Melanie Martinez, a raczej Cry Baby daje znowu o sobie znać. Tym razem starsza i dojrzalsza dziewczyna idzie do szkoły. Dlatego przy płycie K-12 przenosimy się w lukrowy świat edukacji, która skrywa swoje sekrety. Ta nasiąknięta trucizną landrynka znowu pokazuje mroczne oblicze.
Tytuły zawartych na albumie K-12 piosenek, to typowe symbole, które skojarzą nam się z amerykańskim systemem edukacji, który możemy znać chociażby z seriali czy filmów. Jest sok pomarańczowy, jest pokój pielęgniarek, jest bójka klasowa i żółty (w tym przypadku różowy) autobus odwożący dzieci do szkoły. I nikt kto zna Melanie Martinez nie będzie zszokowany, że to tylko przykrywka, a prawdziwego przesłania trzeba doszukiwać się głębiej, w nieco wnikliwej interpretacji.
I nie skłamię, jeżeli powiem, że amerykańska artystka, to królowa przenośni. Księżniczka pokazywania rzeczywistości w krzywym zwierciadle, alternatywnej rzeczywistości, która paradoksalnie ma wiele wspólnego ze światem realnym. Chociażby w takim The Principal daje pstryczek w nosa Donalda Trumpa: ” The more you try to fuck us over, We will be there yelling at your front door”. Strawberry Shortcake, to nic innego jak walka o zaakceptowanie własnego ciała. Głośne mówienie o chorych standardach, przez które ludzie popadają w bulimię, o której więcej mówi w Orange Juice.
K-12 jest albumem, którego dosłowne odbieranie powinno być karygodne. Melanie znowu karze nam wysilić swoje móżdżki, żeby odsłonić tę słodką kurtynę i zobaczyć gorzką prawdę. Prawdę, która jeży głos na głowie niczym szkolna kreda pocierana o tablicę.
Dojrzewająca w zatrważającym tempie Cry Baby można uosobić z samą Melanie Martinez, której pewność siebie wzrosła. Odsłania to dosłownie wszystko. Muzyka, produkcja i przede wszystkim warstwa liryczna. Artystka wcześniej opowiadała o ludziach i o sobie. Dziś porusza sprawy ważne dla całego świata. Ma własne zdanie. Potępia to, co subiektywnie uważa za zło.
K-12 jest nieco mniej melodyjne od poprzedniczki – Cry Baby. Trzeba poświęcić więcej czasu, żeby utwory, ich rytmy i melodie, zapadły w pamięci. To trudniejszy w odbiorze album ze względu na złożoność produkcji, która równolegle w każdej piosence może wydawać się podobna. Zaczynające się jak filmowa ballada High School Sweethear rozwija się i przybiera formę wartkiej rzeki. The Principal to narastające napięcie i kolejno dodawane nowe elementy do linii melodycznej. Pomimo że szata muzyczna scala w sobie to, co obecne w dzisiejszej popkulturze, to Melanie reinterpretuje ją na swój sposób. Dodaje cymbałki, dodaje dźwięk pozytywki, który dodaje tej magiczności, w której słuchacz pławi się od pierwszych dźwięków. Co więcej. Martinez działa na wyobraźnie. Znowu. Jak w Soap prym wiódł dźwięk pękających baniek mydlanych, a w Carousel unosił się dźwięk karuzeli z wesołego miasteczka, tak na K-12 w Orange Juice gdzieś w tle słychać odgłos przelewającej się cieszy, podczas gdy w Class Fight wybrzmiewa melodia dzwonka rozgrzewającego do walki. W każdej piosence przeplata się gdzieś w tle coś, co podświadomie przypomina nam smak dzieciństwa. Beztroskości, która dziś została brutalnie zniszczona przez rzeczywistość.
Pragnący wrażeń słuchacze biorą w ręcę Melanie Martinez i jej K-12. Doszukujący się artystycznych zabiegów ludzie, którzy znudzeni są pożerającą swój ogon popkulturą, będą wysławiać ten album w niebiosa. To wydawnictwo, które zaspokoi nasz głód na kolejny lata. To płyta do której będzie wracało się często, tak jak do Cry Baby. Nigdy się nie zestarzeje. To wreszcie jeden z najlepszych i najciekawszych krążków, które przyszło nam usłyszeć w tym roku.
- Data premiery: 06 09 2019
- Single: -
