Różni wykonawcy – Me Before You (Soundtrack) (2016), recenzja Justyny Rojek

0
291

Już jutro na ekrany naszych kin wchodzi ekranizacja poruszającej powieści Jojo MoyesMe Before You (w Polsce: Zanim się pojawiłeś). Chcąc się nieco przygotować do tej wzruszającej, jak i niełatwej historii o miłości oraz o życiowych wyborach, wskazane jest sięgnąć po równie ujmujący soundtrack. Ed Sheeran, Jack Garratt, czy Jessie Ware to tylko kilka nazwisk dla których warto prześledzić co ciekawego kryje warstwa muzyczna, tym bardziej, że sam film już zapowiada się na kinowy pewniak.

Nie bez powodu na samym początku wyróżniłam Eda Sheerana oraz Jacka Garratta. Ich piosenki to silne ładunki emocjonalne, które z miejsca uderzają w słuchacza i nie opuszczają nawet długi czas po zakończeniu. Niezawodny jak zwykle Ed z czarującą kompozycją Photograph szukając sposobu na utrwalanie drzemiących w nas uczuć wybrał zdjęcia jako niezawodne środki przekazu. Śpiewa o nich, bo to właśnie fotografie wychwytują momenty najpiękniejsze, a co istotne nigdy się nie zmieniają więc wspomnienia mogą trwać wiecznie. A choć miłość może zarówno ranić, jak i leczyć to jest jedyną rzeczą, która sprawia, że tak na prawdę żyjemy! Multiinstrumentalista Jack Garratt ze swoim utworem Surprise Yourself kontynuuje emocjonalne rozbrajanie słuchacza. Z początku delikatny głos piosenkarza powoli wzmacnia się z każdym uderzeniem gitary i gwałtownie wzrasta między zwrotkami. Całościowo piosenka brzmi jak przesłanie – nie przestawaj badać, szukać i odkrywać, bo nigdy nie wiesz kiedy sam siebie zaskoczysz! A nawet jeśli wsiądziesz w zły pociąg, nie obawiaj się tej podróży, naucz się akceptować zmiany i ich konsekwencje.

Do powyższej emocjonalnej dwójki dorzućmy jeszcze X Ambassadors z piosenką Unsteady. Wersja dla Me Before You z wykorzystaniem orkiestry symfonicznej nie tylko brzmi bardziej patetycznie, ale także wprowadza nutę niepokoju – tym razem miłość niekoniecznie przetrwa wszystko. Choć sam utwór opisuje rozpadający się związek  rodziców widziany oczami dziecka, nie trudno przenieść to na świat dorosłego człowieka. Jesteś pełnoletni, masz swoje życie i możliwość wyboru, ale poczucie niepewności wyniesione z dzieciństwa, sprawia, że powielasz błędy swoich rodziców.

Po serii piosenek, które wywołały niemałe spustoszenie w naszych sercach czas na moment wytchnienia. Subtelna kompozycja Till The End doprawiona kojącym wokalem Jessie Ware pozwala na chwilę nieświadomości i poddania się magii nastrojowego klimatu. Miłość, która będzie trwała po kres dni – taka obietnica z pewnością zadziała kusząco na każdego z nas. Kolejne wyciszenie niesie ze sobą ballada Not Today w wykonaniu  Imagine Dragons. Jednak w porównaniu z Till The End tutaj odczuwamy wyraźny zawód w głosie wokalisty – związek dwojga ludzi musi stawić czoła życiowym trudnościom i niekoniecznie ich rozwiązanie przyjdzie szybko. Plus dla zespołu za przepiękne fortepianowo-smyczkowe tło muzyczne, tym bardziej, że słyną z mocnych indie rockowych aranżacji.

Na soundtracku do Me Before You możemy również znaleźć dwie świeżynki: Cloves oraz Max Jury – radzę mieć ich na oku! Cloves to 19-letnia wokalistka i kompozytorka piosenek z Australii. Z kawałkiem Don’t forget about me odkrywa przed nami oryginalny i dojrzały jak na swój wiek głos, będący niczym połączenie Evy Cassidy z Laną Del Ray. Tematycznie swoją piosenką porusza kwestię duchowej pustki, która zalewa jej duszę po utracie ukochanego. W efekcie traci chęć do dalszej podróży przez życie, a pragnie jedynie zapewnienia, że wybranek będzie o niej zawsze pamiętał. Z kolei pochodzący ze Stanów Max Jury nie tylko śpiewa i pisze teksty ale także gra m. in. na pianinie, perkusji, czy bębnach. Jego muzyka brzmi jak połączenie soul z country, a jego głos to plaster miodu na obolałe serce. Piosenka Numb z nucącym w tle chórkiem gospel ponownie wprowadza nas w klimat bardziej surowy z nadzieją, że muzyka pozbawiona tzw. upiększaczy potrafi się jeszcze bronić swoją prostotą i szczerością.

Wreszcie na koniec coś dla spragnionych bardziej przebojowej i zwariowanej strony soundtracku. Na pierwszy rzut idą nieszablonowi The 1975 z ich niewątpliwym przebojem The Sound. Mocno popowa historia z chwytliwym refrenem: Wiem, kiedy jesteś w pobliżu ponieważ znam bicie twojego serca – to jak wyjątkowe wyznanie – znam Cię jak nikt inny! Z kolei Holychild z Happy With Me wprowadzają nas w świat brat popu, czyli mocno sarkastycznej muzyki popowej. Dylemat przewijający się przez całą piosenkę: Dlaczego nie potrafisz być ze mną szczęśliwy? – wzbudza poważną wątpliwość – czy naprawdę trudno jest być z kimś tak po prostu?

Podsumowując, jak sprawdzić czy przedmiotowy soundtrack spełnił swoje zadanie? Bardzo prosto! Chcesz zobaczyć Me Before You? Bo ja już nie mogę się doczekać…  I jeszcze tylko mała rada – paczka chusteczek na tym filmie na pewno nie wystarczy!!!