Wieczór swoich 29. urodzin Michał Szpak spędził w Teatrze Muzycznym w Łodzi. Dał koncert inny, wyjątkowy, znaczący. Zapraszam do przeczytania relacji z wydarzenia.
Michał Szpak jest postacią absolutnie nieprzeciętną na polskim rynku muzycznym. Choć śledzę jego karierę od czasów programu X-Factor, to na koncert piosenkarza wybrałam się w tym roku dopiero po raz pierwszy.
Już od początku występu czułam się niezwykle zaintrygowana. Michał jeszcze przed jego rozpoczęciem zapowiedział, że koncert będzie smutny. Momentalnie pomyślałam, że były to słowa powiedziane nieco na wyrost, ale nie, faktycznie było smutno… za co bardzo mu dziękuję. Niewielu artystów odważyłoby się na taki krok, kierując się podejściem, że koncert ma być czystą rozrywką.
Klimat trasy pochłonął mnie całkowicie. Dla mnie był to nie tyle „po prostu” koncert, co idealnie przygotowany spektakl, niosący za sobą duże przesłanie, płynące, w moim odbiorze, prosto z potrzeby serca.
Zachwyciły mnie aranżacje znanych już utworów – np. Color Of Your Life zaśpiewane przy akompaniamencie akordeonu. Cover legendarnej kompozycji Dziwny jest ten świat, płynnie wpisał się w charakter koncertu, a samo wykonanie było niezwykle przejmujące. Duże wrażenie wywarły też na mnie pojawiające się na ekranie liczne wizualizacje, nawiązujące m.in. do problemów współczesnego świata, jak np. wyginanie wielu gatunków zwierząt, czy samobójstwa.
Nie mogę nie wspomnieć o samym Michale. Nie przesadzając, jest to absolutnie jeden z najlepszych wokali jakie słyszałam na żywo, a byłam już na wielu koncertach. Mężczyzna operuje głosem z niesamowitą precyzją, przekazując słuchaczowi całym sobą wachlarz różnorodnych emocji.
Bardzo pozytywnie odebrałam też kontakt wokalisty z publicznością. Po występie chętne osoby mogły wyrazić swoje refleksje na temat wydarzenia, zadać artyście pytania. Często w relacji artysta – widz, pojawia się ogromna przepaść, tu moim zdaniem granica ta została wyraźnie zatarta. Michał wychodzi do ludzi z ważnymi informacjami bez zbędnego dystansu, nie odgradzając się od nich, co według mnie działa tylko na plus i zbliża publikę do przekazu artysty.
Michał, ogromnie dziękuję za wszelkie emocje, których doświadczyłam w ostatni wtorek, za perfekcyjnie doszlifowane artystyczne doznania oraz za to, że „jesteś bohaterem”, który swoją osobowość wykorzystuje do szerzenia bardzo ważnych kwestii. „The Moon Tour” ma skłonić publiczność do refleksji nad naszym życiem, życiem naszej planety. Mnie skłoniło, za co również dziękuję.

