Matt Maeson – The Hearse EP (2018), recenzja Konrada Pruszyńskiego

Znalezione obrazy dla zapytania Matt Maeson – The Hearse EP

Sześć piosenek, dwadzieścia minut muzyki i zupełnie nieznany mi dotąd artysta, a tyle radości, tyle satysfakcji. Matt Maeson to młody Amerykanin, który na swoim koncie ma już jeden krótko grający album – Who Killed Matt Maeson. Pod koniec kwietnia bieżącego roku, artysta pochwalił się nowym materiałem, zgromadzonym na kolejnej EP-ce – The Hearse.

Maeson swoją karierę rozpoczął bardzo wcześnie. Od najmłodszych lat krążył ze swoim rodzinnym zespołem, grając koncerty w więzieniach czy podczas rajdów motocyklowych. Odbywało się to w ramach szeroko pojętej posługi, a materiał w przeważającej większości opierał się o muzykę chrześcijańską. Życie Matta Maesona zmieniło uwolnienie się spod klosza, w którym się wychowywał i dotarcie do muzyki takich artystów, jak chociażby Jeff Buckley, Johny Cash czy Kurt Cobain. To właśnie oni stali się największymi inspiracjami Amerykanina. Za ich sprawą Maeson rozpoczął komponowanie swoich kawałków.

The Hearse otwiera intrygujący utwór oparty o niespieszny beat, którego całkowita kulminacja następuje w ostrzejszym, gitarowym refrenie. Put It On Me, to tajemnicza, trudna do opisania opowieść, którą ubogaca lekko przytłumiony wokal Maesona w stylu Alexa Turnera z Arctic Monkeys i ich płyty AM.

Najnowsza EP-ka Matta Maesona jest pełna szczerych tekstów, w których artysta prezentuje siebie takiego, jakim jest. W Hallucinogenics śpiewa chociażby : „Nie umiem się otworzyć. Idź i znajdź sobie mężczyznę, który będzie silny, wysoki i będzie dobrym chrześcijaninem”. W utworze tytułowym Maeson opowiada natomiast: „Jestem facetem ,którego oboje nie możemy znieść. Nigdy nie będę wolny. Jestem niczym dom zbudowany na piasku. Jak to jest żyć będąc kochanym?”.

Nie bez powodu na tej płycie możemy znaleźć tak szczere i poruszające teksty. W przypadku utworu z poprzedniej EP-ki Matta Maesona – Cringe, wokalista otwarcie mówił o swoich problemach, które spowodowane były zachowaniem osób z najbliższego otoczenia Maesona. Artysta w pewnym momencie swojego życia mocno się pogubił, i jak twierdził, nie mógł wtedy liczyć na wsparcie ze strony niektórych bliskich mu osób. Musiał się wtedy mierzyć z ich bezwzględnymi ocenami i osądami. W tekstach na The Hearse można dostrzec pewne niezabliźnione rany, które w Maesonie pozostały do dziś.

Unconditional, to utwór o miłości. Maeson zastanawia się w nim, jaka jest natura tego uczucia, z czym ono się wiąże. „Może miłość jest strachem? Może miłość potrzebuje bólu?”. W przypadku tej piosenki trudno jest mi uciec od porównania wokalu Maesona oraz sposobu muzykowania, do postaci Jamesa Baya. Z resztą, jakie porównania w związku z Amerykaninem nie przychodziłby mi do głowy, będą one dla niego, jak najbardziej pozytywne.

Nie lubię podsumowań. Czasem trudno jest w nich uniknąć  bezpośrednich powtórzeń, czasem brakuje pomysłu na jakiś poruszający zwrot, który zachęci Was do sięgnięcia po daną płytę. Dlatego dziś krótko. Bierzcie i słuchajcie. I miejcie z tego frajdę. Polecam.

Czytaj również