O tym, że Natalia Sikora ma głos przekonaliśmy się już 5 lat temu, gdy artystka wygrała II edycję programu The Voice of Poland. Od tego czasu wokalistka wydała 5 albumów, w tym najnowszy – Tribute to Mira Kubasińska. Nowe wydawnictwo to hołd złożony polskiemu bluesrockowemu zespołowi Blackout. Jak Sikora poradziła sobie w takiej stylizacji i czy możemy uznać jej interpretacje za udane?
Mówi się, że covery może bez większego problemu śpiewać każdy – i to prawda do momentu do którego nie wydajemy płyty opartej w 100% na nich. Wtedy musimy liczyć się z krytyką zagorzałych fanów (którzy uważają, że utwory ich ulubionego artysty może wykonywać tylko tenże artysta) oraz porównaniami do oryginału. I w przypadku nowej płyty Natalii Sikory nie jest inaczej, z tym, że ona przegrywa w obu tych kategoriach.

Przede wszystkim – starcie z Mirą Kubasińską nie jest łatwe, szczególnie po tylu latach, dlatego wokalistkę trzeba koniecznie pochwalić za odwagę do stania w szranki z takimi przebojami. Nie samą odwagą jednak albumy stoją, dlatego mimo mojej ogromnej sympatii do Natalii i wielkiego poszanowania dla jej talentu, nie mogę jednoznacznie powiedzieć, że ten krążek jest dobry. Bo nie jest.
Co kuleje? Co szwankuje?
Głównie interpretacje utworów i oczywiście nie wszystkich, choć większości. Mocno rockowa Natalia nie do końca oswoiła się z charakterystycznym stylem Miry, a jej ochrypły głos bardziej przeszkadza niż intryguje, a 'krzyki’ wokalistki irytują, bo nie do końca pasują do całości. Oczywiście nie we wszystkich utworach, ale zdecydowanie w większości.
Wielkimi zawodami są Nie przechodź obok mnie i Poszłabym za Tobą. Oba utwory w interpretacji Sikory tracą tą iskrę, tę szczególność, którą miały w oryginalnych wykonaniach. Przez zachrypnięty wokal artystki i jej zamiłowanie do rockowego stylu, tracą one dawną lekkość i swoistą delikatność, co bardzo przeszkadza, jeśli dobrze znamy tamte utwory. Na plus wychodzi za to Do kogo idziesz, choć i tak jest to mała, dobra niespodzianka na tym albumie.
Reszta utworów wpada za to przeciętnie lub gorzej. Interpretacje Sikory nie wnoszą nic nowego, nie dodają utworom wartości, nie odświeżają ich. W niektórych dostajemy tylko drobne ulepszenia, które oczywiście są przyjemne dla ucha, ale wiele nie zmieniają. Ponadto, wiele kawałków zostało zniszczonych przez niepotrzebne próby zmieniania czegoś, co w swojej prostocie jest dobre.
Niełatwo zmierzyć się z klasykiem i łatwo tę bitwę przegrać. Natalia niestety przegrała. Nie można odmówić jej kunsztu, wokalu i pomysłów, jednak nie zawsze te pomysły są dobre. I Tribute to Mira Kubasińska zdecydowanie nie należy do tej grupy. Uściślając, to nie jest zły album, to album zbyt dużych oczekiwań i niespełnionych ambicjach. Wokalistka z takim jak Natalia głosem nie powinna brać na warsztat tego typu utworów. Nie pasują one do stylu artystki, a i sama artystka nie dodaje im wartości czy uroku. Dlatego też uważam, że Tribute to Mira Kubasińska był niepotrzebnym eksperymentem, który ma o wiele więcej wad niż zalet, a Natalia Sikora zamiast bawić się w takie 'tribute to’, powinna skupić się na tworzeniu własnej muzyki, bo do pokazania ma bardzo, bardzo wiele.


