udało się wyprzedać całą Proximę. Czy na to zasłużył?

    Na start fource.pl w roli supportu przyprowadziło didżeja o ksywce Blanku. Niestety dałem sobie spokój po pierwszych dwudziestu minutach. Wokale z poszczególnych kawałków już obok realizatorki były już ledwie słyszalne, a sam secik nie porywał. W międzyczasie słyszałem, że kilka razy pod sceną coś się zaczęło dziać, ale jak ja wróciłem na ostatnie kilka minut, to nadal było słabo, a zakończenie odbyło się bez żadnej pompy.

    Jak powinno się grać przed zahajpowaną publicznością pokazał mu didżej Lovella, który na chwilę przed pojawieniem się rapera na scenie, zagrał kawałki od Lil Pumpa, 6ix9ine’a albo Take a Step Back od Ski Maska i XXXTentaciona, przy którym wszyscy w Proximie oszaleli.

    W końcu przed rozgrzaną już publiką pojawił się 21-letni raper z Kanady. Zaczął kawałkami MARY JANE oraz BAD KID z nowej płyty. Energii w Proximie nie ubywało. Ciągły mosh pit i nawet niezłą znajomość lirycsów Lovell szybko skomentował, że gra przed jedną z najbardziej żywiołowych publiczności. Standardowa gadka, ale w tym wypadku byłem w stanie mu uwierzyć. Serio był ogień!

    Lovell kontynuował promocję płyty m.in. kawałkami WHERE’S MY MONEY, LET ME DIE, INSIDE, PINK WITCH / LESSON, czy w końcu genialnym, moim zdaniem najlepszym z całego albumu JOAN OF ARC, który nagrał wspólnie z $uicideBoy$.
    Pomiędzy utwory z GOODNIGHT LOVELL raper wrzucił kilka singli z wydanego w 2016 roku Red Teenage Melody. Pojawiło się m.in. otwierające cały krążek Boy Red, I’m Okay albo Louis V. A Poza tym singiel RIP Trust lub kawałek z Pouyą.

    Przez ten cały czas Kanadyjczyk zaskakiwał mnie dobrym kontaktem z fanami. Nawoływał do tworzenia coraz to większego mosh pitu, raz udało mu się stworzyć ścianę śmierci (wall of death). Pochwalił ziomka w białym kasku (tak, serio ktoś ubrał na koncert kask, taki jakie możemy zaobserwować na skateparkach) albo przerwał utwór, żeby zwrócić kominiarkę gościowi, który wymachiwał nią przez Lovellem, co nie spodobało się jednemu z ochroniarzy.

    W końcu przyszedł czas na kulminacyjny moment, czyli dwa najważniejsze kawałki w karierze rapera: Contraband oraz Dark Light. I znowu znalazł się czas na interakcję z fanami. Kanadyjczyk w trakcie Contraband zaprosił na scenę jednego z nich i wspólnie odśpiewali kawałek (swoją drogą mistrzostwo świata, gość spisał się na medal!), zaś przed Dark Light kazał mu skoczyć w tłum i pobawić się w stage diving.

    Całe show Lovell zakończył kawałkiem BAD KID, który już usłyszeliśmy na samym początku koncertu. Dyskusyjna decyzja, trochę takie forsowanie singla na siłę, ale z drugiej strony w stu procentach rozumiem, że Shermar nie chce cały czas kończyć swoich występów utworem Dark Light.

    Podsumowując, cały koncert zdecydowanie na plus. Co prawda zaczęło się od niezbyt porywającego setu, ale kiedy tylko ekipa Lovella pojawiła się na scenie, w Proximie na ponad godzinę zapanował nieustający ogień. Szanuje za wchodzenie w interakcję z fanami i za dobrą technikę. Specjalnie nie sprawdzałem żadnych zapisów z poprzednich koncertów i miło było się dowiedzieć, że Kanadyjczyk na żywo ma równie dobrą nawijkę, co w studio. Sold out zasłużony!

    Ostatnio opublikowane