Nick Mulvey – Wake Up Now (2017), recenzja Piotra Krajewskiego

0
207

Nick Mulvey to niezwykle ciekawa postać brytyjskiej sceny indie. Jego debiutanckie dzieło First Mind zrobiło furorę w wielu rankingach podsumowujących 2014 rok w muzyce, a krytycy zakochali się w gitarowych kompozycjach Brytyjczyka. Od tamtej pory minęło już jednak sporo czasu, a w życiu artysty pojawiło wiele zmian, m.in. narodziny pierwszego syna. Nic więc dziwnego, że takie wydarzenie wpłynęło jego codzienny byt i twórczość. Wraz z albumem Wake Up Now Nick postanowił przyjrzeć się światu, ale nie tylko temu najbliższemu.

Brytyjczyk udowodnił swoim pierwszym krążkiem, że potrafi za pomocą prostych dźwięków, czystego wokalu i warstwy lirycznej stworzyć muzyczną opowieść, o której długo nie zapomnisz. Niektórzy mogą stwierdzić – oho, kolejny artysta z gitarą akustyczną. Znów to samo. Niezupełnie. Mocno folkowej twórczości Nicka daleko do stereotypu marzycielskiego muzyka uderzającego w struny, mającego złamane serce i śpiewającego o nieszczęśliwej miłości.

Mulvey to facet po trzydziestce, który delikatne gitarowe motywy wykorzystuje, aby opowiedzieć zupełnie inne historie. Na płycie Wake Up Now nie znajdziesz miłosnych laurek czy kompozycji o niespełnionym uczuciu. Po raz kolejny muzyka brytyjskiego artysty jest przepełniona duchowością, filozofią oraz rozważaniami na temat socjologicznego i środowiskowego stanu świata. Jak sam przyznał w jednym z tegorocznych wywiadów, w pewnym momencie życia uświadamiasz sobie, że nie żyjesz w próżni, a człowiek jest częścią większego mechanizmu, w którym musisz nauczyć się funkcjonować. Brytyjczyk postanowił przyjrzeć się więc ludzkości.

Dlatego właśnie warto wyróżnić już na samym początku odważną kompozycję Myela traktującą o obecnym kryzysie migracyjnym na terenie Unii Europejskiej. Mulvey bada globalny problem opowiadając o trudnych czasach, z którymi muszą zmierzyć się zarówno Europejczycy, jak i uchodźcy uciekający przed śmiercią. Niezwykle szczery, ale zarazem przerażający utwór.

Głośną manifestacją sprzeciwu jest także nastrojowe, akustyczne We Are Never Apart. Tym razem Nick angażuje się i porusza kwestię istotną dla tysięcy mieszkańców angielskiego hrabstwa Lancashire, gdzie mimo wielu ich protestów, rozpoczęto wydobywanie gazu łupkowego. Artysta wykorzystuje po raz kolejny proste, ale bardzo klimatyczne dźwięki, aby opowiedzieć o czymś tak bardzo istotnym.

Na płycie znalazło się też miejsce na dźwięki inspirowane afrykańskimi rytmami. Nie ma w tym nic dziwnego, Mulvey studiował w końcu etnomuzykologię na Uniwersytecie Londyńskim i od lat interesuje się muzyką różnych regionów świata. Warto więc posłuchać hipnotyzującego Remembering, pięknie rozwijającego się Mountain To Move czy ponad siedmiominutowego In Your Hands. Nie brakuje w tych kawałkach interesujących dźwięków, które działają niezwykle przyjemnie na ucho słuchacza.

Wyjątkowego klimatu nie można odmówić też przejmującemu i wręcz żałobnie brzmiącemu When The Body Is Gone, rytmicznemu Transform Your Game (We Remain), anielskiemu Lullaby czy zamykającemu album Infinite Trees, w którym zanurzasz się już od pierwszych dźwięków i odpływasz gdzieś daleko. Wszystkie te kompozycje sprawiają, że przychodzą Ci do głowy przeróżne pytania. Niemal natychmiast pragniesz spojrzeć w głąb siebie oraz swoich myśli. Bardzo ciekawe doświadczenie.

Taka estetyka nie przypadnie jednak do gustu wszystkim odbiorcom. Brytyjski muzyk posiada naturalną zdolność do opowiadania o poważnych sprawach w sposób muzycznie prosty i przyjemny dla ucha. Niestety, oparcie albumu w dużej mierze na gitarowym brzmieniu może sprawić, że będzie on dla wielu zbyt monotonny. Artysta nie pokusił zbytnio na większe zmiany tempa, które mogłyby w niektórych momentach nieco ożywić wydawnictwo.

Nick Mulvey udowodnił, że syndrom drugiej płyty ominął go szerokim łukiem. Album Wake Up Now angażuje, intryguje, przyciąga oraz niesie niesamowitą energię. Choć zdarza się kilka lekko jednostajnych momentów, Brytyjczyk zgrabnie zaprezentował jedenaście kompozycji inspirowanych muzyką świata i po raz kolejny pokazał swój gitarowy kunszt. To zbiór naprawdę ważnych lirycznie piosenek, które mają pokazać, jak ważne jest życie.