Po raz wtóry będę powtarzać, że do tego rodzaju muzyki mi daleko. I po raz wtóry, że Miuosh jest wyjątkiem, który jako jedyny reprezentant rapu gości w moich głośnikach stosunkowo często. Po współpracy z Jimkiem i NOSPRem jedno było pewne – artysta jeszcze nie raz pokaże ciekawe projekty. Właśnie takim jest najnowsze koncertowe (!) wydawnictwo Miuosha – Panowie z Katowic, w którym muzycznie został wsparty przez tzw. FDG Orkiestrę, a w roli wokalnych gości pojawia się wielu interesujących artystów.
Po odsłuchaniu całej płyty można odnieść wrażenie, że cała siła Miłosza Boryckiego tkwi właśnie w wykonach live. Nie żeby studyjne krążki brzmiały źle, jednak kiedy porównamy te same utwory w wersji studyjnej, stawiając obok nagranie na żywo różnica okazuje się diametralna. Na pewno spory wpływ na brzmienie mają aranże, które na Panach z Katowic są bogatsze o niejeden dźwięk, pochodzący z rozbudowanego instrumentarium. Bo nikt nie zaprzeczy, że ponad 40 muzyków FDG Orkiestry nie przenosi tych utworów na kompletnie odległą od oryginału orbitę. Przykładowo do takich utworów należą Pan z Katowic czy Byliśmy 1.5. Wracając do samego Miuosha wydaje się, że artysta właśnie w wykonach live staje się jeszcze bardziej wiarygodny, a teksty piosenek docierają do słuchacza ze zdwojoną siłą.
Kolejnym, niemniej istotnym elementem historii Panów z Katowic są goście pojawiający się w kilku utworach. Tutaj na szczególną uwagę zasługuje kawałek Bit, pot, alkohol z udziałem Ptakovej (Natalii Ptak) oraz W.E.N.Y. Może jest to typowe dla tego rodzaju muzyki połączenie śpiewanego delikatnego refrenu z mocną zwrotką, jednak ten tercet wykonał go perfekcyjnie. Nie można zapomnieć również o Różach z betonu z uczestnictwem Dioxa pochodzących z albumu Prosto przed siebie oraz Za Tobą, gdzie wokalnego wsparcia udzieliła Kasia Golomska.
Na koncertowym albumie Miuosha nie mogło zabraknąć jednego, nieśmiertelnego utworu – Nie mamy skrzydeł. Ten kawałek przearanżowany już chyba w każdy możliwy sposób, zawsze brzmi dobrze, bardzo dobrze… A może to już taki fanowski sentyment. Trochę łatwiejsza droga aranżacyjna pojawia się w Chicago oraz Po drugiej stronie, które już na albumie studyjnym są utworami stosunkowo obiegającymi od banalnych melodii rapu. Jednak już w kolejnej kompozycji – Wizje, pojawia się polska legenda Budki Suflera – Felicjan Andrzejczak. Połączenie pokoleń to jedna z tych rzeczy, która jest cechą charakterystyczną dla twórczości Miuosha.
Płytę zamykają Uderzenie oraz Ambicje. Dwa przeintrygujące kawałki, zdecydowanie różniące się od siebie w wersjach studyjnych. Jednak na tym albumie nabierając nowego znaczenia, kiedy do gry wkracza FDG Orkiestra. Bardzo elektroniczne Uderzenie, przearanżowane, z dodatkiem partii smyczkowych przewraca obraz całego utworu o 180 stopni.
Po kilku ostatnich latach można stwierdzić jedną rzecz – Miuosh jest niezwykle płodnym, a jednocześnie wiernym jednej ścieżce muzycznej, artystą. Bo kto w ciągu 2 lat, oczywiście przy pomocy współtwórców, wydaje dwa albumy live i dwa krążki studyjne. A już za miesiąc pojawi się kolejna płyta POP! Podobno takich brzmień jeszcze w wykonaniu Miuosha nie słyszeliśmy. Jeśli będą jeszcze lepsze niż aranże na Panach z Katowic, to niedługo zabraknie nam słów na opisanie tego jak dobrze wypełnia się jego dyskografia.

