Milburn wystąpił we Wrocławiu. Fotorelacja Antoniny Tuckiej

Po 8 latach powracają na scenę w wielkim stylu. Legenda indie rock’a z Wielkiej Brytanii odwiedziła Wrocław, by zagrać materiał promujący ich najnowszy album Time. Zobaczcie jak wyglądał elektryzujący występ zespołu Milburn!

Image and video hosting by TinyPic

Koncert grupy z Sheffield zgromadził fanów nie tylko z Polski, ale też z innych krajów – w tym wielu miłośników prosto z ojczyzny kapeli. Na bardzo kameralnej sali, w klubie D.K.Luksus (byłe Carpe Diem), wybrzmiały utwory z całego dorobku zespołu.

Muzycy na pierwszy ogień zagrali pozycję z ostatniego albumu, czyli tytułowy Time, który był zaledwie spokojnym preludium tego, co miało nastąpić kilka piosenek później. Po nim nastąpiło równie zrównoważone Midnight Control, jednak dopiero gdy fani usłyszeli pierwsze akordy Send in the Boys, pochodzącego z debiutanckiego albumu Well Well Well, zapanowało istne szaleństwo. What About Next Time nie pozwoliło zwolnić tempa, choć było już zdecydowanie „lżejszym” numerem od poprzedniego. Z Nothing for You na chwilę powróciliśmy do współczesnych kompozycji zespołu, by następnie znów mogły wybrzmieć nieco starsze piosenki, czyli Lucy LovemenotCheshire Cat SmileShowroom, czy Storm In A Teacup.

Milburn grali bardzo krótko, bo tylko godzinę, ale długość koncertu nie wpłynęła w żaden sposób na odbiór koncertu. Brytyjczycy dali fenomenalny popis w sobotni wieczór. Mimo, że klub nie był wypełniony po brzegi, pod sceną znaleźli się prawdziwi i oddani wielbiciele kapeli. To właśnie oni wywołali na twarzy Joe’go (wokalisty) szczery uśmiech. Frontman Milburn potrafi budować świetną więź z publicznością. Już na początku przedstawił swoich kolegów, dziękował za przyjście na koncert i zachęcał wszystkich do zabawy, a tych którzy siedzą przekornie zapraszał, by niedługo dołączyli do innych. Prócz tego Joe nauczył się wielu przydatnych zwrotów jak: dziękuję, Wroclove i na zdrowie! Nie można też zapomnieć o prawdziwej gwieździe wieczoru, czyli pewnym Tomaszu – chyba najwierniejszym fanie Milburn na świecie. Mężczyzna już od początku skakał i tańczył żywo pod sceną, a nieraz nawet stawał na schodkach prowadzących na nią, czy wchodził w interakcję z zespołem. Tomasza nie dało się nie zauważyć i podczas jednej z przerw między utworami Joe spytał fana o imię, i poprosił o gromki aplauz dla Tomasza. W trakcie ostatniego numeru What Will You Do (When the Money Goes)? publiczność wpadła w jeszcze większy szał, a część z fanów wtargnęła na scenę (zdjęcia poniżej).

Istotnie, Milburn zagrali fantastycznie i stworzyli niezapomniane widowisko, pomimo braku rozbudowanej scenografii, czy wymyślnych strojów. Niżej zamieszczamy kilka kadrów z wydarzenia.

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Czytaj również

Poprzedni artykuł
Następny artykuł