MENU

    „Nie taki smutny jak myślałem”. Krzysztof Iwaneczko wystąpił w Toruniu. Relacja Łukasza Jaćkiewicza

    Do Torunia przyjechał na drugi koncert ze swojej trasy. Mimo przeciwności losu, nie odwołał trasy i wypadł naprawdę dobrze.

    Zacznę jednak od pewnej historii, od tego jak rzeczywistość w telewizji kreowana jest w krzywym zwierciadle. Idziesz do The Voice z myślą, że pokażą Cię z najlepszej strony, pokażą Ci jak śpiewać, jak się zachowywać i wydać płytę. Wygrywasz program i zderzasz się niestety z rzeczywistością. To ona niestety ugruntowała moje zdanie o Krzysztofie, jak się teraz okazuje bardzo mylne. Bo gdy oglądałem The Voice, myślałem sobie, że Krzysztof mimo pięknego głosu i niezłych wykonań, nie jest w stanie się wybić. Jurorzy i producenci wybierali mu praktycznie same ballady i przypięto mu łatkę tego, co śpiewa ballady, tego, co tylko to umie śpiewać. Rzeczywistość okazuje się jednak inna.

    Krzysiek na koncercie zaprezentował się naprawdę z bardzo dobrej strony. Jeśli mam być szczery to nie wszystkie jego piosenki z płyty mi się podobają, ale na żywo dostały jakiejś nowej mocy i słuchało się ich naprawdę dobrze. I tu należy obić mit, że Krzysiek umie tylko ballady. W przeważającej części koncertu wykonuje przecież utwory energiczne, melodyjne i daleko im do ballad. Ale gdy już one występują, to nie są puste i mdłe, są za to przejmujące i bardzo przyjemnie się ich słucha. Krzysiek nie jest też człowiekiem wycofanym, nie śpiewa sam dla siebie. Jawi się jako człowiek bardzo pogodny i energiczny, z łatwością podtrzymuje kontakt z publicznością, mimo, że jest debiutantem. Widać, że sprawia mu to wielką przyjemność i długo czekał, aby zaprezentować się na żywo większej publiczności.

    Podczas koncertu zdradził, że trasa wisiała na włosku. Jeszcze w sobotę miał przygotowane oświadczenie o odwołaniu trasy z powodu wycofania się jednego z gównych partnerów. Sytuację uratował jednak jego menadżer, któremu zadedykował jedną z piosenek. To w nim widzi wielkie oparcie i wsparcie. Krzysztof natomiast nie osiada na laurach. Podczas koncertu wykonuje w sumie cztery utwory spoza płyty: jedna z nich nie trafiła na debiutancki album, trzy pozostałe są jego nowymi utworami. Czy więc już wkrótce możemy się spodziewać nowego albumu?

    Po koncercie na pewno obaliłem swój mit, że jest smutnym człowiekiem i tylko ballady mu w głowie. I gdy idąc na koncert trochę się wahałem czy na niego pójść, to już teraz mogę z czystą świadomością oświadczyć, że moje obawy były na wyrost. Krzysiek to naprawdę fajny wokalista i życzę mu wszystkiego co najlepsze.

    Łukasz Jaćkiewicz
    Łukasz Jaćkiewicz
    Fan muzyki alternatywnej, dobrego bitu i niespotykanej wrażliwości. Szukający nowych wrażeń, alternatywnych perełek i ludzi z pasją. Najbliższe są mu klimaty R&B, ale jest otwarty na wiele innych, ciekawych gatunków.

    Ostatnio opublikowane