Co przyjdzie? – pyta Misia Furtak w jednym ze swoich utworów. Koncert w Toruniu przyniósł nam wieczór pełny emocji i zachwytu oraz brak słów, aby opisać wszystko ze szczegółami.
Już premiera płyty pokazała nam, co aktualnie gra Misi w sercu. Brak tu typowych przebojowych utworów i takich, które porwią stacje radiowe. Przyszły zmiany. Ważne w jej życiu, które anonsuje w książeczce dołączonej do płyty. Są te gwałtowne i te następujące po sobie. Wokalistka zadaje sobie pytania, sama na nie próbuje odpowiedzieć. Te zmiany definiują tematy podejmowane w jej nowych piosenkach.
Materiał na żywo świetnie sprawdza się w takich salach jest Centrum Kultury Dwór Artusa, który dodaje materiałowi pewnego majestatu. Misi na scenie towarzyszą jedynie grająca na fortepianie Hania Rani oraz klarnecistka Michalina Bieńko, dzięki czemu zachowuje się tu minimalistyczny wydźwięk kompozycji z albumu. A te są przecież subtelne, łagodne, intymne i bardzo emocjonalne. To widać od pierwszej piosenki, która wprowadza słuchacza w taki klimat. Również bardzo dżwięczny i piękny głos Misi powoduje, że chce się ją słuchać i słuchać. Widać, że to są jej piosenki i napisanie ich kosztowało ją bardzo wiele. Każde słowo wyraża tu daną emocję, a każde ważniejsze zdanie tekstu powodowało u niej szkliste oczy.
Godzina spędzona z Misią, jej zespołem i piosenkami to idealny materiał na nieco melancholijny wieczór z naprawdę dobrą muzyką. Taką przy której można przemyśleć różne problemy i oderwać się nieco od rzeczywistości. To czas, w którym powinniśmy praktycznie wyłączyć telefony i zastanowić się nad własnym ja.
Pytasz, co przyjdzie? – mam nadzieję, że jeszcze wiele przemyśleń, pięknych dźwięków i wiele koncertów. Bo to był jeden z najlepszych moich wieczorów ostatnich tygodni i za to Ci dziękuję.
P.S. Wieczór rozpoczął Mike Feuerstack, który wprowadził publiczność w klimat późniejszej gwiazdy wieczoru.

































