„Nie ocenia się książki po okładce” mówi znane przysłowie, ale czy to na pewno dobra rada? Stereotypy są nam potrzebne, bo porządkują świat i wspomagają intuicję. Nie jesteśmy w stanie zgłębić każdego tematu ani poznać każdego człowieka, za to pierwsze wrażenie pozwala nam go zapamiętać i wyrobić sobie jakieś zdanie, oszczędzając przy tym dużo czasu. Jak mówi psycholożka dr Kucharska: „nie jesteśmy w stanie funkcjonować bez stereotypów”, nie powinniśmy zatem czuć się winni temu, że im ulegamy.
Czasami jednak nadarza się okazja, żeby zweryfikować swoje myśli i skonfrontować się z obiektem naszej wewnętrznej klasyfikacji. Jeśli nie skorzystamy z tej szansy, to świadomie wybieramy ignorancję, a nasza bezpodstawna, powierzchowna ocena traci usprawiedliwienie. Dlatego kiedy dostałam zaproszenie na jubileuszowy koncert „znanej z jednej piosenki młodej gwiazdki pop”, postanowiłam nie karmić swojego ego próżnymi wymówkami, tylko poświęcić dwie godziny, żeby lepiej ją poznać.
Pewnie jak większość Polaków znałam tylko trzy piosenki Natalii Nykiel: Bądź duży, Spokój i Error. Widziałam w telewizji jeden odcinek The Voice of Poland z jej udziałem i wpadło mi w oko kilka jej modowych looków. Nigdy natomiast nie słyszałam jej na żywo i właśnie to było dla mnie największym zaskoczeniem tego wieczoru: jej głos. Od pierwszych dźwięków „Trouble” Coldplay’a miałam ciarki, a przy „This World” Selah Sue zatraciłam się zupełnie w niezwykłym tembrze Natalii.
Albumy pop rządzą się oczywiście swoimi prawami – nawet obecnie trudno przebić się do mainstreamu skomplikowanymi melodiami i trudnymi tekstami. Natalia powiedziała zresztą ze sceny, że nigdy nie chciała być popową piosenkarką – chciała być Britney Spears. Z tego powodu jej piosenki mają po prostu wpadać w ucho, mieć chwytliwy tekst i dynamiczną acz prostą linię melodyczną. Z tego powodu to właśnie w coverach piosenkarka podobała mi się tego wieczoru najbardziej. Ciekawie skomponowane utwory dawały jej możliwość zaprezentowania całego wachlarza umiejętności, kontroli nad głosem i rozmaitych sztuczek, np. szeptania do mikrofonu. W dodatku myślałam sobie, że skoro polska wokalistka potrafi coś zaśpiewać tak samo dobrze albo nawet lepiej niż moi ukochani artyści rangi światowej, to znaczy, że jest w swoim fachu naprawdę dobra.
Oprócz Natalii Nykiel, na scenie pojawiły się też inne osobowości muzyczne, m. in. Julia Marcell czy Marcin Maciejczak. Każda z nich dołożyła kolejną warstwę energii i wrażliwości do i tak już mocno zróżnicowanej setlisty. Natalia przyznała, że od początku uwielbiała współpracować z innymi artystami, a zmieniło się to dopiero przy najnowszej pandemicznej płycie Regnum, kiedy miała tyle do powiedzenia, że zabrakło przestrzeni na włączenie kogokolwiek do dialogu. Mimo to w sobotę zarówno na scenie, jak i poza nią, przez cały wieczór było tłoczno, bo poza rodziną, zespołem, przyjaciółmi i fanami artystki, czuliśmy dodatkowo obecność wszystkich osób, które od urodzenia pomagały Natalii kroczyć tą muzyczną drogą. Natalia mówiła ciepło między innymi o Budyniu – zmarłym niedawno liderze Pogodno, który współtworzył jej pierwsze hity.
Mimo że od debiutu wokalistki minęło już 10 lat, ze sceny wiało dużą świeżością. Natalia sprawiała wrażenie jakby mówiła i wykonywała wiele rzeczy po raz pierwszy, a jej własny repertuar wzbudzał w niej samej wiele emocji. Podczas koncertu artystka była z nami obecna ciałem i duchem w 150%, a nawet po nim chętnie pozowała do zdjęć, podpisywała płyty i odbierała kwiaty. Zespoł All About Music dziękuje za zaproszenie i dołącza się do gratulacji!


