Mery Spolsky zaśpiewała w NRD. Relacja Łukasza Jaćkiewicza i zdjęcia Doroty Kutnik

Image and video hosting by TinyPic

Koncertowa wiosna trwa w najlepsze. Kilka dni temu na deskach toruńskiego NRD zagrała Mery Spolsky.

Lubię artystów, którzy mają na siebie pomysł. Taki stworzony od nowa, z całą koncepcją muzyki, tekstów, tego jak się wygląda na scenie. Bo nie sposobem jest naśladować kogoś – tylko być sobą. Z takim pomysłem na siebie do wytwórni Kayax dotarła Mery Spolsky, która już wcześniej miała gotową część materiału na płytę. Sama pisze teksty, sama komponuje muzykę, śpiewa, stworzyła nawet Szafę Spolsky, gdzie prezentuje własne ubrania. Na scenie zawsze prezentuje swój oryginalny i wysublimowany styl, którego motywem przewodnim zawsze są paski (choć powinienem w tym momencie napisać pasky). Wysuwa się też charakterystyczny styl mówienia niektórych słów, z których jest znana i rozpoznawalna. Dzień dobry very much, auuu, buziaky – wiecie takie proste rzeczy, które brzmią trochę inaczej.

Mery przyjechała do Torunia w ramach swojej pierwszej trasy koncertowej promującej debiutancki album zatytułowany Miło było pana poznać. Choć formalnie pozostaje debiutantką, zupełnie nie widać tego na scenie. Jest profesjonalnie przygotowana do całego koncertu, choć na scenie jest zupełnie sama. Świetnie podtrzymuje kontakt z publicznością, koresponduje z nią słownie i instrumentalnie. Dzięki temu koncert jest bardzo lekki, każdy może się tu dobrze bawić, pośpiewać a nawet potańczyć. Na scenie prezentowała się równie imponująco – charakterystyczne rajstopy w pasky, czarna zwiewna sukienka i niebotycznie wielkie koturny. Do tego ciemny makijaż i charakterystyczne krzyżyki pod oczami. Widać, że jest to kreacja sceniczna i Mery przykłada do tego wielką wagę. I ja naprawdę to doceniam, bo tak właśnie tworzy się image w XXI wieku. Brawo.

Na scenie zabrzmiał oczywiście cały materiał z debiutanckiej płyty. Największy szał wśród publiczności zrobiły kawałki Miło było pana poznać, Liczydło i Alarm. Te piosenki śpiewał każdy – bez wyjątku. Co ciekawe mieliśmy przyjemność posłuchać także piosenek, które ostatecznie nie znalazły się na płytę. Po cichu mam nadzieję, że jeszcze usłyszymy ich wersje studyjne. Może reedycja? Może już na nowej płycie? Ogromnie trzymam kciuki.

Mery dopiero rozkręca się koncertowo i mam nadzieję, że wkrótce zostanie ogłoszonych kilka kolejnych koncertów. A jeśli macie niedosyt, zawsze warto zostać. Mery chętnie rozmawia z fanami, podpisuje płyty, rozdaje autografy. Można sobie zrobić zdjęcie, a także kupić coś z Szafy Spolsky. Dla każdego coś dobrego.

Image and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPic

Czytaj również