W sobotę wybraliśmy się na koncert Natalii Nykiel w Gdańsku. Mała sala, ciekawy klimat… było warto. Wulkan energii zwany Natalią Nykiel dał nam nieźle popalić. Oby tak dalej!
Był to już mój drugi koncert Natalii Nykiel. I chętnie poszedłbym po raz trzeci i czwarty. Natalia Nykiel to wulkan energii na scenie, jakich mało. To również jeden z powodów, dla których programu typu The Voice of Poland czy xFactor powinny być kontynuowane. To nic, że wielu się nie udaje. Każda edycja jednak ma swoje perełki i w ten sposób rodzą nam się Dawid Podsiadło czy Natalia Nykiel. A że jest ich mało i nie każdemu się udaje? No cóż, trzeba mieć talent, trzeba trafić na odpowiednich ludzi, trzeba mieć pomysł na siebie.
Natalia Nykiel to zdecydowanie ktoś, kto wie, kim chce być – na płycie, na scenie, w showbiznesie. Koncert był niesamowicie energiczny, niczym wielka dyskoteka. Nastrajały niesamowite światła, a charakteru dodawał im fakt, że koncert odbył się na dosyć małej powierzchni, w dodatkowej salce klubu B90 (nie na głównej scenie).
Wydarzenie, na które zdecydowanie warto się wybrać – zwłaszcza, że zostało jeszcze tylko kilka koncertów, a potem pewnie Natalia zamknie się w studio nagraniowym, by pracować nad swoją drugą studyjną płytą.
Już zaprezentowała – właśnie na tym koncercie (i wszystkich innych z trasy Error Tour) nowy, premierowy utwór.
Setlista (zdecydowanie mniej więcej i na pewno nie dokładna)
- Dym
- Wilk
- Pół Dziewczyna
- Ground Level
- Laura (cover Bat for Laches)
- Zagadka pawiego wzoru
- Pusto
- Nowy utwór
- Papaoutai (cover Stromae)
- Ekrany
- Sick Dance
- Wilk w remixie Fonai
- Bądź duży
BIS
- Nowy utwór
- Ekrany
BIS2
- Bądź duży
Na koncertach Natalii byli również nasi inny redaktorzy:
- Przeczytajcie relację Darka ze Wrocławia
- Oraz Łukasza T. z premierowego koncertu Error Tour w Warszawie

