Natalia Przybysz uczy jak malować ogień w warszawskiej Pradze Centrum. Relacja Alicji Surmiak

Pamiętam czasy, kiedy muzyka Natalii Przybysz wbudzała we mnie mieszane uczucia. Dziś, parę lat później, zupełnie nie rozumiem dlaczego, ale cieszy mnie, że przekonałam się do tej polskiej wokalistki. Duży wpływ miała na to moja obecność na koncercie artystki w warszawskiej Stodole prawie dwa lata temu. Z wielką przyjemnością wybrałam się w to lato na jej występ w ramach gdyńskiego Open’er Parku i doznania okazały się jeszcze smaczniejsze niż ostatnim razem. Na tyle, że na jej kolejny koncert udałam się tydzień później, do warszawskiej Pragi Centrum, gdzie 13 sierpnia wystąpiła w ramach cyklu Lato na Pradze.

Natalia Przybysz to klasa sama w sobie, muzyka na najwyższym poziomie, szokujący wokal i hipnotyczne melodie. Wokalistka objawiła się na scenie w towarzystwie dźwięków Ognia, który następnie przemienił się w utwór Po Naszej Stronie, a później fenomenalny cover Krakowskiego Spleenu. I choć na początku wydawało mi się, że artystka tego dnia jest wyjątkowo zdystansowana, szybko rozwiała ona tę myśl. Na scenie szybko pozbyła się ze swoich stóp butów i niespodziewanie, podczas kompozycji Ciepły Wiatr, zeszła ze sceny i wykonała ten utwór stojąc na barierkach, tuż przy swoich miłośnikach, zapewniając im niezapomniane przeżycie. 

Choć moment tuż przy Natalii był zdecydowanym highlightem tego wydarzenia, niezwykłe wrażenie robią też same wykonania innych utworów z płyty Jak Malować Ogień, Kochamy Się Źle Wyspą na czele. Naturalność artystki i jej ruchy na scenie są zupełnie czarujące. Jako najbardziej emocjonalne utwory wskazuję jednak kompozycje z Prądu – takie pozycje jak Miód czy ikoniczne Nazywam się niebo zapewniają sto razy lepsze wrażenia na żywo niż słuchane z płyty. Nie zabrakło też miejsca na momenty ze Światła Nocnego. Rozbrzmiały Świat wewnętrzny i zagrane na bis Dzieci malarzy, uwielbiane przez publiczność. Zabrakło mi jednak energicznego nagrania tytułowego z tego wydawnictwa. Po licznych oklaskach wokalistka pojawiła się na scenie ponownie, by solowo wykonać minimalistyczne aranżacje Przestrzeni Ciepłego wiatru. I choć szłam na ten koncert nienastawiona na jakiekolwiek zaskoczenia po jej ostatnim występie, największą niespodzianką okazał się premierowy wykon utworu z nadchodzącej płyty Zaczynam się od miłości, na której znajdą się kompozycje z pozostawionymi bez melodii tekstami Kory

Po tym letnim sezonie stałam się prawdziwą miłośniczką Natalii Przybysz. Oczarowała mnie nie tylko twórczością samą w sobie, ale też sceniczną osobowością. Kontakt Natalii z publicznością jest jedyny w swoim rodzaju – artystka chętnie wchodzi w interakcje ze słuchaczami, czy to podejmując z nimi konwersacje, czy mówiąc o swoich utworach, czy zachęcając do wspólnego śpiewania. A co naprawdę piękne, widać, że koncertowanie sprawiają jej szczerą przyjemność. To dlatego tak dobrze się na nie patrzy. 

Setlista:

Ogień
Po Naszej Stronie
Krakowski Spleen
Ciepły Wiatr
Że Jestem
Wyspa
Kochamy Się Źle
Miód
Nazywam się niebo
Świat wewnętrzny
(nowy utwór)
bis:
Dzieci malarzy
Przestrzeń
Ciepły Wiatr

Czytaj również