Nie zaśpiewała nowych piosenek, bo jak twierdzi stare są aktualne. Maria Peszek wróciła po dłuższej przerwie w wielkim stylu prezentując pierwszą odsłonę swojej nowej trasy koncertowej Sorry Polsko Super Tour. Sorry Polsko, ale miała rację.
Maria Peszek przyzwyczaiła nas, że tuż po wydaniu nowej płyty daje serię kilkunastu koncertów złożonych w kilka mini tras koncertowych i znika. Zaszywa się w egzotycznych dla nas krajach, bez większego korzystania z Internetu i social media. Gdy jest gotowa – powraca i nagrywa nową płytę. Tym razem jednak stało się inaczej. Kilka miesięcy temu Maria zapowiedziała nową trasę, ku zaskoczeniu wielu nie z nowym materiałem, a z tym który nagrała dotychczas. „Nie będzie nowych piosenek, bo te są niestety ciągle aktualne” – pisała. I miała rację. Gdy spojrzymy na naszą sytuację w kraju i światopogląd jaki wciąż dominuje, możemy odnieść wrażenie, że teksty te pisane były przed kilkoma tygodniami. Wciąż aktualne, ważne i wzbudzające refleksję.
Do Torunia Maria przyjechała w nowym składzie. Towarzyszyli jej Kuba Staruszkiewicz, Pat Stawiński i Kamil Pater. To oni odpowiedzialni są za nowe aranżacje i to co działo się na scenie. Bo o ile Maria śpiewa te same teksty, to już nie można o tym powiedzieć o muzyce. Ta ewoluowała, stała się jeszcze bardziej mocna i wyrazista. Czy lepsza? Nie oceniałbym jej w ten sposób. Brawa należą się jednak, że nie było to odtworzone jeden do jeden, że zadziało się tu nowe. Doceniam ich za to, że próbują świeżych rzeczy. Możemy więc nadal poskakać, pokrzyczeć i potańczyć, ale w zdwojonej sile. Kilka piosenek uzyskało dłuższe, elektroniczne wstawki elektroniczne, przy których trudno stać w miejscu i przy których noga nie ruszałaby się w rytm danego utworu.
Widać, że Maria tęskniła za koncertami. Już od pierwszej piosenki publiczność nagrodziła ją gromkimi brawami, a ta nie szczędziła jej dobrych słów. Pamiętała, że pierwszy koncert promujący album Jezus Maria Peszek odbył się właśnie w tym mieście i że podobno nic dwa razy się nie zdarza. A jednak się zdarzyło! Wokalnie widać, że odpoczynek dał jej dużo dobrego. Czyli jak zwykle, było energicznie, z jajem i pazurem jednocześnie. Ani przez chwilę nikt nie stał zobojętniały.
Toruń był dopiero pierwszym przystankiem na trasie, a że Maria powróciła w znakomitej formie, to od razu zapraszam Was na resztę koncertowych przystanków. Na pewno się nie zawiedziecie!

