Niekwestionowana królowa niekonwencjonalnych rymów właśnie zaserwowała nam nowy materiał. Dziś jak mówi sama Mery Spolsky: „Dekalog to zbiór zasady obowiązujących w środowisku”, dlatego, żeby oczyścić swój umysł i postawić sprawy jasno stworzyła własny. Dekalog Spolsky.
I teraz Marysia Żak idzie z duchem czasu. Dekalog Spolsky znacznie odstaje od tego, co przyszło nam usłyszeć na Miło Było Pana Poznać. Przy nowym wydawnictwie, poprzednik wypada na pewno mniej wyraziście. Drugi album bardziej prowokuje. Jest też bardziej eklektyczny i zróżnicowany. Mery świadoma swoich możliwości, wraz z No Echoes stworzyła duet marzeń, który można zrównać z Justyną Święs i Kubą Karasiem oraz Natalią Nykiel i Foxem. Nie bez kozery przytoczyłem powyższych artystów, bo dziś Mery Spolsky tanecznym krokiem wpycha się na elektroniczną scenę muzyki. I to ona zdobywa tytuł królowej parkietu.
Dekalog Spolsky to w pewnym stopniu odejście od instrumentów żywych i przejście do dźwięków komputerowych. Niektóre lekko rave’owe, inne z pogranicza agresywnej elektroniki, a jeszcze inne spokojniejsze, które pozwalają odetchnąć na tym pełnym szału dancefloorze. Mery dziś poszukuje, idzie w eksperymentalnośc i sięga tam, gdzie nie sięgała. Dlatego chociażby w intrze słychać wyraźną inspirację kościelnymi organami i towarzyszącą im patetycznością.
Za każdym utworem stoi gęsto tkana, nieokiełznana produkcja. Dziś No Echoes pokazał się nam jako profesjonalista. Po raz pierwszy wyprodukował całe wydawnictwo i zrobił to tak, jakby na swoim koncie miał ich co najmniej kilkadziesiąt. Wszystkie pojedyncze kompozycje zostały skrupulatnie przemyślane. Artysta stworzył płytę eklektyczną, ale spójną zarazem. Intrygujacą, na swój sposób kosmiczną. Chłopaka powinny zalać dziesiątki propozycji od człowych artystów z naszego rynku muzycznego, bo niejednokrotnie jego rozwiązania i pomysły – chociażby w Szafa Meryspolsky czy KA i Technosmutek, pokazują, że to chłopak myślący futurystycznie. Dodatkowo obrobił głos Mery z klasą, dodał cudowne efekty, ale nie przesadził. Pobawił się, ale z głową. Wydobył z wokalistki tyle, żeby pokazać wszystko, ale pozostawić niedosyt. I kiedy Zayn opowiadał, że na pierwszym wydawnictwie możemy usłyszeć dźwięk prezerwatywy pełnej wody, tak No Echoes też pokusił się o kilka oryginalnych pomysłów, o których wspomniała niedawno artystka. Warto być czujnym przy słuchaniu płyty, wtedy możemy odkryć na przykład utwór stworzony z sampli piosenek zebranych na Miło Było Pana Poznać.
Płyta jest o wszystkim i o niczym. Tak można stwierdzić, ponieważ Mery Spolsky bawi się naszym językiem jak nikt inny. Robi inflantyne, niekonwencjonalne rymy, zespala eklektyczne wersy i tworzy z nich całość. Tworzy utwory o czymś. Ponieważ za zebranym materiałem stoi jakaś historia. Mniej lub bardziej poważna. Artystka potrafi nawet te najbardziej smutne przeżycia zamienić w najzabawniejsze i dziecinne porównania. Dekalog Spolsky charakteryzuje dystans i głupiutkość. W pozytywnym aspekcie. Bo w tej niedojrzałości objawia się dojrzałość i świadomość artystyczna. To jest Mery Spolsky i to czyni ją wyjątkową.
Rymy są na tyle wyszukane i na tyle niespodziewane, że słuchacz nie będzie w stanie przewidzieć jak ułoży się kolejny wers. Jakie słowa dobierze Mery Spolsky i jak zagra na nosie słuchaczowi. Z szyczerdczym uśmiechem na twarzy stworzyła Bigotkę, która jest królową niedopowiedzeń i gry słownej na Dekalogu Spolsky. Artystka śmieje się w twarz i pokazuje jak działają skojarzenia. Ona jest młodą Katarzyną Nosowską. Zna język polski i wie jak się nim bawić z wyczuciem dobrego smaku. Wie też jak wzruszyć w emocjonalnej i sentymentalnej Szafie Meryspolsky.
Dekalog Spolsky to dawka zasad, których Mery ma zamiar przestrzegać. Dawka techno brzmienia i mniej lub bardziej wyrazistych gitar. Ogromny ładunek pozytywnej energii z minimalnym polem do nostalgii. To muzyczna terapia. To także ostra zabawa, która przyprawia o zawrót głowy. To płyta torująca drogę temperamentnej Mery Spolsky na polskim rynku muzycznym. Drugiej takiej dziewczyny nie zobaczycie, drugiego takiego albumu nie usłyszycie. Jedyna w swoim rodzaju. Cytując klasyka z Pulp Fiction: „I wanna win, I want that trophy”.
- Data premiery: 27 09 2019
- Single: FAK, Bigotka
