Muzyczne (r)ewolucje. Taylor Swift: od gwiazdki country do popowej divy

Umiejętność zmian jest ważną cechą w środowisku artystycznym. Niektórzy muzycy dorastają wraz ze swoją muzyką, inni eksperymentują odkrywając kolejne gatunki, a jeszcze inni przez całą swoją karierę pozostają tacy sami. Jednak w tej serii skupimy się na artystach odważnych, których historię można nazwać prawdziwą muzyczną (r)ewolucją!

Jedną z takich wokalistek jest Taylor Swift. Jej piętnastoletnia kariera jest usłana ogromnymi zmianami, a największą z nich jest przejście do zupełnie innego gatunku muzycznego, który otworzył jej drzwi do globalnej kariery. Przyjrzyjmy się temu nieco bliżej. 

Dziewczyna w kowbojkach

Chyba wszyscy wiedzą, że Taylor zaczynała swoją karierę od country. Kiedy artystka zaczęła zdobywać scenę Nashville, miała zaledwie 16 lat, lecz szybko zwojowała lokalny przemysł. Jej piosenki sporo różniły się od gasnących gwiazd tego gatunku, których lata świetności przypadały na lata 90. Była powiewem świeżości i autentyczności, bo wszystkie utwory napisała samodzielnie. Koncentrowała się ona na tym, co aktualnie było najważniejsze w jej życiu – uczucia, rozterki miłosne, problemy w szkole… Jednak jak na tak młodą dziewczynę robiła to w dojrzały, eksperymentalny sposób. Już wtedy dostrzeżono jej talent do pisania tekstów. Dzięki dynamicznemu rozwojowi kariery, przeniosła się z prawdziwej szkoły w domowe nauczanie, które ukończyła rok szybciej niż rówieśnicy z powodu świetnych ocen. Mogła się wtedy skupić tylko na tym, co kochała.

Single z tego okresu takie jak Tim McGraw, Picture to Burn, czy Our Song osiągnęły ogromny sukces w środowisku country. Również sam album długo stał na liście Billboard 200. Jednak największym sukcesem była nominacja do nagrody Grammy w 2008 roku w kategorii Best New Artist.

Wizerunek Swift był prosty, nieprzekombinowany. Ta era jest kojarzona głównie z burzą blond loków, kowbojkami i gitarą w jej dłoni. Typowa dziewczyna pełna talentu, która próbuje wybić się z rodzimego stanu i podbić swoim głosem, muzyką i tekstami całą Amerykę.


2008, Zakochana nastolatka

Właśnie w taki sposób można opisać postać Taylor Swift przy jej dwóch kolejnych płytach – Fearless oraz Speak Now. To ostatni raz, kiedy można powiedzieć o niej dziewczyna z gitarą. Wraz z odejściem nastoletnich lat odrzuciła tę plakietkę, cały czas poszukując swojej ścieżki.

Fearless był już lekkim odejściem od typowej muzyki country. Przy Speak Now ten eksperymentalny skręt jest jeszcze bardziej zauważalny. Oczywiście nadal jest gitarowo, ale czuć tu powiew czegoś nowego. Odrobinę bardziej mainstreamowe brzmienie, inny wizerunek, inna perspektywa tekstów… To wszyscy zbiera się na erę beznadziejnej romantyczki, jaką jest Taylor.

Jedyne co pozostało bez zmian (i pozostanie aż do końca) to ogromna autentyczność jej piosenek. Wtedy po raz ostatni śpiewała o szekspirowskiej miłości, młodocianych zauroczeniach i szkolnych problemach. Ten materiał był skierowany od nastolatki, do nastolatków właśnie, którzy dorastali razem z młodą artystką i przeżywali wszystkie emocje razem z nią. Te dwa albumy są swoistym pamiętnikiem, przepełnionym miłością, bólem i dziecięcej naiwności.

Nie można tu przeoczyć pierwszego, publicznego skandalu. Nikt by nie pomyślał, że młodziutka, niewinna artystka stanie się powodem publicznej dramy. Na gali MTV Video Music Award w 2009 roku odebrała statuetkę za teledysk You Belong With Me w kategorii Best Female Video. Wręczający ją Kanye West wykazał się ogromnym nietaktem i zabierając nastolatce głos, powiedział że to Beyonce nagrała najlepszy teledysk i to właśnie ona zasługuję na wygraną. Wystawiwszy Taylor na pośmiewisko, nie spodziewał się, że wróci ona do tego w erze reputation, silniejsza niż wcześniej.

Największym sukcesem, oprócz zdobycia nagrody Grammy w kategorii Album of The Year za album Fearless i jeszcze kilku za poszczególne piosenki, jest pierwsza, ogromna trasa koncertowa. Obejmowała nieco ponad 100 koncertów w Ameryce, Europie, Australii i Azji.

Trasa jak i sama Taylor wpasowały się w klimat piosenek. Schowała do szafy kowbojskie buty, a wyciągnęła przepiękne suknie, wyglądające niczym z bajek. Stworzyła swego rodzaju przedstawienie teatralne, gdzie wszystko było dopięte na ostatni guzik, a główną rolę księżniczki grała sama Swift.


2012, Czerwona rewolucja

Wokalistka wkroczyła silnie w 2012 rok z nowymi singlami, nowym stylem i nowym pomysłem na swoją muzykę. Przy albumie RED rozpoczęła się rewolucja, powolne wchodzenie w świat dojrzałego popu.

Muzycznie, album ogromnie różni się od poprzedników. Dwudziestokilkuletnia artystka pokazała, że nie jest już naiwną nastolatką, a dorosłą kobietą, która wie czego chce. Odważniejsze aranżacje i wpadające w ucho teksty to tylko początek zmian w jej karierze. Jest dużo różnych instrumentów i eksperymentów z elektroniką, lecz mimo tego płyta jest dość surowa, bez wszystkich ozdobników z przeszłości.

Wygląd artystki również uległ ogromnej zmianie. Znana z fali blond loków artystka, wyprostowała włosy i ścięła grzywkę. Jej stylizacje również przeszły rewolucję. Suknie balowe odeszły w zapomnienie, a przyszła nieco hipsterska Taylor z vintage ubraniami i kapeluszami.

Era zakończyła się The RED Tour, trwającym ponad rok. Teraz również nie odbyło się bez skandalu, tym razem z Katy Perry, oskarżoną o sabotaż trasy przez przejęcie tancerzy. W tym przypadku również Taylor rozliczyła się jakiś czas później… w piosence.


2014, Ikona popu

2014 rok zaczął się dla Taylor ogromną zmianą w życiu prywatnym. Przeprowadzka do Nowego Jorku stała się symbolem nowej muzycznej ery, która jak dotąd, przyniosła jej największy sukces. Z resztą śpiewa o tym w otwierającym nowy krążek kawałku Welcome to New York.

Przy płycie 1989 artystka zupełnie odcięła się od swoich country korzeni. Wkroczyła w świat popu przez wielkie P i stała się prawdziwą, światową gwiazdą, rozpoznawalną na całym globie. Już od pierwszego singla – Shake It Off zaczęła się fala sukcesów, której nie sposób było zatrzymać.

Krążek 1989 stał się jednym z najważniejszych, popowych albumów ostatnich lat. Zupełnie nowe, radiowe brzmienia i nieśmiertelne miłosne teksty w nowym wydaniu były przepisem na sukces. Na tej płycie dosłownie każdy singiel osiągał jeszcze większy rozgłos, a mógłby nim zostać zdecydowanie każdy kawałek na płycie.

Nie można tu zapomnieć o małych dziełach sztuki, jakimi były teledyski. Bad Blood z gwiazdorską obsadą, w którym znalazły się wszystkie światowe sławy, dynamiczne Out of the Woods z cudowną scenerią, czy romantyczne Wildest Dream, które zabiera nas w podróż w czasie. Obrazy świetnie współgrają z muzyką, bo wszystko jest dopięte na ostatni guzik.


2017, Mroczna strona Taylor

Po świetnie zakończonej trasie 1989 World Tour Taylor zadecydowała zrobić sobie przerwę od muzyki. W tym okresie przez ponad pół roku nikt jej nie widział, ani w Internecie, ani na żywo, bo artystka podróżowała… w walizce. Wszyscy czekali na jakiś znak. W końcu w 2017 roku Taylor usunęła wszystkie zdjęcia z Instagrama, a na ich miejsce wstawiła filmik z wijącym się wężem. Nawet jej najwierniejsi fani nie spodziewali się takiej zmiany.

Wkrótce wyszedł singiel Look What Your Made Me Do, w którym Taylor rozlicza się z konfliktem z Kim Kardashian i Kanye Westem. Jednak co najbardziej zaskakujące, w teledysku wypowiada słowa „Stara Taylor nie może teraz podejść do telefonu. Dlaczego? Oh, bo nie żyje”. To zdanie najlepiej oddaje klimat tej ery. Jest mrocznie, tajemniczo i bezkompromisowo.

Niektórzy uważają, że ta ciemniejsza strona Taylor jest jej najlepiej wykreowaną osobowością. Wszystko za sprawą ciężkich beatów, zaskakujących tekstów i całej stylistyki. Bo Taylor zmieniła tu swoją słabość w największy atut. Nazywana przez krytyków żmiją, zrobiła z niej motyw przewodni płyty i trasy.

Ta płyta kompletnie nie była promowana. Zero jakichkolwiek wywiadów, występów w telewizji, czy radiu. Taylor obroniła się dobrą muzyką, dzięki której sprzedała miliony albumów na całym świecie oraz wyprzedała całe stadiony w trasie reputation stadium tour.


2019, Powrót do korzeni


Najnowsza płyta – Loverjest swojego rodzaju powrotem do korzeni. Nagle, mroczna Taylor znów zmieniła się o 180 stopni i stała się cukierkową, słodką artystką.

W teledysku do singla promującego ME! jest wszystko, o czym marzyłaby jej nastoletnia wersja. Pastelowe kolory, sceny niczym z musicalu, małe kotki i tęczowy deszcz. Właśnie taka jest Swift w tej erze. Szczęśliwie zakochana celebruje radość życia i dzieli się nią z fanami.

Reszta piosenek pozostaje w tej stylistyce. Są lekkie, przyjemne i wakacyjne – trochę jak jej dawne, gitarowe utwory. Również w takiej scenerii album miał być promowany. Trasa miała obejmować jedynie festiwale, które najlepiej oddają ten klimat. Taylor miała również odwiedzić pierwszy raz Polskę i wystąpić na Openerze. Niestety, wszystkie koncerty zostały przeniesione lub odwołane i nadal musimy czekać na informacje, związane z tym występem.

Jak widać, w swojej muzycznej karierze Taylor Swift pokazuje nam wiele twarzy, kompletnie zmieniając się z albumu na album. Jednak cały czas pozostaje przy tym prawdziwą, autentyczną tekściarką, która kocha interakcje ze swoimi fanami. Jakie zmiany przyniesie nam kolejny projekt artystki? Mam nadzieję, że dowiemy się już niedługo.


Czytaj również