Od 13 do 19 maja Kraków został opanowany przez studentów. Można powiedzieć, że dosłownie wszędzie byli oni widoczni. Nic dziwnego, ponieważ w tym czasie odbywały juwenalia, czyli studenckie święto poprzedzone różnymi aktywnościami, a także koncertami.
Tak samo jako rok temu Kraków został podzielony na strefy, na których odbywały się koncerty: Strefę Plaża (AGH), Strefę Żaczek (UJ) oraz Strefa Polibuda (Politechnika Krakowska). Ja zdecydowałam, że umilę swój czas w Strefie Żaczek 16 maja, który był 2. dniem przepełniony koncertami w tym miejscu.
Tego dnia początkowo mieli wystąpić Sad Smiles, WaluśKraksaKryzys oraz Daria Zawiałow, która był głównym czynnikiem mojej decyzji o wyborze tego konkretnego dnia. Niestety wokalistka ogłosiła na swoich socialach, że odwołuje wszystkie juwenaliowe koncerty, na których miała się pojawić z powodu choroby. Za piosenkarkę finałowy koncert 2. dnia zagrał Krzysztof Zalewski.
O 19 zabawę rozpoczął tarnowski zespół Sad Smiles. O dziwo muzycy pozytywnie zaskoczyli mnie swoją muzyką. Dostarczyli na juwenaliach dodatkowej młodzieńczej energii płynącej z ich rockowych utworów. Tak bardzo zaintrygowały mnie ich utwory, że w tamtej chwili żałowałam jedynie niezapoznania się z ich twórczością. Choć niestety większość piosenek granych na juwenaliach nie ma w streamingu, co mnie zaskoczyło i sprawiło w niedosyt. Tytuły piosenek wzięłam z oficjalnej setlisty, którą dostała dziewczyna przede mną i mi ją udostępniła.
Najbardziej przykuły moją uwagę utwory W nocy, Orzeł/Reszka oraz najnowszy singiel grupy Czuj! Podczas występu w ramach integracji zespół zachęcał publiczność do wspólnego klaskania do piosenki Żaneta, a na utworze Aport wokalista Szymon Jarmuż zszedł do ludzi na płytę, wyśpiewując słowa piosenki „Siad! Leżeć! Aport! Zostaw!”. Ze sceny wybrzmiał także wzruszający cover Arahji Kultu z autorską aranżacją muzyków. Zapadły mi w pamięci również gadki wokalisty opowiadający o tym, że juwenalia uratowały go przed sprawdzianem z matematyki albo o inspiracjach do pisania piosenek zaczerpnięte ze złego samopoczucia. Występ Sad Smiles zdecydowanie rozgrzał publiczność przed kolejnymi doznaniami koncertowymi.
Przed 21 na scenie pojawił się WaluśKraksaKryzys i razem z zespołem otworzyli show STANAMI LĘKOWYMI I DEFICYTAMI DOPAMINY. Na tym koncercie pośmiałam się, wydzierałam się do piosenek (w szczególności do kawałek dla Marcina P), a nawet prawie byłam ofiarą pogo, które było dosłownie za mną. W trakcie COŚ NIECOŚ WaluśKraksaKryzys zachęcał publiczność do kucania hasłem: „Kto nie kuca, ten z policji”. Sam położył się na scenie, wypatrując, czy na pewno wszyscy spełnili jego prośbę. Nie zabrakło też najpopularniejszych przebojów, czyli NaNoże, DLACZEGO DAWNIEJ BYŁEM INNY oraz + piekło + niebo promujący najnowszy album artysty o tym samym tytule.
Wielokrotnie wokalista bawił się swoją gitarą, głównie przed i po zagraniu danego utworu. Nie zabrakło prawie kilkuminutowego przerywnika gitarowego, po którym czułam się jak we śnie. Dla wybudzenia publiki pojawiły się różne żarty nawiązujące do Juwenaliów, głównie do nieobecności Darii Zawiałow tego dnia. Padły też podobne hasła do odbywających się równolegle na Miasteczku Studenckim AGH koncertów. Wybrzmiewały kilkukrotnie typowe przyśpiewki juwenaliowe oraz przed siłą w poczuciu bezradności wokalista dla żartu wyśpiewywał nazwę uczelni AGH. Mimo wszystko ten koncert dostarczył mi tyle endorfin i na nim najlepiej się bawiłam podczas juwenaliów.
Drugi dzień na Strefie Żaczek zamknął koncert Zalewskiego z zespołem. Z początku informacja, że to właśnie on zastąpi Darię Zawiałow, mnie nie usatysfakcjonowała, jednak coraz bliżej koncertu byłam ciekawa, co zaprezentuje na scenie. Już ledwo po zagraniu pierwszego numeru Krzysztof Zalewski wziął na scenę fana, który zaśpiewał z nim Annuszkę i skradli tym samym całe show. Bez bicia powiem, że nie znam dobrze dyskografii wokalisty, ale jak usłyszałam, że zaczyna rapować i to w kilku piosenkach, to dosłownie opadła mi szczęka z wrażenia. Z zachwytem też podziwiałam jego ruchy taneczne, jakie prezentował na scenie. Czuć było z niego tę lekkość i autentyczność, w szczególności podczas Zabawy, kiedy to piosenkarz tańczył razem ze swoimi chórzystami. Podsłuchując kogoś bardzo mądrego na koncercie, przytoczę jego myśl — Krzysztof Zalewski to człowiek wielu talentów.
Oprócz swoich kultowych już hitów jak Miłość Miłość, Kurier czy Początek Zalewski zagrał tzw. „cudesa” w postaci Running Up That Hill Kate Bush oraz Sen o Warszawie Czesława Niemena. Co też ucieszyło fanów to nowy utwór, którego tytuł nie jest znany, a żeby publiczność śpiewała razem z piosenkarzem, to na refren wybrzmiewało najprostrze i szybkie na na na na na. Z zapowiedzi ze sceny ogłoszono, że ten numer ma mieć premierę w tym tygodniu, więc na pewno będzie przeze mnie słuchane w dniu premiery.
Drugi dzień juwenaliów w Strefie Żaczek przyniósł wiele niezapomnianych wrażeń. Choć odwołanie koncertu Darii Zawiałow początkowo mnie rozczarował, zastępujący ją Krzysztof Zalewski sprawił, że wieczór zakończył się na wysokiej nucie. Świetnymi występami mogą pochwalić się także Sad Smiles i WaluśKraksaKryzys. Wszystkie koncerty pokazały, że juwenalia w Krakowie potrafią ze sobą zjednoczyć studentów, a także miłośników koncertów podczas jednego wieczoru.


