Na szczyt ponoć wejść jest łatwo. Dużo więcej pracy trzeba wykonać, by utrzymać na nim równowagę i nie runąć w dół. Rzecz ta o tyle może być bolesna, że o czyimś być albo nie być decydują słuchacze, którzy znani są z tego, że jak kochają, to na maksa, ale też nie mają oporów odwróceniem się od artysty tylko z tego powodu, że na horyzoncie pojawił się kolejny. Czy taki los czeka sympatyczną dwudziestoletnią Meghan Trainor, która zawojowała świat przebojem All About That Bass? Czy dołączy ona m.in. do Baauera, PSY, Carly Rae Jepsen i Gotye, których określić dziś możemy mianem one hit wonder?
Nie obserwuję list przebojów. Nie czekam na cotygodniowe aktualizacje Billboardu. Czemu? Bo nie oceniam muzyki przez pryzmat wyników na chartsach. Najlepsze produkcje i tak bardzo rzadko na nie wchodzą. Wyjątki zdarzają się sporadycznie. Właśnie obserwujemy jeden z nich – Meghan ze swoim utworem odniosła zasłużony sukces. All About That Bass to chwytliwa, zadziorna piosenka (charakteryzująca się wspaniałą, niecodzienną melodią) z prostym przesłaniem – akceptujmy siebie.
Yeah, my momma she told me don’t worry about your size, she says, boys like a little more booty to hold at night
Kawałek ten jest najmocniejszą piosenką na Title EP. Pozostałe jednak również zasługują na chwilę uwagi. Warto sięgnąć po słoneczne, lekkie Title; bujające Dear Future Housband utrzymane w duchu doo-wop, a także spokojniejsze, zahaczające o soul Close Your Eyes, kojarzące się z poprzednią płytą Ariany Grande Yours Truly.
Jak potoczą się losy Meghan, przekonamy się już wkrótce, bo do sklepów trafi jej longplay. Dziewczyna ma talent i wydaje się być niesamowicie pogodną, niezmanierowaną wokalistką. Piosenki pasują do jej wieku, co jest sporym atutem. Mam nadzieję, że pannie Trainor kariera nie rozsypie się jak domek z kart, bo – jakby to powiedziała Dżoana Krupa – ma potenszjal.



